!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Biała Otchłań
-
Unerovi
- Mistrz
Klan Potępienia
- Posty: 60
- Płeć: Samica
- Siła: 10
- Zręczność: 16
- Czujność: 15
- Wiedza: 15
- Życie: 79 (2.11)
- Energia: 80 (29.11)
- Punkty Doświadczenia: 32 [+ 105 wym]
- Profesje: Krupier [1]
- Przydomek: Aran
Biała Otchłań
[post tropiący, Atan powiedziała że mogę uwu]
dotarcie do grupy zajęło jej dłużej niż pozostałym.
Trochę przez pogodę, ale głównie przez to, że jak zwykle puszczała mimo uszu portowe plotki o łowach, by ostatecznie zdecydować się na ostatnią chwilę. Za to akurat przeklinała w duchu Kaimlera, który bezczelnie zaczął podbudzać w niej na nowo jakąś potrzebę, by raz jeszcze spróbować przysłużyć się Klanowi, podczas kiedy swoją emeryturę postanowiła już dawno. Kilka razy. I znów nieskutecznie.
Jedynym pocieszeniem była pogoda. Króciutkie futro wydawało się w ogóle nie przeszkadzać wilczycy, gdy parła przez to białe zimno, szukając tropów swoich klanowiczów. Właściwie między innymi to właśnie pora roku i rejon, w którym mieli polować, zachęcał wilczycę do działania. Trochę gorzej miała się sprawa ze znalezieniem zasypywanych przez wiatr śladów, ale miała jeszcze czas. To jednak nie ślady na śniegu ostatecznie pomogły jej znaleźć pozostałych, a ryk niosący się po pustkowiu. Przyspieszyła kroku, tuptajac na swych szczudłowatych łapach w głębokim śniegu.
I wreszcie zobaczyła ich w oddali — nie, nie wilki, a wielkie brązowe cielsko i kilka bardzo nieznacznie mniejszych, które wybrały ucieczkę. Nie musiała zgadywać gdzie są jej pobratymcy. Wilcze sylwetki widać było znacznie gorzej, więc skierowała się od razu ku mamutowi.
dotarcie do grupy zajęło jej dłużej niż pozostałym.
Trochę przez pogodę, ale głównie przez to, że jak zwykle puszczała mimo uszu portowe plotki o łowach, by ostatecznie zdecydować się na ostatnią chwilę. Za to akurat przeklinała w duchu Kaimlera, który bezczelnie zaczął podbudzać w niej na nowo jakąś potrzebę, by raz jeszcze spróbować przysłużyć się Klanowi, podczas kiedy swoją emeryturę postanowiła już dawno. Kilka razy. I znów nieskutecznie.
Jedynym pocieszeniem była pogoda. Króciutkie futro wydawało się w ogóle nie przeszkadzać wilczycy, gdy parła przez to białe zimno, szukając tropów swoich klanowiczów. Właściwie między innymi to właśnie pora roku i rejon, w którym mieli polować, zachęcał wilczycę do działania. Trochę gorzej miała się sprawa ze znalezieniem zasypywanych przez wiatr śladów, ale miała jeszcze czas. To jednak nie ślady na śniegu ostatecznie pomogły jej znaleźć pozostałych, a ryk niosący się po pustkowiu. Przyspieszyła kroku, tuptajac na swych szczudłowatych łapach w głębokim śniegu.
I wreszcie zobaczyła ich w oddali — nie, nie wilki, a wielkie brązowe cielsko i kilka bardzo nieznacznie mniejszych, które wybrały ucieczkę. Nie musiała zgadywać gdzie są jej pobratymcy. Wilcze sylwetki widać było znacznie gorzej, więc skierowała się od razu ku mamutowi.

Moja duma. I kamienie ciągnące mnie na dno.Kossjen, Aliénor [o. Arces], Kitara, Aaron [o. Leon].
— Ich imiona wyryte gdzieś na krańcach mej pamięci.
Absynth, Arraziel, Azariasz [o. Vetralh] — Powołani na służbę Klanowi.

+ doś: 25 [ polowanie ], 41 [ event ], 49 [ skarbiec KP ], 12/6 [ kasyno/NŁ ], 3 [ Łap ], 1 [surowiec klanowy]
Fontanna życzeń, Pada śnieg | Graty: 2x pióro Wilczara, niebieski lizak,szalik od Regreta, sztandar KW.

szczeniak, wojownik, straż, straż itsaer, wampir tzimisce, mistrz, wampir tzimisce, zwykły wilk, doradca, straż, zasłużona, tropiciel, wampir tzimisce,
samica alfa, upiór adunaphe, zwykły wilk, strzyga.

- Kaimler
- Samiec Alfa
Klan Potępienia
- Posty: 1039
- Rodzice: Aki i Vadus
- Płeć: Samiec
- Siła: 100 (40+60)
- Zręczność: 100 (40+60)
- Czujność: 74 (14+60)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 70 09.02
- Punkty Doświadczenia: 38 (1200 wym.)
- Profesje: Iluzjonista [3], Szpieg [3]
- Przydomek: Aran / Verus
Biała Otchłań
Szedł po śladach, ale znów zamiast wyrywać do przodu trzymał się bardziej z tyłu grupy, kontrolując szyk i po części bezpieczeństwo. Właśnie w takich momentach przydałyby się skrzydła, których Cerber usilnie nie chciał mu oddać.. Łapy brodziły w śniegu i czasem musiał napinać ścięgna mocniej, by zaczepić pazurami lód, który był pod spodem i nie wyrżnąć tworząc przy tym czarną rzeźbę ze swojego jesteś twa niczym Michał Anioł. Rozglądając się znów dostrzegł kolejną czarną plamę, którą okazała się być Connor. Skinął jej krótko pyskiem. Zaraz potem, w oddali szła chuda szara wilczyca, która przypominała nikogo innego jak Unerovi. A jednak pojawiła się tu, czego zwyczajnie się nie spodziewał.
W końcu wyszli na wzgórze, za którym pojawiła się grupa włochatych słoni, wielkich jak... słonie. Już sam widok spowodował, że Kaimlerowi sierść zjezyla się na karku. Zwierzę, jak się wcześniej domyślał, było ogromne, a wielkie zakrzywione ciosy tylko czekały na pechowca, który się na nie nadzieję.
— Uwaga na kły i trąbę, trzeba zajść go od boku i z tyłu. — przechodząc pomiędzy wilkami, polecił, co też wydawało mu się oczywiste, jednak na polowaniu były też młode wilki, które prawdopodobnie widziały w swoim życiu tylko szczury.
Nie czekając ani chwili dłużej sam rzucił się do przodu, zataczając niewielki krąg. Był wyraźna czarną kropką na tle białego śniegu, toteż prawdopodobnie ściągnął na siebie całą uwagę zwierzęcia.
Gdy już był dostatecznie blisko tyłu ciała mamuta znalazł moment, prawdopodobnie, kiedy kto inny go rozproszył, i skoczył na zwierzę, wczepiajac się w nie zarówno kłami u pazurami. Ślinianki zapiekły go, kiedy jad w większej ilości wydobył się z gruczołów i nadmiar spłynął do pyska. Liczył na to, że wtloczony w krwioobieg mamuta jad osłabi go choć częściowo.
Odskoczył na bok.
Pocałunek Węża — kąsa jadowicie przeciwnika. U ofiary pojawia się ciężka gorączka. Z powodu złego samopoczucia ofiary, jej statystyki spadają o połowę (efekt nie kumuluje się), a życie o 30 PŻ. Ranę po ukąszeniu jednorazowo można wyleczyć za maksymalnie 5 PŻ.
W końcu wyszli na wzgórze, za którym pojawiła się grupa włochatych słoni, wielkich jak... słonie. Już sam widok spowodował, że Kaimlerowi sierść zjezyla się na karku. Zwierzę, jak się wcześniej domyślał, było ogromne, a wielkie zakrzywione ciosy tylko czekały na pechowca, który się na nie nadzieję.
— Uwaga na kły i trąbę, trzeba zajść go od boku i z tyłu. — przechodząc pomiędzy wilkami, polecił, co też wydawało mu się oczywiste, jednak na polowaniu były też młode wilki, które prawdopodobnie widziały w swoim życiu tylko szczury.
Nie czekając ani chwili dłużej sam rzucił się do przodu, zataczając niewielki krąg. Był wyraźna czarną kropką na tle białego śniegu, toteż prawdopodobnie ściągnął na siebie całą uwagę zwierzęcia.
Gdy już był dostatecznie blisko tyłu ciała mamuta znalazł moment, prawdopodobnie, kiedy kto inny go rozproszył, i skoczył na zwierzę, wczepiajac się w nie zarówno kłami u pazurami. Ślinianki zapiekły go, kiedy jad w większej ilości wydobył się z gruczołów i nadmiar spłynął do pyska. Liczył na to, że wtloczony w krwioobieg mamuta jad osłabi go choć częściowo.
Odskoczył na bok.
Pocałunek Węża — kąsa jadowicie przeciwnika. U ofiary pojawia się ciężka gorączka. Z powodu złego samopoczucia ofiary, jej statystyki spadają o połowę (efekt nie kumuluje się), a życie o 30 PŻ. Ranę po ukąszeniu jednorazowo można wyleczyć za maksymalnie 5 PŻ.
karta postaci — char zastrzeżony szczeniak
motyw I — motyw II — motyw III
motyw I — motyw II — motyw III
moce
|
- Maelyss
- Żmij

- Posty: 238
- Rodzice: Saya x Earendil
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 22 (12 + 10)
- Zręczność: 20
- Czujność: 28 (18 + 10)
- Wiedza: 0
- Życie: 94
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 83
- Przydomek: Quendi
Biała Otchłań
Miała nieprzyjemne wrażenie, że z każdą chwilą robiło się coraz zimniej. Smagające ją po pysku lodowate podmuchy zmusiły ją do zmrużenia ślepi i położenia uszu po sobie, by chronić je przed zimnem. Z każdym mijającym momentem tylko coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, iż naprawdę nienawidzi zimy. Zapewne po powrocie na zamek będzie zmuszona wziąć gorącą kąpiel, a potem owinąć się szczelnie kocem i przysiąść przed kominkiem. Najlepiej z pucharkiem czegoś rozgrzewającego w łapie.
Zbliżyła się do odnalezionego przez księżniczkę tropu i uważnie obwąchała ślady, zapoznając się z ciężką wonią nieznanej zwierzyny. Nie przypominało niczego, co miała okazję wąchać do tej pory, a i wnioskując z rozmiaru odciśniętej na śniegu nogi, przewyższało wielkością nawet i bizony. Jeśli kiedykolwiek w życiu widziała słonia, to jedynie na jakimś obrazie bądź ilustracji w jednej z książek, tak więc nie dostrzegła od razu podobieństwa.
Ruszyła dalej ich śladem, aż wreszcie oczom grupy ukazał się niecodzienny widok. Aż uniosła brew, zatrzymując się w przykucniętej, przyczajonej pozycji i obrzucając czujnym spojrzeniem stadko ogromnych zwierząt. Nie miała jednak zbyt wiele czasu na ich obserwację, bowiem olbrzymy dostrzegły zbliżającą się grupę drapieżników. Większość rzuciło się do ucieczki, wprawiając podłoże w wyraźne drżenie, za to ten największy najwyraźniej był gotów walczyć o swoje stado.
Wysłuchała słów Kaimlera, nie spuszczając jednak wzroku z kudłatego stwora, i kiwnęła głową na znak, iż przyjmuje je do wiadomości. Ruszyła zaraz, odbijając szybko w bok, by zajść mamuta po lekkim łuku, chcąc uniknąć uzbrojonego łba. Doskoczyła do jednego z masywnych boków i wbiła ostre zęby w jedną z pachwin, gdzie gruba skóra powinna okazać się chociażby odrobinę cieńsza.
/ 1x atak fizyczny za — 3 pż
(2 siły + 1 bonus od alfy)
Zbliżyła się do odnalezionego przez księżniczkę tropu i uważnie obwąchała ślady, zapoznając się z ciężką wonią nieznanej zwierzyny. Nie przypominało niczego, co miała okazję wąchać do tej pory, a i wnioskując z rozmiaru odciśniętej na śniegu nogi, przewyższało wielkością nawet i bizony. Jeśli kiedykolwiek w życiu widziała słonia, to jedynie na jakimś obrazie bądź ilustracji w jednej z książek, tak więc nie dostrzegła od razu podobieństwa.
Ruszyła dalej ich śladem, aż wreszcie oczom grupy ukazał się niecodzienny widok. Aż uniosła brew, zatrzymując się w przykucniętej, przyczajonej pozycji i obrzucając czujnym spojrzeniem stadko ogromnych zwierząt. Nie miała jednak zbyt wiele czasu na ich obserwację, bowiem olbrzymy dostrzegły zbliżającą się grupę drapieżników. Większość rzuciło się do ucieczki, wprawiając podłoże w wyraźne drżenie, za to ten największy najwyraźniej był gotów walczyć o swoje stado.
Wysłuchała słów Kaimlera, nie spuszczając jednak wzroku z kudłatego stwora, i kiwnęła głową na znak, iż przyjmuje je do wiadomości. Ruszyła zaraz, odbijając szybko w bok, by zajść mamuta po lekkim łuku, chcąc uniknąć uzbrojonego łba. Doskoczyła do jednego z masywnych boków i wbiła ostre zęby w jedną z pachwin, gdzie gruba skóra powinna okazać się chociażby odrobinę cieńsza.
/ 1x atak fizyczny za — 3 pż
(2 siły + 1 bonus od alfy)
✧ Maelyss ✧
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•
Karta postaci
⚜⚜⚜
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Smukła, delikatnie umięśniona sylwetka
● Stosunkowo krótka sierść na całym ciele, trochę gęściejsza niż latem. Idealnie ułożona.
● Zdrowa, w pełni sił.
● Nieduża, czarna, zdobiona torba u boku.
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami na szyi
● często nosi na grzbiecie ciemny, obszyty futrem płaszcz
● Sztylet w równie ozdobnej pochwie, przytroczony do jednej z tylnych łap.
● Stosunkowo krótka sierść na całym ciele, trochę gęściejsza niż latem. Idealnie ułożona.
● Zdrowa, w pełni sił.
● Nieduża, czarna, zdobiona torba u boku.
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami na szyi
● często nosi na grzbiecie ciemny, obszyty futrem płaszcz
● Sztylet w równie ozdobnej pochwie, przytroczony do jednej z tylnych łap.
Pachnie różanymi perfumami.
● sznur pereł (ukryty w torbie)
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami (ukryty w torbie)
● czarny, ozdobny sztylet (przy tylnej łapie)
● breloczek z Nokturnem
● perfumy o zapachu róż
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — jedwabna, o chłodno niebieskim odcieniu (pod kolor oczu), przyozdobiona przy brzegach srebrzystą nitką
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Woda miłości
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami (ukryty w torbie)
● czarny, ozdobny sztylet (przy tylnej łapie)
● breloczek z Nokturnem
● perfumy o zapachu róż
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — jedwabna, o chłodno niebieskim odcieniu (pod kolor oczu), przyozdobiona przy brzegach srebrzystą nitką
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Woda miłości
●Ukąszenie — gryzie przeciwnika za 15 PŻ. Rana trudno się goi na skutek toksycznej śliny Żmija. Taką ranę jednorazowo można wyleczyć za maksymalnie 10 PŻ. 2/2
Umiejętność – Toksyczność — posiada na łapach gruczoły wytwarzające pary lub toksyczną ciecz. Materia organiczna na skutek kontaktu z toksyną powoli i stopniowo zamiera.
Umiejętność – Toksyczność — posiada na łapach gruczoły wytwarzające pary lub toksyczną ciecz. Materia organiczna na skutek kontaktu z toksyną powoli i stopniowo zamiera.
Karta postaci
⚜⚜⚜
- Lithia
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 283
- Rodzice: Alex x Eres.
- Płeć: Samica
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 82
Biała Otchłań
Lithia dołączyła do boju, ulokowała się nieopodal Maelyss. Dziabnęła z całej siły tego mamuta, licząc, że chociaż zada mu jakąkolwiek ranę... a najlepiej głęboką.
Choć nie była najsilniejszą z jednostek, więc zadane przez nią obrażenia nie były wstrząsająco monumeltanle...
Nie mniej, chciała pomóc Klanowi.
/1 atak fizyczny = 3PŻ
Choć nie była najsilniejszą z jednostek, więc zadane przez nią obrażenia nie były wstrząsająco monumeltanle...
Nie mniej, chciała pomóc Klanowi.
/1 atak fizyczny = 3PŻ
𝓛𝓲𝓽𝓱𝓲𝓪
ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!

ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!
ZAPACH i INFORMACJE Moce UM. |
![]() |
◇◈❖❖◈◇ ᴛᴏ ᴊᴇꜱᴛ ᴘɪᴇ̨ᴋɴᴀ ɴᴏᴄ. ᴛᴏ ᴘʀᴀᴡɪᴇ ꜱᴘʀᴀᴡɪᴀ, ᴢ̇ᴇ ᴍᴀᴍ ᴏᴄʜᴏᴛᴇ̨ ᴡʏᴊꜱ́ᴄ́ ɴᴀ ᴅʀɪɴᴋᴀ. ◇◈❖❖◈◇ KARTA POSTACI |

- Esqea
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 172
- Rodzice: Przybrani.
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 8
- Czujność: 6
- Wiedza: 9
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 53
Biała Otchłań
Esqea nie zdążyła się cofnąć. Widok szarżujących wilków rozpalił w niej instynkt silniej niż rozsądek, ruszyła razem z nimi, zbyt młoda, by kalkulować, zbyt dumna, by się zawahać. Dopadła do masywnej nogi mamuta i w ferworze walki zadała trzy szybkie, niepewne ugryzienia, bardziej odruchowe niż precyzyjne. Jej zęby trafiły w twardą, zlodowaciałą skórę; poczuła, jak drganie potężnego ciała przechodzi przez ziemię aż do jej łap.
// atak fizyczny 3x = 3dmg
// atak fizyczny 3x = 3dmg
| ❝𝐄𝐒𝐐𝐄𝐀❞ ━━━━━━ The wind howled through the endless white, whipping up swirls of snow that danced in the air before settling into the frozen silence. ━━━━━━ ◈ rodzina; Avena & Arraziel (przybrani rodzice) Wszyscy czasami dokonują złych wyborów. ☷☷☷☷☷☷☷ ◈ zapach nutka morskiej piany, zmieszaną z metalicznym posmakiem wilgotnych ruin. ◈ wygląd Ma duże, ciekawskie oczy, które jarzą się intensywnym, błękitnym kolorem. Niebieski język, niebieskie opuszki i pazury. KARTA POSTACI |
She shivered, ears flicking at the distant sound of cracking ice. Was it just the wind, or something more? Hope flickered— just for a moment — before fading like a dying ember. Alone. Always alone. |
- Saya
- Wampir
Tzimisce
- Posty: 364
- Rodzice: Ramzes x Luna.
- Płeć: Samica
- Siła: 35 (5+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 84
- Energia: 0
- Punkty Doświadczenia: 53(345 wym.)
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
- Przydomek: Noldo
Biała Otchłań
Saya powędrowała w stronę karku zwierszyny... Bez wachania wybiła się zadnimi łapami, dopomagając sobie podciagnięcie się na długiej sierści mamuta, wspierając się jego zwalami tłuszczu.
W kilku krokach dotarła do karku — celując w aorte osłoniętą grubą warstwą tłuszczu i futra.
Liczyła jednak, że jest na tyle zdeterminowana, że ten jeden cios — solidnie uszkodzi mamuta.
/ 1 Atak fizyczny = 15PŻ
W kilku krokach dotarła do karku — celując w aorte osłoniętą grubą warstwą tłuszczu i futra.
Liczyła jednak, że jest na tyle zdeterminowana, że ten jeden cios — solidnie uszkodzi mamuta.
/ 1 Atak fizyczny = 15PŻ
𝓢𝓪𝔂𝓪
ɪɴ ᴛʜᴇ ᴍɪᴅᴅʟᴇ ᴏꜰ ᴛʜᴇ ɴɪɢʜᴛ. ᴊᴜꜱᴛ ᴄᴀʟʟ ᴍʏ ɴᴀᴍᴇ...
•❅────✧❅✦❅✧─────❅•
Posiada: Od (Uszka) Eerandil'a.
✖ Mały szklany pojemniczek z pyłkiem ze skrzydeł grafitowego motyla.
✖ Naszyjnik z zawieszką z różowego diamentu.
✖ Dwa kolczyki z sowim piórem.
⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘
I crave your taste all night long. 'Til morning comes. I'm getting what is mine.
You gon' get yours, oh no, ooh. In the middle of the night.
⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘
Piękna noc. W noce takie jak ta aż wzbiera ochota na krew. Jest tak cicho...
To naprawdę piękna noc.

- Persefona
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 193
- Rodzice: Eres x Alex
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 3
- Zręczność: 8
- Czujność: 12
- Wiedza: 7
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 85
Biała Otchłań
Sama przystanęła na moment, by zbadać tropy, a następnie ruszyła dalej, nadal trzymając się gdzieś z tyłu grupy. Wielkość tych śladów była naprawdę niepokojąca i jakaś część wilczycy obawiała się tego, jaki potwór mógł takowe zostawić. Dość jednoznacznie skojarzyły jej się z pewnymi stworzeniami, które podobno żyją w dalekich, ciepłych krajach, o których niegdyś czytała w jakiejś książce, której akcja rozgrywała się w takim miejscu. Podobno również były ogromne i niezwykle silne.
Gdy poszukiwany przez nich cel ukazał się ich oczom doszła do wniosku, iż rzeczywiście wielkie stwory przypominały trochę te o których czytała. No, prawie. Była przekonana, że tamte nie były pokryte tak gęstym futrem. Odruchowo położyła po sobie uszy, gdy największy z nich ich dostrzegł i zatrąbił, ostrzegając resztę stada przed zagrożeniem, a samemu szykując się do walki. Nie chciała zbliżać się do ogromnego zwierza, który wyglądał jakby mógł bez większych problemów ją zmiażdżyć. Ostatecznie jednak przełknęła nerwowo ślinę i ruszyła się z miejsca, rozglądając się za jakimkolwiek słabym punktem, w który mogłaby uderzyć. Od czasu wydarzeń w bibliotece nie mogła pozbyć się wrażenia, że była od teraz znacznie uważniej obserwowana, niż do tej pory i nie zdziwiłaby się wcale, gdyby te spoczywające na jej rudej osobie oczy wypatrywały oznak słabości.
Po chwili bezsensownego krążenia postanowiła po prostu ukąsić olbrzyma w podbrzusze.
/1 x atak fizyczny — 2 pż
(10 siły za jagodę, 10 bonus od alfy)
Gdy poszukiwany przez nich cel ukazał się ich oczom doszła do wniosku, iż rzeczywiście wielkie stwory przypominały trochę te o których czytała. No, prawie. Była przekonana, że tamte nie były pokryte tak gęstym futrem. Odruchowo położyła po sobie uszy, gdy największy z nich ich dostrzegł i zatrąbił, ostrzegając resztę stada przed zagrożeniem, a samemu szykując się do walki. Nie chciała zbliżać się do ogromnego zwierza, który wyglądał jakby mógł bez większych problemów ją zmiażdżyć. Ostatecznie jednak przełknęła nerwowo ślinę i ruszyła się z miejsca, rozglądając się za jakimkolwiek słabym punktem, w który mogłaby uderzyć. Od czasu wydarzeń w bibliotece nie mogła pozbyć się wrażenia, że była od teraz znacznie uważniej obserwowana, niż do tej pory i nie zdziwiłaby się wcale, gdyby te spoczywające na jej rudej osobie oczy wypatrywały oznak słabości.
Po chwili bezsensownego krążenia postanowiła po prostu ukąsić olbrzyma w podbrzusze.
/1 x atak fizyczny — 2 pż
(10 siły za jagodę, 10 bonus od alfy)
Persefona
——◆◆◆——

——◆◆◆——
Karta postaci
——◆◆◆——

——◆◆◆——
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
——◆◆◆——ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupła, niemalże chuda sylwetka.
● Sierść w kolorze rdzawej rudości, miękka, lecz stosunkowo krótka na całym ciele za wyjątkiem głowy i karku, gdzie wyrastają dłuższe pasma.
● Zdrowa, pełna sił.
● Samotna, czarna róża wpięta we włosy.
● Ma na sobie czarny płaszcz ozdobiony koronką.
● Nosi niewielką, czarną torbę wyszywaną w równie czarne róże, przytroczoną do boku.
● Sierść w kolorze rdzawej rudości, miękka, lecz stosunkowo krótka na całym ciele za wyjątkiem głowy i karku, gdzie wyrastają dłuższe pasma.
● Zdrowa, pełna sił.
● Samotna, czarna róża wpięta we włosy.
● Ma na sobie czarny płaszcz ozdobiony koronką.
● Nosi niewielką, czarną torbę wyszywaną w równie czarne róże, przytroczoną do boku.
Sierść przesiąknięta zapachem starych ksiąg, papieru i atramentu.
● trochę notatek (w torbie)
● pióro i kałamarz (w torbie)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, koronkowa, z motywem czarnych róż
● 1 x Skóra
● pióro i kałamarz (w torbie)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, koronkowa, z motywem czarnych róż
● 1 x Skóra
Karta postaci
- Zhoryia
- Dowódca Wampirów
Giovanni
- Posty: 258
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 50 (15+35)
- Zręczność: 45 (10+35)
- Czujność: 45 (10+35)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 144
- Tytuł: Kaplanka Węża
- Przydomek: Noldo
Biała Otchłań
Para szarych uszu powędrowała do tyłu, łapiąc w locie słowa Zuartariona. Uśmiechnęła się w duchu, ale nie powiedziała nic więcej. Teraz rozumiała już dlaczego paniowanie tak bardzo bawiło Kaimlera. Gdy do jej uszu dotarły słowa księżniczki Celeste, zwolniła kroku, zerkając kontrolnie na Ariesme by się upewnić, że ona również to słyszała. Zmieniła lekko kurs, podchodząc do miejsca w którym Cel znalazła trop, aby mu się lepiej przyjrzeć. Szary ogon bezwiednie przesunął się do boku, osłaniając ją przed zaciętym, lodowatym wiatrem, który uderzał w nią bezlitośnie. Ślady ciągnęły się dalej, głębokie i ciężkie, odciśnięte w zmrożonym podłożu tak wyraźnie, że nawet wirujący śnieg nie był w stanie ich zatrzeć. Zwolniła jeszcze odrobinę, obniżając sylwetkę i pozwalając spojrzeniu przesunąć się po rozjechanym lodzie i popękanej skorupie ziemi. Rozstaw kroków zdradzał ogrom masy, z jaką mieli do czynienia, a każde kolejne wgłębienie w śniegu mówiło jasno, że to zwierzę nie poruszało się w pośpiechu, lecz z pewnością kogoś, kto nie znał pojęcia zagrożenia. Dopiero gdy wiatr na moment odsłonił dalszą część terenu, a oni podeszli bliżej grzbietu wzniesienia, krajobraz za nim przestał być tak monotonny. Za wzniesieniem dostrzegła ruch. Najpierw niewyraźne, ciemniejsze plamy na tle bieli, potem masywne sylwetki, które z każdą chwilą nabierały kształtów. Pięć olbrzymów ustawionych w zwartej formacji dominowało nad krajobrazem samą swoją obecnością. Zhoryia po raz pierwszy w życiu widziała je na własne oczy i przez krótką chwilę pozwoliła sobie na tę jedną, niepotrzebną myśl, że patrzy na coś, co wymyka się znanym proporcjom. To nie były zwierzęta w rozumieniu, do jakiego przywykła. Instynkt łowcy kazał jej oceniać dystans i kierunek, ale rozum podpowiadał, że ich siła nie przeważy szali, biorąc pod uwagę liczebność wilków. Największy z nich wysunął się naprzód, a gdy uniósł trąbę i wydał niski, ostrzegawczy ryk, a zamarznięta ziemia zadrżała pod jego krokami. Nie zawahała się. Zmieniła tor ruchu szerokim łukiem, zdając się wyłącznie na tempo, wiatr i własne wyczucie chwili. Gdy zwierz skupił się na froncie, ruszyła nisko przy ziemi, przyspieszając w odpowiednim momencie. Skok był krótki i precyzyjny. Uderzyła z flanki, wbijając kły w bok potężnego ciała.
/ 1x atak fizyczny: pkt siły: 50 + 10 (morale) = 60 = gryzienie za 6pż
/ 1x atak fizyczny: pkt siły: 50 + 10 (morale) = 60 = gryzienie za 6pż
| .................ʏᴏᴜ ʟᴏᴏᴋ ᴀᴛ ᴍᴇ, ʟɪᴋᴇ ɪ'ᴍ ʀᴇᴠᴇʟᴀᴛɪᴏɴ ....you wanna know, if i can bring salvation ...........ɪ ᴘᴜꜱʜ ʏᴏᴜ ᴛᴏ ᴛʜᴇ ᴅᴀʀᴋɴᴇꜱꜱ, ..................................ᴊᴜꜱᴛ ᴛᴏ ᴘᴜʟʟ ʏᴏᴜ ᴛᴏ ᴛʜᴇ ʟɪɢʜᴛ .........cause i can take away your breath, ........................ᴏʀ ʙʀɪɴɢ ʏᴏᴜ ʙᴀᴄᴋ ᴛᴏ ʟɪꜰᴇ |
![]() |
♦ ᴋᴀʀᴛᴀ ᴘᴏꜱᴛᴀᴄɪ ♦ ᴇᴋᴡɪᴘᴜɴᴇᴋ |
stan aktualny: lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit.
♥ i'm the passion, fever, madness, desire, your captive soul, your holy liar ...
∞
ɪ'ʟʟ ᴛᴀᴋᴇ ᴛʜᴇ ꜱᴇʀᴘᴇɴᴛ'ꜱ ᴍᴇꜱꜱᴀɢᴇ ᴛᴏ ᴛʜᴇ ᴜɴᴅᴇʀɢʀᴏᴜɴᴅ
falling, falling, faster than sound
ᴛᴏ ʙᴜʀɴ ʏᴏᴜʀ ꜰᴀʟꜱᴇ ʜᴇᴀᴠᴇɴ, ʀɪɢʜᴛ ᴅᴏᴡɴ, ᴛᴏ ᴛʜᴇ ɢʀᴏᴜɴᴅ
- Althedor
- Zmora

- Posty: 129
- Rodzice: Lunareth x Shadyia
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 30
- Zręczność: 20 (10+10)
- Czujność: 20 (10+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 64
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 32
- Przydomek: Quendi
Biała Otchłań
Ktoś ubiegł go ze znalezieniem tropu, czym niekoniecznie się przejął. Wziął tylko przykład z reszty łowców, zbliżył się i obwąchał ślad ogromnej łapy, zapoznając się z nieznaną do tej pory wonią. Lekko się przy tym skrzywił, bowiem cokolwiek to nie było, to w jego mniemaniu okropnie śmierdziało. Oczywiście zaciekawiło go, co takiego mogło pozostawić tak olbrzymie tropy. Do tej pory największym znanym mu zwierzęciem był bizon, którego zresztą nawet nie widział żywego, a to coś musiało przewyższać nawet i jego. Zaintrygowany ruszył więc przed siebie, dając prowadzić się dalej, w kierunku niewielkiego, ośnieżonego wzgórza.
Wreszcie zajął miejsce przy boku innych, odgarniając kilka kosmyków z oczu, które znalazły się tam za sprawą podmuchów lodowatego wiatru. Spojrzał w dół i uniósł wysoko brwi w nieskrywanym zdumieniu, gdy dostrzegł niewielkie stadko wielkich, dziwacznych stworów stojące nieopodal. Zdecydowanie było większe od bizona. I nie wyglądało jak nic, co do tej pory widział. Popatrzył krótko po reszcie wilków, próbując z dość marnym skutkiem wyczytać z ich min, czy byli tak samo zaskoczeni, jak i on sam.
Zerwał się do biegu razem z pozostałymi, rozbryzgując dookoła śnieg. Słyszał, że dziadek mówił coś o unikaniu tych wielkich, sterczących zębisk, co wydało mu się zresztą bardzo dobrym pomysłem, więc tak jak inni obrał sobie za cel tyły mamuta. Zatoczył wokół niego półokrąg, a następnie doskoczył do niego, gryząc pokryte grubą skórą ciało trochę na oślep. Poczuł smak krwi w pysku i już miał zacząć się cieszyć z tego małego sukcesu, gdy nagłe szarpnięcie zwierzyny wytrąciło go z równowagi. A, że stał na bardzo niepewnym gruncie, to zaraz poślizgnął się malowniczo i runął w śnieg jak długi, odrywając przy tym mały płat skóry, na której właśnie zacisnął szczęki. A zanim zdążył się zorientować, dlaczego właściwie leży, poczuł niespodziewany ból, gdy został przez mamuta nadepnięty. Pozbawiło go to tchu w piersiach i na moment porządnie zamroczyło.
/1 x fizyczny atak — 3 pż
(20 siły + bonus alfy)
Wreszcie zajął miejsce przy boku innych, odgarniając kilka kosmyków z oczu, które znalazły się tam za sprawą podmuchów lodowatego wiatru. Spojrzał w dół i uniósł wysoko brwi w nieskrywanym zdumieniu, gdy dostrzegł niewielkie stadko wielkich, dziwacznych stworów stojące nieopodal. Zdecydowanie było większe od bizona. I nie wyglądało jak nic, co do tej pory widział. Popatrzył krótko po reszcie wilków, próbując z dość marnym skutkiem wyczytać z ich min, czy byli tak samo zaskoczeni, jak i on sam.
Zerwał się do biegu razem z pozostałymi, rozbryzgując dookoła śnieg. Słyszał, że dziadek mówił coś o unikaniu tych wielkich, sterczących zębisk, co wydało mu się zresztą bardzo dobrym pomysłem, więc tak jak inni obrał sobie za cel tyły mamuta. Zatoczył wokół niego półokrąg, a następnie doskoczył do niego, gryząc pokryte grubą skórą ciało trochę na oślep. Poczuł smak krwi w pysku i już miał zacząć się cieszyć z tego małego sukcesu, gdy nagłe szarpnięcie zwierzyny wytrąciło go z równowagi. A, że stał na bardzo niepewnym gruncie, to zaraz poślizgnął się malowniczo i runął w śnieg jak długi, odrywając przy tym mały płat skóry, na której właśnie zacisnął szczęki. A zanim zdążył się zorientować, dlaczego właściwie leży, poczuł niespodziewany ból, gdy został przez mamuta nadepnięty. Pozbawiło go to tchu w piersiach i na moment porządnie zamroczyło.
/1 x fizyczny atak — 3 pż
(20 siły + bonus alfy)
Althedor
✧ · ─ · ✶◆✶ · · ─ ✧
✧ · ─ · ✶◆✶ · · ─ ✧
✧ · ─ · ✶◆✶ · · ─ ✧
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
Karta postaciZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Bardzo wysoki, choć wciąż jeszcze nieco niższy od jego ojca. Sylwetka dużo mocniejsza, niż przed paroma tygodniami, wyraźnie lepiej umięśniona. Rysy pyska jednak wciąż ma młodzieńcze.
● Połyskliwa, kruczoczarna sierść, już nieco sztywniejsza, niż szczenięcy puch. Dłuższe włosy na łebku, karku i piersi, tworzące charakterystyczną, gęstą, falowaną grzywę.
● Zdrowy, w pełni sił, rozpiera go energia.
● Połyskliwa, kruczoczarna sierść, już nieco sztywniejsza, niż szczenięcy puch. Dłuższe włosy na łebku, karku i piersi, tworzące charakterystyczną, gęstą, falowaną grzywę.
● Zdrowy, w pełni sił, rozpiera go energia.
Sierść wciąż pachnie morską bryzą.
● breloczek z Norkturnem
● zestaw do gry w kości (2 sztuki 1d6) — w kolorze ślepi bóstw — jedna szmaragdowa, druga rubinowa
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
●Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, trochę postrzępiona, w pirackie czaszki
● 1 x Róg bizona
● zestaw do gry w kości (2 sztuki 1d6) — w kolorze ślepi bóstw — jedna szmaragdowa, druga rubinowa
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
●Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, trochę postrzępiona, w pirackie czaszki
● 1 x Róg bizona
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność – Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność – Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
✧ · ─ · ✶◆✶ · · ─ ✧
- Angoulême
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 288
- Rodzice: Kaimler & Elisabeth
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 10
- Zręczność: 10
- Czujność: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 100
Biała Otchłań
Szli owiewani przez lodowaty wiatr, uporczywie trzymając się tropu ogromnego zwierzęcia. Pokrótce dojrzeli nie jedno, ale aż pięć włochatych stworzeń, z czego najmniejsze miało spokojnie piętnaście stóp w kłębie. Nigdy nie widziała słoni, nie miała ich więc z czym przyrównać, nie mniej gigantyczne ciosy robiły wrażenie nawet na niej. Na tyle duże, że spojrzała na współtowarzyszy oczekując ostatecznej decyzji, wycofanie się teraz nie byłoby jakąkolwiek ujmą na honorze. Mimo, że byli w sporej grupie, to polowanie mogło zakończyć się fiaskiem i czyjąś śmiercią. Na szczęście cztery mamuty odbiegły w zbitej grupie, a na polu walki pozostał jeden, największy, prawdopodobnie samiec. Ich szanse minimalnie wzrosły. Kiedy Ariesme i jej ojciec ruszyli do ataku, po krótkiej chwili wahania również zaczęła biec, uważając jednocześnie, by nie wyrżnąć orła na zdradzieckim lodzie pod cienką warstwą śniegu. Okrążyła mamuta i zaatakowała jedną z jego tylnych nóg, wgryzając się w miejsce na wysokości pyska. Zęby nie wbiły się zbyt głęboko, bydle miało zbyt dużą tkankę tłuszczową i zbyt gęste owłosienie. Wypluła brunatne futro i odskoczyła, warcząc.
-2PŻ za ugryzienie
-2PŻ za ugryzienie
![]() |
𝓐𝓷𝓰𝓸𝓾𝓵𝓮̂𝓶𝓮 · · ─ ·✶· ─ · · ɪ ᴅᴏɴ'ᴛ ᴡᴀɴɴᴀ ʟᴏꜱᴇ ᴍʏ ᴍɪɴᴅ. ɪ ᴅᴏɴ'ᴛ ᴡᴀɴɴᴀ ʟᴏꜱᴇ ᴍʏꜱᴇʟꜰ. ᴛᴇʟʟ ᴍᴇ ɪꜰ ɪ ᴄʀᴏꜱꜱᴇᴅ ᴀ ʟɪɴᴇ. ɪ ᴀɪɴ'ᴛ ᴛʀʏɴᴀ ʜᴜʀᴛ ᴍʏꜱᴇʟꜰ. · · ─ ·✶· ─ · · ᴅɪᴅɴ'ᴛ ᴡᴀɴɴᴀ ᴄᴀʟʟ ʏᴏᴜʀ ɴᴀᴍᴇ. ᴏɴʟʏ ɢᴏᴛ ᴍʏꜱᴇʟꜰ ᴛᴏ ʙʟᴀᴍᴇ, ᴏʜ ʏᴇᴀʜ. ɪɴ ᴍʏ ᴡᴏʀʟᴅ, ɪɴ ᴍʏ ᴍɪɴᴅ, ᴀʟᴡᴀʏꜱ ʀᴜɴɴɪɴ' ᴏᴜᴛ ᴏꜰ ᴛɪᴍᴇ. ɪɴ ᴍʏ ʟᴏᴠᴇ, ɪɴ ᴍʏ ʜᴇᴀʀᴛ, ʏᴏᴜ'ʀᴇ ᴛʜᴇ ᴏɴʟʏ ᴋʀʏᴘᴛᴏɴɪᴛᴇ. ʙᴜᴛ ɪ. ʙᴜᴛ ɪ ᴡᴀɪᴛ ꜰᴏʀ ʏᴏᴜ, ꜱᴛɪʟʟ, ɪ ᴡᴀɪᴛ ꜰᴏʀ ʏᴏᴜ. · · ─ ·✶· ─ · · EKWIPUNEK Kilka plastrów wędzonej makreli, oprawiony okoń, kwiaty wrzosu od Łapa, Jagoda Brawury, Marchewka™, cukierek w kształcie karafki, Dzwonek Szczęścia, piękna wstążka, ciastko z żurawiną, bransoleta z oszlifowanych ametystów, fioletowy szal z wietrznej włóczki, kartka z drzewem genealogicznym, śnieg w słoiku, babeczka z czekoladą, pluszak przedstawiający Elisabeth, herbatka "Wzmocnienie", jemioła, świeczka zapachowa "Remedium", czarny kocyk w białą kratę, pierniczek w kształcie pszczoły, Superaśny Patyk od Saby, żywica enta GALERIA | FAMILY ECHO | KARTA POSTACI |
- Adirael
- Mistrz
Klan Potępienia
- Posty: 253
- Rodzice: Vetralh, Prasheila
- Płeć: Samiec
- Siła: 57 (57)
- Zręczność: 10 (10)
- Czujność: 20 (20)
- Wiedza: 0
- Życie: 98 [26.12]
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 21
- Przydomek: Vlad
Biała Otchłań
/ Jest po ataku DW, więc gryzie za -6PŻ
Wyszedł na to samo wzgórze co reszta grupy, pozwalając swoim ślepiom rozeznać się, co właściwie ich czekało. Musiał przyznać, że naprawdę został zadziwiony. Nigdy w życiu nie widział czegoś tak potwornie wielkiego i włochatego. That's what she said. Usłyszał polecenie Kaimlera i nie czekając na dodatkowe zachęty wystrzelił za nim, biegnąc wprost na mamuty. Ten, którego wybrał alfa szybko został namierzony przez Adiraela. Wilk odbił w drugi bok w odpowiednim momencie i zaczął szczekać, ściągając na siebie uwagę, tym samym, dając Kaimlerowi czas na atak. On sam rozłożył skrzydła, gdy był dostatecznie blisko, po czym machnął nimi tak, by wzbić w powietrze śnieg i posłać wprost w łeb zwierzyny. Chciał ją zdezorientować. Chwilę później atakował już od boku, wgryzając się (-6PZ) i próbując oderwać kawał mięsa z nogi. Ależ to miało grubą skórę.
Wyszedł na to samo wzgórze co reszta grupy, pozwalając swoim ślepiom rozeznać się, co właściwie ich czekało. Musiał przyznać, że naprawdę został zadziwiony. Nigdy w życiu nie widział czegoś tak potwornie wielkiego i włochatego. That's what she said. Usłyszał polecenie Kaimlera i nie czekając na dodatkowe zachęty wystrzelił za nim, biegnąc wprost na mamuty. Ten, którego wybrał alfa szybko został namierzony przez Adiraela. Wilk odbił w drugi bok w odpowiednim momencie i zaczął szczekać, ściągając na siebie uwagę, tym samym, dając Kaimlerowi czas na atak. On sam rozłożył skrzydła, gdy był dostatecznie blisko, po czym machnął nimi tak, by wzbić w powietrze śnieg i posłać wprost w łeb zwierzyny. Chciał ją zdezorientować. Chwilę później atakował już od boku, wgryzając się (-6PZ) i próbując oderwać kawał mięsa z nogi. Ależ to miało grubą skórę.
Przedstawia się i jest w porcie znany jako Dorado. Jego dzieci to Antonio (Anatael), Casander (Casael), Luis (Lunael) i Ria (Rhaenys) oraz Ankone, Adriel i Loghain. Dorado jest właścicielem restauracji „Rybi Ogon” we Wschodniej Dzielnicy Portu klanu Potępienia. Tam też mieszka i ma partnerkę — rzemieślniczkę Elbae.
Wygląd: [czerwona arafata na szyi, trzy kolczyki w prawym uchu]
Ekwipunek: [link]
Zdobyte PD: [link]
Avatar: https://i.ibb.co/ByhwZ5Q/adiraelport3.png
♜ KARTA POSTACI ♜
Wygląd: [czerwona arafata na szyi, trzy kolczyki w prawym uchu]
Ekwipunek: [link]
Zdobyte PD: [link]
Avatar: https://i.ibb.co/ByhwZ5Q/adiraelport3.png
♜ KARTA POSTACI ♜
- Elbae
- Sługa

- Posty: 293
- Rodzice: Artesano [NPC] x Nomeolvides [NPC]
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 4
- Zręczność: 13
- Czujność: 13
- Wiedza: 20
- Życie: 100 [22.12]
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 45
- Profesje: Rzemieślnik [1]
Biała Otchłań
— Niesamowite — powiedziała na widok stada mamutów.
Te majestatyczne zwierzęta pasły się tuż przed nimi, a ona miała okazję zobaczyć to na własne ślepia. Była poruszona tym wszystkim na tyle, że zapomniała na chwilę o zastanowieniu się, która sztuka była najlepsza do zabicia. Na szczęście podjęto tę decyzję za nią. Ruszyła za wszystkimi, by pomóc w zabiciu dziwnego stworzenia, choć w głębi duszy miała ochotę po prostu obserwować je. Wilki z zamku najwyraźniej nie podzielały jej zachwytu.
Pobiegła za wampirzycą, którą kojarzyła z zamku i już miała ugryźć mamuta, gdy zobaczyła jak mały czarny wilk zostaje podeptany. Doskoczyła do niego i odciągnęła spod nóg mamuta.
— Wszystko dobrze? — zapytała tylko, a widząc, że wilk żyje dodała: — Potem wrócę, uważaj na siebie.
I z tymi słowami skoczyła, wgryzając się w nogę, która jeszcze przed chwilą poturbowała Althedora.
Te majestatyczne zwierzęta pasły się tuż przed nimi, a ona miała okazję zobaczyć to na własne ślepia. Była poruszona tym wszystkim na tyle, że zapomniała na chwilę o zastanowieniu się, która sztuka była najlepsza do zabicia. Na szczęście podjęto tę decyzję za nią. Ruszyła za wszystkimi, by pomóc w zabiciu dziwnego stworzenia, choć w głębi duszy miała ochotę po prostu obserwować je. Wilki z zamku najwyraźniej nie podzielały jej zachwytu.
Pobiegła za wampirzycą, którą kojarzyła z zamku i już miała ugryźć mamuta, gdy zobaczyła jak mały czarny wilk zostaje podeptany. Doskoczyła do niego i odciągnęła spod nóg mamuta.
— Wszystko dobrze? — zapytała tylko, a widząc, że wilk żyje dodała: — Potem wrócę, uważaj na siebie.
I z tymi słowami skoczyła, wgryzając się w nogę, która jeszcze przed chwilą poturbowała Althedora.
Rzemieślniczka z Portu. Zamieszkuje Dzielnicę Wschodnią.
Karta Postaci
Karta Postaci
- Casael
- Zmora

- Posty: 547
- Rodzice: Adirael x Esmeralda
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 20
- Życie: 84 [3.01]
- Energia: 100 [2.01]
- Punkty Doświadczenia: 44
- Profesje: Myśliwy [2], Krupier [1]
- Przydomek: Quendi
Biała Otchłań
Błysnąl kłami w uśmiechu, gdy dostrzegł na co będą polowali. To była największa zdobycz w jego życiu. Tylko najpierw trzeba było ją zdobyć. Wysłuchał słów Kaimlera, po czym odczekał chwilę, pozwając najsilniejszym osobnikom wybiec na spotkanie mamutowi. Sam odszukał wzrokiem Maelyss, Ta jednak wybiegła już do przodu. Poszukał wiec Celeste, a gdy zobaczył, że jeszcze nie ruszyła mrugnął do niej zachecająco, po czym puścił się w te pędy ku zwierzynie.
Z kazdym skokiem mamut był coraz większy i większy, i wiekszy.
— O kurwa, co z ciebie za przejebane bydlę — skomentował, gdy znalazł się tuż przed mamutem.
Skoczył na niego i ugryzł. W międzyczasie dostrzegł, jak jakiś Potępieniec obrywa od słonia. Casael poczuł, jak prócz adrenaliny gniew zaczyna przejmować jego ciało. Z pełnym pyskiem zaczął złorzeczyć.
— Ty włochaty skurwysynie, wracaj do Gehenny.
[Moc: złorzeczenie]
Z kazdym skokiem mamut był coraz większy i większy, i wiekszy.
— O kurwa, co z ciebie za przejebane bydlę — skomentował, gdy znalazł się tuż przed mamutem.
Skoczył na niego i ugryzł. W międzyczasie dostrzegł, jak jakiś Potępieniec obrywa od słonia. Casael poczuł, jak prócz adrenaliny gniew zaczyna przejmować jego ciało. Z pełnym pyskiem zaczął złorzeczyć.
— Ty włochaty skurwysynie, wracaj do Gehenny.
[Moc: złorzeczenie]
Karta postaci
♥ Wygląd
♦ Ważne
♠ Ekwipunek
♥ Moce rangi
♦ Umiejętności
♦ Ważne
♠ Ekwipunek
♥ Moce rangi
♦ Umiejętności
Casael jest wysokim wilkiem o błękitnych ślepiach. Zwinnie porusza się na długich łapach (Dzięki rodzice!). Posiada białą sierść, nieco gęstszą na piersi — przypominająca grzywę (Dzięki dzadku Vetcie!). Nosi skórzaną torbę z różnymi przydatnymi przedmiotami. Poza tym niczym się nie wyróżnia.
Wychował się w porcie, we Wschodniej (lepszej) Dzielnicy. Wilk jest o wiele bardziej swobodny od zamkowego towarzystwa. Często się uśmiecha, dużo zartuje i równie dużo przeklina. Często przebywa w kasynie, na targu lub po prostu włóczy się po porcie szukając okazji. W porcie nadal przedstawia się jako Casander.
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
- Absynth
- Wampir
Salubri
- Posty: 120
- Rodzice: Vetralh & Unerovi
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 74 (44+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 65 (1037 wym.)
- Profesje: Sangwinista [1]
- Przydomek: Aran
Biała Otchłań
Czuł po kościach, że to będzie grubsza sprawa, dlatego dla otuchy połknął w całości ciastko — normalnie by tego nie zjadł, ale słyszał, że jest magiczne, więc się zmusił. [Ciastko z żurawiną: +1PD za udane polowanie
I nie specjalnie się pomylił, bo gdy dotarli po tropach do grupy POTĘŻNYCH słoniopodobnych zwierząt, Absynthowi trochę zrzedła mina. Jak się za to zabrać? Bizon był już dużym i trudnym przeciwnikiem, ale to?
Dlatego pewnie, kiedy on kontemplował wygląd giganta, inni zdążyli już rzucić się do ataku. To pchnęło go do działania i on również podbiegł do mamuta, by wyczekawszy odpowiedniego momentu, dziabnąć go swoimi kłami w przednią, wielką nogę. Zaraz potem odskoczył, by nie oberwać.
/1x atak fizyczny za 8 PŻ
70 siły + 10 od alfy
I nie specjalnie się pomylił, bo gdy dotarli po tropach do grupy POTĘŻNYCH słoniopodobnych zwierząt, Absynthowi trochę zrzedła mina. Jak się za to zabrać? Bizon był już dużym i trudnym przeciwnikiem, ale to?
Dlatego pewnie, kiedy on kontemplował wygląd giganta, inni zdążyli już rzucić się do ataku. To pchnęło go do działania i on również podbiegł do mamuta, by wyczekawszy odpowiedniego momentu, dziabnąć go swoimi kłami w przednią, wielką nogę. Zaraz potem odskoczył, by nie oberwać.
/1x atak fizyczny za 8 PŻ
70 siły + 10 od alfy
Absynth z dynastii Szachów — Pierwszy Salubri
Just turn the page and watch me grow, there's so many things that you don't know about my soul...
| WYGLĄD | | RODZINA x MOCE | | THEME |
klan: Potępienia
kariera: szczeniak —> wojownik —> tropiciel —> doradca —> wojownik —> strażnik —> prześladowca —> wampir Lasombra —> dowódca wampirów Lasombra —> wampir Lasombra —> wampir Salubri —> Książę —> wampir Salubri
~*~
Absynth jest wilkiem dość wysokim, choć swym wyglądem nie przypomina
ani typowego samca, ani typowej samicy.
Nie jest umięśniony, ale też nie delikatny. Sierść ma białą, jakby przybrudzoną,
o szarawym odcieniu, dość długą, gładką.
Na świat patrzy seledynowymi, mądrymi ślepiami.
Odzywa się cicho, a kiedy mówi głośniej, przywodzi na myśl zachrypniętą wilczycę.
Jego nietypowość jest efektem kastracji jeszcze za młodu.
Zapach nie wskazuje na to, że jest samcem. Nieznajomi mogą go pomylić z wilczycą o bardziej samczych rysach.
Na co dzień jest spokojny i nie próbuje dominować.
Nie okazuje swojej pozycji nawet niższym hierarchią.
Częściej brak mu odwagi, choć można na nim polegać.
Jego najbliższą jest starsza siostra, Aaralyn — którą darzy uczuciem równym platonicznej miłości.
~*~
Real wolf being And a real hero
Back against the wall and odds
With the strength of a willing to cause
Your pursuits are called outstanding
You're emotionally complex
Against the grain
Of dystopic claims
Not the thoughts your actions entertain
And you have proved to be
A real wolf being And a real hero
- Khall Xue
- Licz

- Posty: 390
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie
- Siła: 15(5+10)
- Zręczność: 15(5+10)
- Czujność: 13(3+10)
- Wiedza: 40
- Życie: 79 (10.02)
- Energia: 80
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Uzdrowiciel [2]
- Przydomek: Quendi
Biała Otchłań
Za nikim wprost zbytnio nie podążał, starał się natomiast unikać Sayi. No może w pakiecie zastanawiał się, czemu Lithia trzyma od niego dystans i czemu skraca go z Mae. Xue wlazł w dorosłość i gwałtownie wiele rzeczy przestały mieć sens, albo sam jeszcze wielu rzeczy nie rozumiał.
Zabijał sobie czas różnymi przemyśleniami, dopóki nie dotarli do celu wędrówki grupy łowieckiej, a był on wielki, włochaty i śmierdział niemiłosiernie. Machnął łapą przed nosem, próbując nieefektywnie rozwiać niechciane zapachy, co było bardziej zabiegiem teatralnym, niż okazaniem własnej wrażliwości. — Co za bydle... — Gdyby był tu sam, mógłby obejść się najwyżej smakiem i wycofać się do klanu, w pakiecie dając innym znać, kto miałby zdolności do ukąszenia kilkunasto-tonowego potwora. Na szczęście wszyscy tu byli, każdy się naje.
Wziął głęboki oddech i wysłuchał poleceń Kaimlera, przy takich wyzwaniach, jak dzisiejsze, lepiej słuchać starszych i tak też zrobił — dobiegł do mamuta od boku i wgryzł się w pachwinę, licząc na dogryzienie się do tętnicy, albo innej żyły. Nijak się też nie zaskoczył, że mimo ostrych zębów, zgryz miał raczej słaby i zaledwie podrapał Mamuta po skórze, o ironio.
/gryzienie x1 — 0 pż
15 surowej siły +10 boost morale + 10 Jagoda = 35 siły * 0 bo komary nie zadają dmg
Zabijał sobie czas różnymi przemyśleniami, dopóki nie dotarli do celu wędrówki grupy łowieckiej, a był on wielki, włochaty i śmierdział niemiłosiernie. Machnął łapą przed nosem, próbując nieefektywnie rozwiać niechciane zapachy, co było bardziej zabiegiem teatralnym, niż okazaniem własnej wrażliwości. — Co za bydle... — Gdyby był tu sam, mógłby obejść się najwyżej smakiem i wycofać się do klanu, w pakiecie dając innym znać, kto miałby zdolności do ukąszenia kilkunasto-tonowego potwora. Na szczęście wszyscy tu byli, każdy się naje.
Wziął głęboki oddech i wysłuchał poleceń Kaimlera, przy takich wyzwaniach, jak dzisiejsze, lepiej słuchać starszych i tak też zrobił — dobiegł do mamuta od boku i wgryzł się w pachwinę, licząc na dogryzienie się do tętnicy, albo innej żyły. Nijak się też nie zaskoczył, że mimo ostrych zębów, zgryz miał raczej słaby i zaledwie podrapał Mamuta po skórze, o ironio.
/gryzienie x1 — 0 pż
15 surowej siły +10 boost morale + 10 Jagoda = 35 siły * 0 bo komary nie zadają dmg
𝕺𝖗𝖕𝖍𝖆𝖓 𝖃𝖚𝖊
◇◈❖❖◈◇
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
Lecz czymże jest każdy ocean, jeśli nie morzem kropel?
◇◈❖❖◈◇
𝚉𝚎 𝚠𝚜𝚣𝚢𝚜𝚝𝚔𝚒𝚌𝚑 𝚣̇𝚢𝚠𝚢𝚌𝚑 𝚜𝚝𝚠𝚘𝚛𝚣𝚎𝚗́ 𝚗𝚊 𝚕𝚊̨𝚍𝚣𝚒𝚎
𝚒 𝚖𝚘𝚛𝚣𝚞 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚘́𝚠 𝚗𝚒𝚎 𝚖𝚘𝚣̇𝚗𝚊 𝚗𝚊𝚋𝚛𝚊𝚌́ 𝚗𝚊
𝚏𝚊ł𝚜𝚣𝚢𝚠𝚎 𝚙𝚘𝚣𝚘𝚛𝚢, 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚢 𝚗𝚒𝚎 𝚣𝚗𝚒𝚘𝚜𝚊̨
𝚙𝚊𝚛𝚝𝚊𝚌𝚝𝚠𝚊 𝚣𝚎 𝚜𝚝𝚛𝚘𝚗𝚢 𝚜𝚠𝚘𝚒𝚌𝚑 𝚍𝚘𝚠𝚘́𝚍𝚌𝚘́𝚠.
₊˚ ✧ ‿︵‿୨୧‿︵‿ ✧ ₊˚
EKWIPUNEK
Wilcza czaszka x1
Perła Przeklętych x2
Mięso małż
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
KARTA POSTACI
Zapach: Jego własny
◇◈❖❖◈◇
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
Lecz czymże jest każdy ocean, jeśli nie morzem kropel?
◇◈❖❖◈◇
𝚉𝚎 𝚠𝚜𝚣𝚢𝚜𝚝𝚔𝚒𝚌𝚑 𝚣̇𝚢𝚠𝚢𝚌𝚑 𝚜𝚝𝚠𝚘𝚛𝚣𝚎𝚗́ 𝚗𝚊 𝚕𝚊̨𝚍𝚣𝚒𝚎
𝚒 𝚖𝚘𝚛𝚣𝚞 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚘́𝚠 𝚗𝚒𝚎 𝚖𝚘𝚣̇𝚗𝚊 𝚗𝚊𝚋𝚛𝚊𝚌́ 𝚗𝚊
𝚏𝚊ł𝚜𝚣𝚢𝚠𝚎 𝚙𝚘𝚣𝚘𝚛𝚢, 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚢 𝚗𝚒𝚎 𝚣𝚗𝚒𝚘𝚜𝚊̨
𝚙𝚊𝚛𝚝𝚊𝚌𝚝𝚠𝚊 𝚣𝚎 𝚜𝚝𝚛𝚘𝚗𝚢 𝚜𝚠𝚘𝚒𝚌𝚑 𝚍𝚘𝚠𝚘́𝚍𝚌𝚘́𝚠.
₊˚ ✧ ‿︵‿୨୧‿︵‿ ✧ ₊˚
EKWIPUNEK
Wilcza czaszka x1
Perła Przeklętych x2
Mięso małż
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
KARTA POSTACI
Zapach: Jego własny
Elisabeth pisze: Nie miała w zwyczaju przekreślać nikogo na start. Zarówno szczenięta urodzone w klanie, jak i te, które były przybłędami szanse stać się kimś.'Łaska alfy wobec Xue.
Kaimler pisze: ...wołanie Absyntha dotarło do niego jak zza grubego szkła i nastawił uszy w tamtą stronę, powracając świadomością na ziemię. Biały wilk nie był już taki całkiem biały, a w powietrzu unosił się już nie tylko zapach krwi zwierzyny. Sprężystym krokiem podszedł bliżej. Szczęśliwie szybsza była również Saya. Widząc stan Xue, Kaimler zacisnął mocno zęby aż szczęk szkliwa było słychać jak zginanie zmrożonej gałęzi.
— Rób co trzeba.. Byle przeżył. —
Dowód wartości życia Xue by. Kaimler
- Zuartarion
- Sługa

- Posty: 49
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 10
- Zręczność: 10
- Czujność: 15
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 11
Biała Otchłań
Connor niespodziewanie pojawiła się wśród polującej watahy jak granat w kurniku. Im więcej, tym lepiej. Zmrużył oczy, kiedy wiatr się wzmógł, smagając czarne futro bezlitośnie. W końcu, za którymś wzniesieniem, ich oczom ukazały się mamuty. Wielkie, włochate, a przez to niebezpieczne. Zuartarion wysłuchał słów Alfy. Zachował ostrożność. Potężny tytan ruszył w kierunku polujących.
Jasełka zatem się oficjalnie zaczęły. Niemal wszyscy ruszyli do ataku. Zuartarion zaś obserwował chwilę i przylączył się do ataku.
Jego szczęki jednak trafiłwy w powietrze. Pudło.
Wypatrywał kolejnej okazji do ataku. Kątem oka kbserwował też Kaimlera. Jeśli będzie zagrożony- spróbuje zasłonić go sobą.
/Pudłuję, coby gościa nie wykończyć od razu za szybko, wg pierwotnych założeń xD
Jasełka zatem się oficjalnie zaczęły. Niemal wszyscy ruszyli do ataku. Zuartarion zaś obserwował chwilę i przylączył się do ataku.
Jego szczęki jednak trafiłwy w powietrze. Pudło.
Wypatrywał kolejnej okazji do ataku. Kątem oka kbserwował też Kaimlera. Jeśli będzie zagrożony- spróbuje zasłonić go sobą.
/Pudłuję, coby gościa nie wykończyć od razu za szybko, wg pierwotnych założeń xD
MISERY!
I'm always here to stay!
I'm always here to stay!
- Celeste
- Księżniczka
Klan Potępienia
- Posty: 603
- Płeć: Samica
- Siła: 10
- Zręczność: 15
- Czujność: 15
- Wiedza: 15
- Życie: 94 (28.12)
- Punkty Doświadczenia: 64 [w. 75]
- Przydomek: Quendi
Biała Otchłań
od momentu znalezienia tropów, trzymała się już blisko reszty. Po pierwsze dlatego, że wielkość śladów nie napawała optymizmem, a po drugie — zwyczajnie nie widziała już sensu się rozdzielać. To miały być jej drugie prawdziwe łowy i chociaż przychodziła tu z nadzieją, że wreszcie pokaże się od trochę lepszej strony, zaczynała mieć wątpliwości, a głównym celem tego polowania zrobiło się po prostu nie stracić znowu przytomności. Nie da się ukryć, że humor miała średnio dobry. Wszechogarniające zimno wcale nie pomagało.
Czy mogło być gorzej? Otóż mogło! Wreszcie zobaczyła brązowe kształty i, o bogowie, ani trochę nie przypominało to pociesznych kapibar. No, chyba że taka kapibara zamiast spokojnie żreć... to co żrą kapibary w rzece, stwierdziła, że czas coś zmienić w swoim życiu i przerzuciła się na mięso, by białkiem podbić trochę masę mięśniową. Czy uwierzyła by że te wielgachne stworzenia z kłami nie są nawet drapieżnikami? A w życiu. Na szczęście nikt raczej też o to nie zapyta.
Zatrzymała się na moment, próbując ocenić swoje szanse, patrząc jak pozostali startują już do ataku. Widząc mrugnięcie Casaela, miała ochotę przyjebać mu w łeb w odpowiedzi, ale biały też już pobiegł, rzucając jakieś śmieszne obelgi. A Celeste... Celeste miała ochotę odwrócić się, usiąść i powiedzieć "pobite gary". Ruszyła jednak razem z resztą, bo przecież nie zdecydowała się tu przyjść patrzeć jak reszta walczy (chociaż patrząc po staraniach niektórych, ich szanse na zrobienie czegokolwiek były podobne do jej własnych).
Z bliska jeszcze raz skorygowała swoje plany. Aha, no tak, na pewno coś mu zrobi. Nawet nie zwróciła uwagi na osłabienie zwierzęcia po ugryzieniu od Kaimlera. Spróbowała jeszcze skubnąć go w nogę, coby wyglądało chociaż na to, że coś robi, ale skóra była stanowczo za twarda a ona ledwo uskoczyła przed nogą mamuta. Obok jakiś czarny kształt miał znacznie mniej szczęścia. Pięknie kurwa, pięknie.
Odsunęła się trochę i zaczęła odczuwać przemożną ochotę zrobienia dokładnie tego samego co Cas (z jeszcze bardziej żadnym skutkiem). Tupnęła gniewnie łapką i to też był zły pomysł, bo uderzyła nią o coś twardego. O, kamień, cudownie. Chwyciła go sprawnie w łapkę i cisnęła prosto w głowę mamuta. Trafiła, ale czy miało to znaczenie? Trochę zależy to od tego czy MG policzy to jako atak, a trochę nie — bo te niebotyczne 2 HP raczej nie robią różnicy w stosunku do pozostałych 200.
//-2 HP
Czy mogło być gorzej? Otóż mogło! Wreszcie zobaczyła brązowe kształty i, o bogowie, ani trochę nie przypominało to pociesznych kapibar. No, chyba że taka kapibara zamiast spokojnie żreć... to co żrą kapibary w rzece, stwierdziła, że czas coś zmienić w swoim życiu i przerzuciła się na mięso, by białkiem podbić trochę masę mięśniową. Czy uwierzyła by że te wielgachne stworzenia z kłami nie są nawet drapieżnikami? A w życiu. Na szczęście nikt raczej też o to nie zapyta.
Zatrzymała się na moment, próbując ocenić swoje szanse, patrząc jak pozostali startują już do ataku. Widząc mrugnięcie Casaela, miała ochotę przyjebać mu w łeb w odpowiedzi, ale biały też już pobiegł, rzucając jakieś śmieszne obelgi. A Celeste... Celeste miała ochotę odwrócić się, usiąść i powiedzieć "pobite gary". Ruszyła jednak razem z resztą, bo przecież nie zdecydowała się tu przyjść patrzeć jak reszta walczy (chociaż patrząc po staraniach niektórych, ich szanse na zrobienie czegokolwiek były podobne do jej własnych).
Z bliska jeszcze raz skorygowała swoje plany. Aha, no tak, na pewno coś mu zrobi. Nawet nie zwróciła uwagi na osłabienie zwierzęcia po ugryzieniu od Kaimlera. Spróbowała jeszcze skubnąć go w nogę, coby wyglądało chociaż na to, że coś robi, ale skóra była stanowczo za twarda a ona ledwo uskoczyła przed nogą mamuta. Obok jakiś czarny kształt miał znacznie mniej szczęścia. Pięknie kurwa, pięknie.
Odsunęła się trochę i zaczęła odczuwać przemożną ochotę zrobienia dokładnie tego samego co Cas (z jeszcze bardziej żadnym skutkiem). Tupnęła gniewnie łapką i to też był zły pomysł, bo uderzyła nią o coś twardego. O, kamień, cudownie. Chwyciła go sprawnie w łapkę i cisnęła prosto w głowę mamuta. Trafiła, ale czy miało to znaczenie? Trochę zależy to od tego czy MG policzy to jako atak, a trochę nie — bo te niebotyczne 2 HP raczej nie robią różnicy w stosunku do pozostałych 200.
//-2 HP
.
.
.
.
.
« M A Ł A K S I Ę Ż N I C Z K A »‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾
.
.
.
.
.
![]() You will cry out to your god | ![]() . — C E L E S T E — | ![]() and I am the one who will answer |
I N F O R M A C J E ![]() |
- Mizrak
- Strzyga

- Posty: 615
- Rodzice: Elisabeth x Kaimler
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 33(13+20)
- Zręczność: 7
- Czujność: 37 (17+20)
- Wiedza: 13
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 52
- Przydomek: Gash
Biała Otchłań
Nigdy nie widział na oczy czegoś, co wyglądało jak ten wielki, włochaty brzydal. Atakować bok i tył, jakby samo obejście tego grubasa nie zajmowało pół dnia. Westchnął cicho. Klan ruszył do ataku, więc nie zostawał z tyłu i również się ruszył. Nie chciał mieć bliskiego spotkania z trąba i kłami, więc rzeczywiście rzucił się na bok zwierzęcia i wbił kły w jego skórę. Ilość futra była aż zaskakująca, a skóra gruba, ale gryzł tak długo aż w końcu się przegryzł jak taki wstrętny komar.
/gryzie za 4hp
/gryzie za 4hp
Get the fuck outta my head, so long, sucker
I don't wanna see you, I hate this life
Good luck killing me 'cause I'm already
Already dead inside
I don't wanna see you, I hate this life
Already dead inside

-
Unerovi
- Mistrz
Klan Potępienia
- Posty: 60
- Płeć: Samica
- Siła: 10
- Zręczność: 16
- Czujność: 15
- Wiedza: 15
- Życie: 79 (2.11)
- Energia: 80 (29.11)
- Punkty Doświadczenia: 32 [+ 105 wym]
- Profesje: Krupier [1]
- Przydomek: Aran
Biała Otchłań
dobiegając w końcu do reszty stada, miała już pełen obraz wielkości stworzenia, które obrali sobie za cel. To, co z daleka wydawało się ogromna, z bliska... cóż, własnie takie było, raczej ku zaskoczeniu nikogo. Powątpiewanie w swoje siły byłoby w tym wypadku pewnie całkiem racjonalne, ale czy nie od wspólnego zaangażowania zależał sukces łowów na taką zwierzynę?
Unerovi była jednak świadoma tego, że w tym momencie poza własną siłą i wzajemnym wsparciem reszty, nie dysponuje niczym więcej. W związku z tym z atakiem wstrzymała się do momentu, gdy jad lamii zaczął działać i mamut wyraźnie osłabł. Wtedy też wgryzła się w wolną przestrzeń przy podbrzuszu, szybko przekonując się jak grube jest futro i skóra mamuta. Wampirze zęby ledwo przebiły się przez tą naturalną barierę, ledwo kalecząc stworzenie, a i wilczyca musiała zaraz wyciągnąć je i odskoczyć.
//atak za 2 HP
Unerovi była jednak świadoma tego, że w tym momencie poza własną siłą i wzajemnym wsparciem reszty, nie dysponuje niczym więcej. W związku z tym z atakiem wstrzymała się do momentu, gdy jad lamii zaczął działać i mamut wyraźnie osłabł. Wtedy też wgryzła się w wolną przestrzeń przy podbrzuszu, szybko przekonując się jak grube jest futro i skóra mamuta. Wampirze zęby ledwo przebiły się przez tą naturalną barierę, ledwo kalecząc stworzenie, a i wilczyca musiała zaraz wyciągnąć je i odskoczyć.
//atak za 2 HP

Moja duma. I kamienie ciągnące mnie na dno.Kossjen, Aliénor [o. Arces], Kitara, Aaron [o. Leon].
— Ich imiona wyryte gdzieś na krańcach mej pamięci.
Absynth, Arraziel, Azariasz [o. Vetralh] — Powołani na służbę Klanowi.

+ doś: 25 [ polowanie ], 41 [ event ], 49 [ skarbiec KP ], 12/6 [ kasyno/NŁ ], 3 [ Łap ], 1 [surowiec klanowy]
Fontanna życzeń, Pada śnieg | Graty: 2x pióro Wilczara, niebieski lizak,szalik od Regreta, sztandar KW.

szczeniak, wojownik, straż, straż itsaer, wampir tzimisce, mistrz, wampir tzimisce, zwykły wilk, doradca, straż, zasłużona, tropiciel, wampir tzimisce,
samica alfa, upiór adunaphe, zwykły wilk, strzyga.

- Connor
- Wampir

- Posty: 219
- Rodzice: Dirae x Kaimler
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 46 (16+30)
- Zręczność: 60 (30+30)
- Czujność: 33 (3+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 315
- Profesje: Iluzjonista [2]
- Przydomek: Noldo
Biała Otchłań
Mróz. Zimno wdzierające się we wszystkie kończyny nie było dla niej aż tak upierdliwe jak dla pozostałych, jej ciało o stale utrzymywanej wokół niższej temperaturze było przyzwyczajone do niewygód chłodu. Mimo to zacinający śnieg zmuszał ją do mrużenia oczu i gdyby nie czujne uszy śledzące zamieszanie dookoła, byłoby jej znacznie ciężej odnajdywać przetarte już szlaki. Nie pchała się na front, nie zostawała z tyłu. Gdyby miała białą sierść, dałoby się pominąć ją zpełnie pośród zamieci.
Wreszcie, gdy stanęli naprzeciw zwierza, zatrzymała się na moment i zmusiła do dłuższego zawieszenia spojrzenia na włochatej bestii. Pierwszy razwidziała na żywo coś tak potężnego, co miało zaraz skończyć jako ich ofiara. Bizon, którego niedawno przynieśli na ucztę, wydawał się śmiesznie mały w porównaniu z tym potworem. Przypominał raczej tego potworka, do którego strzelali kiedyś z armat. Nie mieliby szans inaczej rozłożyć go na łopatki. Jak planowali więc zabrać się za to monstrum?
Położyła uszy po sobie, przeklinając w duchu że nie założyła na nie czapki, gdy ryk parszywca rozległ się po okolicy. Skrzywiła się, grymas odsłaniał jej kły gotowe do walki jeszcze zanim ta się zaczęła.
Cóż, nie była z tych, co dezerterują kiedy rozkaz był wyraźny. Musiała tylko wymyślić jak nie dać się zabić tym razem.
Usłyszała polecenie Kaimlera, spostrzegła jego sylwetkę kroczącą na przedzie klanu, który objął w posiadanie. Ciekawe czy całe to polowanie odbywało się tylko po to, by wesprzeć jego ulubioną propagandę. Zjednoczyć klan. Cóż, jasnym było, że to nie pierwszy i nie ostatni krok który zamierzał podjąć by skutecznie wyprać mózgi nowemu pokoleniu, które i tak zaczęło wychowanie znacznie za późno. Wreszcie Alfa skoczył na bestię i jego długie kły zninęły pod gęstym futrem zwierzyny, by chwilę później zostać strąconym, lub odskoczyć — kto go tam wie — na bok, w oczekiwaniu. Czy to nie pierwszy raz, kiedy naprawdę widziała Wampira w akcji? Patrzyła, nawet przez chwilę za długo, jak zwierzę wyraźnie słabnie, lecz nie pada zupełnie — ilość jadu zazwyczaj skrojona pod znacznie mniejsze wilcze cielska widocznie nie była w stanie aż tak ułatwić im zadania. Nie patrząc na to, większość klanu rzuciła się do przodu, kąsając ofiarę po nogach niby nieznośne mrówki. Saya wyskoczyła w stronę szyi — przegapiłaby ją, gdyby biel jej sylwetki nie odcięła się wyraźnie od ciemnego tła wielkiej formy ich dzzisiejszego trofeum, szamoczącego się jakby nie rozumiał jeszcze, że oto jego życie dobiega właśnie końca. Nic dziwnego. Nigdy nie rozumiały. Nie zamierzała mieć im tego za złe.
Zhoryia byłą kolejną, która opuściła bezpieczeństwo podłoża, by zaatakować wyżej, tam gdzie były jakiekolwiek istotne organy. Tam, gdzie w każdej zwierzynie zaczynała się panika.
Nadal nikt nie wpadł na ten sam pomysł, co ona.
Zerwałą się z miejsca i podbiegła w stronę mamuta, lecz zamiast okrążać go lub, co gorsza, ładować mu się pod nogi, zapadła się w podłoże niby lis nurkujący za myszą, tyle że jej czarny zad nie wystawał teraz z zaspy, a wylądował zaraz za przodem jej cielska na brązowym włochatym grzbiecie w okolicy mamuciego karku. W który, rzecz jasna, wgryzła się [-5hp], szarpiąc i wyrywając kłaki, by natychmiast je wypluć. Nie zadała zbyt potężnej rany, ale prawdopodobnie wytrąciła go nieco z równowagi. Rozjuszony przeciwnik to niebezpieczny przeciwnik, ale i nieostrożny przeciwnik.
Wreszcie, gdy stanęli naprzeciw zwierza, zatrzymała się na moment i zmusiła do dłuższego zawieszenia spojrzenia na włochatej bestii. Pierwszy razwidziała na żywo coś tak potężnego, co miało zaraz skończyć jako ich ofiara. Bizon, którego niedawno przynieśli na ucztę, wydawał się śmiesznie mały w porównaniu z tym potworem. Przypominał raczej tego potworka, do którego strzelali kiedyś z armat. Nie mieliby szans inaczej rozłożyć go na łopatki. Jak planowali więc zabrać się za to monstrum?
Położyła uszy po sobie, przeklinając w duchu że nie założyła na nie czapki, gdy ryk parszywca rozległ się po okolicy. Skrzywiła się, grymas odsłaniał jej kły gotowe do walki jeszcze zanim ta się zaczęła.
Cóż, nie była z tych, co dezerterują kiedy rozkaz był wyraźny. Musiała tylko wymyślić jak nie dać się zabić tym razem.
Usłyszała polecenie Kaimlera, spostrzegła jego sylwetkę kroczącą na przedzie klanu, który objął w posiadanie. Ciekawe czy całe to polowanie odbywało się tylko po to, by wesprzeć jego ulubioną propagandę. Zjednoczyć klan. Cóż, jasnym było, że to nie pierwszy i nie ostatni krok który zamierzał podjąć by skutecznie wyprać mózgi nowemu pokoleniu, które i tak zaczęło wychowanie znacznie za późno. Wreszcie Alfa skoczył na bestię i jego długie kły zninęły pod gęstym futrem zwierzyny, by chwilę później zostać strąconym, lub odskoczyć — kto go tam wie — na bok, w oczekiwaniu. Czy to nie pierwszy raz, kiedy naprawdę widziała Wampira w akcji? Patrzyła, nawet przez chwilę za długo, jak zwierzę wyraźnie słabnie, lecz nie pada zupełnie — ilość jadu zazwyczaj skrojona pod znacznie mniejsze wilcze cielska widocznie nie była w stanie aż tak ułatwić im zadania. Nie patrząc na to, większość klanu rzuciła się do przodu, kąsając ofiarę po nogach niby nieznośne mrówki. Saya wyskoczyła w stronę szyi — przegapiłaby ją, gdyby biel jej sylwetki nie odcięła się wyraźnie od ciemnego tła wielkiej formy ich dzzisiejszego trofeum, szamoczącego się jakby nie rozumiał jeszcze, że oto jego życie dobiega właśnie końca. Nic dziwnego. Nigdy nie rozumiały. Nie zamierzała mieć im tego za złe.
Zhoryia byłą kolejną, która opuściła bezpieczeństwo podłoża, by zaatakować wyżej, tam gdzie były jakiekolwiek istotne organy. Tam, gdzie w każdej zwierzynie zaczynała się panika.
Nadal nikt nie wpadł na ten sam pomysł, co ona.
Zerwałą się z miejsca i podbiegła w stronę mamuta, lecz zamiast okrążać go lub, co gorsza, ładować mu się pod nogi, zapadła się w podłoże niby lis nurkujący za myszą, tyle że jej czarny zad nie wystawał teraz z zaspy, a wylądował zaraz za przodem jej cielska na brązowym włochatym grzbiecie w okolicy mamuciego karku. W który, rzecz jasna, wgryzła się [-5hp], szarpiąc i wyrywając kłaki, by natychmiast je wypluć. Nie zadała zbyt potężnej rany, ale prawdopodobnie wytrąciła go nieco z równowagi. Rozjuszony przeciwnik to niebezpieczny przeciwnik, ale i nieostrożny przeciwnik.
ᴍ ʏ ɴ ᴀ ᴍ ᴇ ɪ ꜱ
₵Ø₦₦ØⱤ
Y ᗡ A ⅃ I M|M A L A D Y
ꜱ ᴇ ɴ ᴛ ʙ ʏ ᴅ ɪ ʀ ᴀ ᴇ
₵Ø₦₦ØⱤ
Y ᗡ A ⅃ I M|M A L A D Y
ꜱ ᴇ ɴ ᴛ ʙ ʏ ᴅ ɪ ʀ ᴀ ᴇ
| —̴—̴—̴—̴—̴—̴—̴—̴—̴—̴—̴—̴ A K T U A L N I E |
















.gif)







