To pulsujące życiem serce lasów, pełne bogatych gęstwin i dzikiej przyrody. Drzewa obficie obwieszone owocami oraz dzika fauna stwarzają raj dla myśliwych i zbieraczy. Ta zielona oaza, otoczona mitami i legendami, jest skarbem w samym centrum krainy.
Powiodła spojrzeniem na tyle, ile mogła, w miejsce które pokazywał jej Casael. Zresztą, nie musiała tego robić, doskonale wiedziała o co mu chodziło, ale cóż, odruchy nadal pozostały bezwiedne, nawet teraz, w tej postaci. Uśmiechnęła się delikatnie do niego i pokręciła łbem przecząco.
— Już od dawna nie. — uspokoiła młodego samczyka. Przy śmierci ból był jedynie chwilowy, szczęście w nieszczęściu, że złotooki zrobił to szybko, mógł przecież ją torturować, zamknąć w dyby na parę dni, albo zamknąć w sali z lustrami i katować upiornymi wizjami, aż sama zaczęłaby błagać o śmierć. Już wiedziała, do czego był zdolny. Przemyślenia przerwał kolejny uścisk, tym razem od Anataela, który otrząsnął się z szoku i przestał być biernym obserwatorem. I jego docisnęła do siebie drugą łapą, przeczesując łapami dwukolorowe pasma włosów.
— No już, już. — odsunęła się odrobinę i starła opuszkiem łapy łzy, które zaczęły cieknąć po policzkach fiołkowookiego, zresztą to samo uczyniła u Casa, który również płakał. Gdyby nie okoliczności i jej forma, sama pewnie również uroniłaby łzy. — Jestem tutaj. — powiedziała do nich kojącym głosem. Jakże się cieszyła, że widzi ich całych i zdrowych.
Trwali tak jeszcze parę długich minut, po czym Esmeralda uniosła łeb znad plątaniny szat swoich synów.
— Możesz mu przekazać, że ja również za nim tęsknię. Szkoda, że go tu dzisiaj z nami nie ma. — rzekła do Persefony, która cały czas cierpliwie czekała na odpowiedź, nie ruszając się z miejsca. Fakt, szkoda że nie było tu dzisiaj z nimi Eara, reszty jej rodzeństwa, jej rodziców, a także pozostałej dwójki jej dzieci. Ale nie można było mieć wszystkiego, prawda?
Z nieskrywaną pogardą wymieszaną z rozbawieniem wypuścił tylko powietrze przez nos.
— Nie satysfakcjonuje mnie taka odpowiedź. — odpowiedział jej, a zaraz pomiędzy ich słowa wtrąciła się Celeste.na co wilk aż lekko podniósł jeden z łuków brwiowych. Ciekaw był czy córka zrobiła to z powodu żalu, który w sobie nosiła — w końcu przecież do tej pory przy jego boku widywała tylko matkę, czy zwyczajnie uznała, że rude stworzenie nie pasowało do czarnego futra i z zupełnej przyzwoitości stanęła na straży zasad potępieńców. Jeśli tak, mógłby ją tylko chwalić, chociaż miał nadzieję, że gdy już kiedyś pójdzie zasmakować jakiejkolwiek przyjemności z wilczycą o właściwym pochodzeniu, nie zostanie mu nic przerwane. Niezdrowe praktyki...
Przewrócił ślepiami na słowa odchodzącej wilczycy i krótko po dążył za nią wzrokiem, chcąc chociaż w ułamku sekundy zorientować się, w którą stronę odchodzi. Wciąż gdzieś na horyzoncie majaczyło widmo wyroku Alexa i któraś z rudych wader w tej krainie była ku niemu powodem.
— Właściwie to miałbym do niej jeszcze interes. Od pewnego czasu chciałem ustalić, która z rudych wilczyc w tej krainie jest matką naszych sióstr, adeptek. — odpowiedział, gdy Eres już zniknęła z horyzontu, kiwając lekko nosem w stronę Persefony. międzyczasie machnął łapa na barmana, który dziś przygotowywał jedynie jakieś upiorne drinki.
A wtedy do wilka dosiadła się dowódczyni wampirów. Kaimler zerknął na nią krótko, uśmiechając się do siebie w duchu. Zastrzygł jedynie uchem, sądząc że po którejkolwiek stronie by się nie znalazła, zawsze jeden świat by ucierpiał, a drugi zyskiwał wyjątkowy klejnot do kolekcji.
— Oczywiście, ja również. Na drugą stronę nie zwykłem zaglądać zbyt często. Choć teraz już zdecydowanie jest łatwiej. Nekromancja to osobliwa umiejętność. — odpowiedział Zhoryi. W jego łapy trafil drink w czerwonym kolorze o klarownej konsystencji. Upił łyk i roztarł smak płynu na języku. Nie był to rum, ani nawet ognista woda. Drink był słodki, a alkohol ledwie wyczuwalny.
Kiedy ruch w barze zrobił się większy, odruchowo znów podążył wzrokiem w stronę Esmeraldy, do której to już kleił się Casael. Kaimler uśmiechnął się ponownie, ale tym razem wcale się z tym nie krył. Dopiero po chwili podniósł szklankę do pyska, upijając tym razem większy łyk drinka. Co to była za scena, godna Oskara i własnego afiszu wywieszonego na wszystkich słupach w mieście przy głównych alejkach pomiędzy kamienicami.
— Prawie się wzruszyłem. — powiedział półgłosem w eter, odstawiając szklankę na blat i teatralnie posiąpał nosem.
korona klanu Potępienia: morale +10 punktów do każdej statystyki dla klanowiczów w obecności Alfy kP alfa i omega — fabularne i mechaniczne umiejętności. Użyć 0/3 w ciągu miesiąca wariograf
profesja klanowa — iluzjonista umiejętność – iluzjonista na zaawansowanym poziomie potrafi siać spustoszenie w umyśle swojego celu, posługując się wyłącznie zwykłym odbiciem w dowolnej powierzchni. Wystarczy, że ofiara iluzjonisty spojrzy w odbicie, aby została uwięziona w iluzji. Rzeczywistość wokół niej zaczyna się przekształcać, problemem staje się rozróżnienie, gdzie znajduje się granica pomiędzy prawdą a kłamstwem. Efekty utrzymują się jeszcze przez kilka dni po opuszczeniu iluzji, to z czasem bledną. Ślad, jaki pozostawia to doświadczenie w psychice, często nie znika już nigdy. Wilki, które padły ofiarą wpływu iluzjonisty, nierzadko cierpią na różne dolegliwości, jak bezsenność, omamy wzrokowe i słuchowe, a także inne zaburzenia, takie jak utrata apetytu czy trudności z koncentracją. mechanika
poziom 1 — zmniejsza wszystkie statystyki zaatakowanego wilka o 2 na miesiac; iluzja jedynie w lustrze, kierowana. Koszt — 30 energii
poziom 2 — zmniejsza wszystkie statystyki zaatakowanego wilka o 3 na miesiąc; w lustrze, iluzje opisuje ofiara. Koszt — 40 energii
poziom 3– zmniejsza wszystkie statystyki zaatakowanego wilka o 5 na miesiąc. Koszt – 50 energii
profesja ogólna — szpieg — dzięki znajomości technik śledzenia, szpieg jest w stanie wykryć ślady wilków, które dawno opuściły okolicę. otrafi skutecznie zacierać swoje ślady i podsłuchiwać rozmowy nawet wtedy, gdy nie ma go bezpośrednio przy rozmówcach. mechanika
poziom 1 — potrafi wysledzić wilka po śladach/tropach nie dłużej niż 7 dni po opuszczeniu tematu — 30 energii
poziom 2 — potrafi wysledzić wilka po śladach/topach nie dłużej niż 14 dni LUB skutecznie zatrzeć swoje ślady — 30 energii
poziom 3 — jeżeli szpieg znajduje się w tym samym rejonie (subforum), co inna dziejąca się równolegle fabuła, szpieg może podsłuchiwać tę fabułę bez konieczności ujawniania się we właściwym temacie — 30 energii
1. odporności od Elbae srebrny kolczyk z rubinami
2. odporności od Elbae, skórzana bransoleta z zębami piranii, nosi w torbie
3. siły [+10 pkt.], kolczyk z rubinami z motywem kotwicy
graty od Mikołaja
1. kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
2. Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły
3. Marchewka — Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
4. Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
5. Piękna wstążka — czerwona przeszyta złotymi nićmi
6. Śnieg w słoiku — dzięki niemu możesz stworzyć zimowy klimat gdziekolwiek jesteś! Śnieg jest zimny, puszysty, a jednocześnie lepki, doskonale przyczepia się do ścian jaskini, murów czy drzew. Topnieje dopiero, gdy robi się gorąco (od 30°C). Jeden słoik wystarczy mniej więcej na pokrycie śniegiem jednego miejsca.
7. Babeczka z czekoladą — pozwala na jedno darmowe użycie mocy profesji
8. Pluszak Lutec
9. Szalik w barwach klanu Potępienia
10. Herbatka Samo Zdrowie — przywraca 20 punktów życia
11. Jemioła — para, która pocałuje się pod jemiołą otrzymuje 5 PD
12. Świeczka zapachowa "Remedium" — wytworzona z surowca klanowego Klanu Natury, roztacza zapach tego, co najbardziej kocha postać, która ją zapaliła.
13. Dżem babci Hadrii — 0/2. jedna porcja daje ci możliwość użycia mocy profesji z poziomu o 1 wyższego, niż masz (czyli np. uzdrowiciel poziomu 2 może użyć uzdrawiania z poziomu 3).
Jeżeli już masz profesję na 3 poziomie, możesz użyć 1 poziomu dowolnej innej profesji z tej samej grupy
14. Pierniczek w kształcie kozicy — pozwala chodzić po różnych powierzchniach
gryzienie -9 pż ——Znaki szczególne x naderwane prawe ucho po walce z wilkołakiem x kikuty po obcięciu upiorzych skrzydeł x wiele blizn; widoczna na pysku i nisko na podbrzuszu xtrop — kadzidło, palone drewno, niewielka domieszka alkoholu + delikatne nuty ostatnio spotkanego wilka xna szyi nosi wisior z niewielkim, otwieranym lusterkiem x w uszach kolczyki — dwa z nich z rubinami to amulety, pozostałe bez mocy
Poczuł ciepło brata, który również wtulił się w cieple futro mamy. było niemalże tak, jak wtedy w alkierzu, gdy byli jeszcze mali, a šwiat nie czyhał na nich z każdym dniem, w którym mógł odebrać im życie. Dotyk białych łap Casael przyjmował, wciąż pragnąc więcej.
I wtedy mama odsunęła się.
Casael położył po sobie uszy zaskoczony i zraniony. Tyle czasu się nie widzieli. Tyle przeszli jako rodzina, bez niej, przeżywając aż do dzisiaj, do tego momentu. A ona się odsunęła i to po to by rozmawiać z jakąś rudą wilczycą, którą Casael widywał przelotnie, ale absolutnie nic więcej o niej nie wiedział.
Zacisnął kły, postawił uszy i wyprostował się. Musiał ochłonąć, inaczej zaraz zrobi coś, czego będzie mniej lub bardziej żałował.
Zostawił bez słowa trójkę, po czym podszedł do baru i zamówił jakiś upatrzony przez siebie napój alkoholowy. Mocno alkoholowy. Co za popierdolony sen.
♥ Wygląd ♦ Ważne ♠ Ekwipunek ♥ Moce rangi ♦ Umiejętności
Casael jest wysokim wilkiem o błękitnych ślepiach. Zwinnie porusza się na długich łapach (Dzięki rodzice!). Posiada białą sierść, nieco gęstszą na piersi — przypominająca grzywę (Dzięki dzadku Vetcie!). Nosi skórzaną torbę z różnymi przydatnymi przedmiotami. Poza tym niczym się nie wyróżnia.
Wychował się w porcie, we Wschodniej (lepszej) Dzielnicy. Wilk jest o wiele bardziej swobodny od zamkowego towarzystwa. Często się uśmiecha, dużo zartuje i równie dużo przeklina. Często przebywa w kasynie, na targu lub po prostu włóczy się po porcie szukając okazji. W porcie nadal przedstawia się jako Casander.
ukradziona ojcu talia kart,
perła [◌◌], Bursztyn x1,
talia kart z wizerunkiem Cerbera x1
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
Dopiero gdy poczuł palce wycierające łzy z jego policzka, zdał sobie sprawę, że płakał. Jakaś część jego osoby mówiła, że nie powinien był tego robić, że nie mógł okazywać słabości. Jednak czy było to tak niespodziewane dla kogokolwiek, że tęsknił za matką?
Podniósł łeb, gdy mama wypowiedziała coś, co brzmiało jak wyrwane z kontekstu, a przy boku poczuł niespodziewaną pustkę.
— O kim mówisz? — Spytał z mieszaniną zdziwienia i podejrzliwości. Nie zdążyli jeszcze nic wspomnieć o Adiraelu, a w dodatku wyglądało, jakby Esmeralda zwracała znów się do tej rudej. Myśl o tym, że ojciec znalazł sobie inną partnerkę, a zatem i matka mogła to zrobić, mimowolnie zawitała w głowie adepta. Spojrzał na Persefonę doszukując się w niej podobieństwa do białej wilczycy, na szczęście żadnego nie znalazł.
Kiedy tylko postawiła pierwsze kroki na rodzimym lądzie, wiedziała gdzie ma je skierować. Bo gdy Cerber, mówił do niej, ona po prostu wiedziała że jego wola musi zostać wykonana.
Kalendarz zwyczajów swojego klanu, miała wyryty na pamięć, chociaż nie była pewna tego czy nie uległ zmianie, no i czy klan w ogóle jeszcze istnieje. Tym rozsądniejsze wydawało się, przyjść i posłuchać głosu tych którzy już zmarli. No i nie czarujmy się, skierowała tu swe kroki licząc że spotka tu duchy bliskich, za którymi tak bardzo tęskniła, Sashy...no i jego, chociaż on powoli zanikał w jej pamięci, bardziej jak wytwór wyobraźni niż ktoś kto faktycznie kiedyś istniał w jej duszy.
Kroki Jetrel były powolne, wyważone. Nie spieszyła się nigdzie, no bo gdzie?
Trzeba jej przyznać, że wyglądała zadziwiająco dobrze, jak na kogoś kto zniknął na taki szmat czasu w odmętach morskiej wody. Jej zapach wyraźnie jednak wskazywał że owa tułaczka była udana, bowiem jej sierść pachniała świeżą morską bryzą i starymi księgami. Czarna, długa sierść na jej ciele połyskiwała lekko, oczy były jakby żywsze i bystre, zupełnie nie wskazywały na jej wiek, o doświadczeniu jednak mogło mówić kilka świeżych blizn, zdobytych gdzieś w podróży.
Przesuwała spojrzeniem od pyska do pyska, od zjawy do zjawy, niestety nie mogła zlokalizować nigdzie tych, których szukała. Nie natknęła się również spojrzeniem na żadnego ze starych druchów.
Czy oni wszyscy już dawno kopnęli w kalendarz i popadli w niebyt?
Wziął coś, co pachniało nader podle (co te duchy piły?) i rozejrzał się. Najpierw zobaczył mamę, potem brata, nieznajomą z ich klanu. Dopiero po chwili dostrzegł, że miejsce w którym jeszcze przed chwilą się znajdował był tylko sceną. Kaimler, Księżniczka i Wampirzyca przyglądali się im cały ten czas.
Casael poczuł, jak gniew nadal z nim jest. Cerber drwił sobie z niego albo podjudzał, testując.
Był tanią rozrywką dla tych, którzy skorzystali na jego sytuacji, co by nie określić tego jako niedola. Casael wziął swój napój, zastanawiając się co zrobić. Jak Wąż. To był jedyny sposób na zrównoważenie zapędów Cerbera. Upił łyk, skrzywił się. Smakowało jeszcze gorzej niż pachniało. Zostawił więc na blacie i ruszył.
— Nie dołączycie? — zapytał, gdy dotarł do stołu przy którym siedział upiór ze swoimi fankami tudzież córkami.
Widział ich, wiedział co widzieli. Od dawna czuł, że zbliża się do przełomowego punktu życia, w którym Casander umrze. Pytanie brzmiało, czy zrodzi się z tego Casael, czy też wszystko przepadnie.
Nie czekał na ich odpowiedź. Wrócił do stolika, przy którym była mama i reszta. Usiadł, odchylił się w krześle, po czym sięgnął do torby. Wyciągnął karty i zaczął je tasować.
— Dlaczego Kaimler cię zabił?
♥ Wygląd ♦ Ważne ♠ Ekwipunek ♥ Moce rangi ♦ Umiejętności
Casael jest wysokim wilkiem o błękitnych ślepiach. Zwinnie porusza się na długich łapach (Dzięki rodzice!). Posiada białą sierść, nieco gęstszą na piersi — przypominająca grzywę (Dzięki dzadku Vetcie!). Nosi skórzaną torbę z różnymi przydatnymi przedmiotami. Poza tym niczym się nie wyróżnia.
Wychował się w porcie, we Wschodniej (lepszej) Dzielnicy. Wilk jest o wiele bardziej swobodny od zamkowego towarzystwa. Często się uśmiecha, dużo zartuje i równie dużo przeklina. Często przebywa w kasynie, na targu lub po prostu włóczy się po porcie szukając okazji. W porcie nadal przedstawia się jako Casander.
ukradziona ojcu talia kart,
perła [◌◌], Bursztyn x1,
talia kart z wizerunkiem Cerbera x1
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
Kiedy tak siedziała na swoim miejscu, zmuszona obserwować rozgrywającą się tuż przed nią rodzinną scenkę czuła się oczywiście okropnie nieswojo. Ta część jej osoby, która lubiła ukrywać się przed spojrzeniami innych próbowała za wszelką cenę dojść do głosu i zmusić wilczycę, by po prostu odeszła, zostawiając ich samych. Jednakże nie ruszyła się, uparcie wciąż tam tkwiąc, dla zamaskowania swych uczuć powoli sącząc zawartość stojącego przed nią naczynia. Wiedziała, że jeśli teraz odpuści, to potem sama sobie tego nie daruje. Kto wie, kiedy nadarzy się kolejna okazja, by zamienić z Esmeraldą kilka słów i uzyskać odpowiedzi na liczne pytania, które dręczyły ją już od tak dawna. Jest szansa, że kiedyś to się stanie. Ukończy swoje szkolenie i podąży Drogą Życia, a wtedy wszystkie sekrety umarłych staną przed nią otworem. Jednakże jak długo musiała czekać, by się to wydarzyło? Czy wytrzyma tyle?
Dlatego też nie poruszyła się, zmuszając się nawet do nie odwracania wzroku, choć miała na to wielką ochotę. Wiedziała doskonale, że właśnie przekraczała wszelkie granice dobrych manier i wpychała się z łapskami w nieswoje życie... Problem w tym, iż mimo wszystko nie było ono wcale takie nie jej.
Na szczęście fiołkowooka zjawa nie zapomniała o jej obecności. Ostatecznie podniosła bowiem głowę, by odpowiedzieć na jej słowa, co ruda skwitowała skinięciem głową.
Oczywiście wiązało się to także z tym, że braciaz portu także zwrócili na nią uwagę. W ten niekoniecznie przyjemny sposób. Odruchowo położyła uszy po sobie, gdy białofutry oderwał się od matki i pomaszerował gwałtownie w stronę baru, a ten o mniej jednorodnym ubarwieniu wbił w nią jedno z tych spojrzeń, których nienawidziła. Jednakże zmusiła się, by je wytrzymać.
— Chodzi o waszego wuja — odpowiedziała cicho basiorowi. — Rozmawialiśmy. O was także pytał — dodała jeszcze, odruchowo zniżając głos, by nie dotarł do uszu gęstnącego z każdą chwilą tłumu. Choć miała wrażenie, że wywoła to w głowie samca jeszcze większy mętlik. Jednakże zapewne nie większy niż ten, który teraz panował w jej własnej. Trudno było uwierzyć, iż w tak niespodziewanych okolicznościach odnalazła zaginione szczenięta, o które pytał ją czarnouchy.
Przeniosła wzrok na białego basiora, gdy ów po chwili wrócił. Po czym na krótki moment ją zatkało, gdy z jego pyska padło to jedno pytanie. Skłamałaby twierdząc, że wcale nie krążyło jej ono po głowie, i to niejednokrotnie. O śmierci swej opiekunki wiedziała bardzo mało, jedynie tyle, że została stracona za złamanie zasad. Żadnych konkretów nigdy nie usłyszała. Nawet i dopiero teraz, w tym momencie dowiedziała się, iż uśmiercił ją nie kto inny jak Kaimler, ten sam, który obserwował ich właśnie z oddali. Poczuła, że nagle robi jej się gorąco i to bynajmniej nie z powodu wypitego, grzanego trunku. Zupełnie odruchowo zresztą rzuciła w stronę czarnoutrego i jego towarzyszek krótkie spojrzenie, chcąc się upewnić, czy pytanie dotarło także i do jego uszu. Zdziwiłaby się, gdyby tak nie było.
Napiła się jeszcze raz, starając się opanować lekkie drżenie łapy. A potem sama przeniosła znów wyczekujące spojrzenie na Esme, z niecierpliwością czekając na to, co odpowie. Miała wrażenie, jakby jej słowa miały bezpowrotnie zmienić jej życie. Czy oznaczały ono jedynie koniec niedopowiedzeń i niepewności, czy może coś znacznie gorszego, to się jeszcze miało okazać.
Persefona ——◆◆◆——
——◆◆◆——
STAN ZAPACH EKWIPUNEK
● Szczupła, niemalże chuda sylwetka.
● Sierść w kolorze rdzawej rudości, miękka, lecz stosunkowo krótka na całym ciele za wyjątkiem głowy i karku, gdzie wyrastają dłuższe pasma.
● Zdrowa, pełna sił.
● Samotna, czarna róża wpięta we włosy.
● Ma na sobie czarny płaszcz ozdobiony koronką.
● Nosi niewielką, czarną torbę wyszywaną w równie czarne róże, przytroczoną do boku.
Sierść przesiąknięta zapachem starych ksiąg, papieru i atramentu.
● trochę notatek (w torbie)
● pióro i kałamarz (w torbie)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, koronkowa, z motywem czarnych róż
● 1 x Skóra
Obserwowała, jak biały samczyk odrywa się od niej i idzie do baru, żeby zamówić trunek. Poniekąd go rozumiała, w końcu niecodziennie spotyka się zmarłego rodzica i niecodziennie przeżywa się taką falę emocji jak dzisiaj. Musiał jakoś odreagować.
— Mówiłyśmy o Earendilu. — dodała, gdy ruda samiczka wyprzedziła ją w odpowiedzi na pytanie zadane przez Anataela. I właściwie tylko tyle, nie rozwlekały się bardziej na jego temat, bo i też nie widziały takiej potrzeby. Pokrótce wrócił Casael i zadał pytanie, które spodziewała się dzisiaj usłyszeć. Sapnęła ciężko, a z gardzieli wydobył się nienaturalny pogłos. Nie lubiła wracać do tamtego dnia, ale była im to winna. Musiała im powiedzieć, jak zginęła i dlaczego ich osierociła. Nim jednak zaczęła, ukradła z tacy przechodzącego kościanego kelnera szklankę, w której znajdowało się whisky. Wypiła wszystko jednym haustem i odłożyła puste naczynie na blat stołu.
— Złamałam Żelazne Zasady. Chodziło o waszego ojca. — musiała ułożyć to sobie wszystko w głowie i zastanowić się, co dokładnie im powiedzieć, od czego zacząć i na czym skończyć. Potrzebowała chwili do namysłu, żeby niczego nie pominąć.
Spojrzenie, którym obdażał Persefonę stało się nieprzyjemne. "Nie ciebie pytałem" — zdawało się mówić. Niemniej była to jakaś odpowiedź, która zresztą za chwilę została potwierdzona przez matkę, samiec więc zaprzestał wzrokowego dręczenia rudej intruzki i wrócił do rodzicielki.
— Earendil — powtórzył — a więc jest naszym wujem — a zarazem ojcem Maelyss. Czemu nigdy go nie poznali, skoro byli tak blisko spokrewnieniu i miał córkę w ich wieku? Czy rodzice ukrywali się również przed nim?
Te i inne pytania już gotowały się do wypowiedzenia, gdy Casael zadał swoje.
Anatael wstrzymał oddech strwożony. Jasne, o to też chciał zapytać, ale...
Ale nie przy wszystkich.
Nie musiał się oglądać za siebie — wiedział, że Kaimler tam jest i wiedział, że wszystko słyszy. Jeśli był taką osobą, za jaką Anatael go uważał, nie usiadłby w miejscu, z którego by nie docierało każde słowo z ich rozmowy, nawet mimo gwaru.
Ścisnął skórę Esmeraldy, jakby miała się zaraz rozpłynąć, jakby miał ją znowu stracić. I czekał.
Na pierwszą odpowiedź zmarszczył brwi w niedowierzaniu, że mama mogłaby złamać Żelazne Zasady, nie dopytywał jednak na razie. Widział, że jest to dopiero początek opowieści lub bardzo okrojona pod słuchających, wszystkich słuchających, wersja.
Widząc Jutrzenkę poczuła się odrobinę mniej zakłopotana. Uśmiechnęła się do niej blado, bo sama Arithra dość blado właśnie wyglądala.
— Widzę... W zasadzie miałam nadzieję, że mam omamy, ale... chyba niekoniecznie — wyjaśniła, a na koniec nawet lekko się uśmiechnęła. Z zakłopotaniem, wymuszenie, niepewnie. W zasadzie może powinna się po prostu wycofać i zniknąć, nim któryś z duchów faktycznie się nią zainteresuje. Wzięła głębszy wdech, przechyliła lekko mordę.
— Dobrze, że nie mam nikogo bliskiego, kogo mogłabym zobaczyć w takiej formie. To musi być... szok... — dokończyła, spoglądając w stronę tulących się do zjawy wilków. Z jednej strony zobaczenie bliskiego, którego już tu nie ma, mogło być czymś miłym, dawać jakąś nadzieję, ukoić. Z drugiej... Ona chyba wolała nie rozdrapywać zabliźnionych ran, zwłaszcza tak dotkliwych.
zastrzegam postać: Elfrida, właściciel: itsmithril
dodatkowe arty: [1]
♥ Wygląd ♦ Ważne ♠ Ekwipunek ♥ Moce rangi ♦ Umiejętności
Casael jest wysokim wilkiem o błękitnych ślepiach. Zwinnie porusza się na długich łapach (Dzięki rodzice!). Posiada białą sierść, nieco gęstszą na piersi — przypominająca grzywę (Dzięki dzadku Vetcie!). Nosi skórzaną torbę z różnymi przydatnymi przedmiotami. Poza tym niczym się nie wyróżnia.
Wychował się w porcie, we Wschodniej (lepszej) Dzielnicy. Wilk jest o wiele bardziej swobodny od zamkowego towarzystwa. Często się uśmiecha, dużo zartuje i równie dużo przeklina. Często przebywa w kasynie, na targu lub po prostu włóczy się po porcie szukając okazji. W porcie nadal przedstawia się jako Casander.
ukradziona ojcu talia kart,
perła [◌◌], Bursztyn x1,
talia kart z wizerunkiem Cerbera x1
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
nie zastanawiała się specjalnie nad tym, czy niekulturalnie przerwała właśnie rozmowę ojca z jakąś wilczycą. Pryhnęła cicho pod nosem na tę myśl. "Wilczycą". Widziała kiedyś w porcie podobną, pijana wlewała się w łapy każdemu, do kogo dała radę dokuśtykać. Słyszała jak jeden z portowych nazwał ją Dziwką. To było bardzo dziwne imię, ale ta tutaj kojarzyła się właśnie z tamą wilczycą z portu. I budziła w Celeste obrazę, której nie potrafiła do końca wytłumaczyć.
Widziała jak wiele wilczyc kręci się przy ojcu i fakt, że każda z nich żałośnie próbuje zająć miejsce Elisabeth (o czym była przekonana) powodował u niej mdłości. I po stokroć wolała by u jego boku zobaczyć chociażby taką Zhoryię. A jesli nawet miałaby nie celować tak wysoko, to przynajmniej wyżej niż to żałosne rude babsko...
Dalej wydarzenia zaczęły rozwijać się w sposób, który adeptka mogła jedynie obserwować z uniesioną brwią. Rozpłakany Casael tulący jakąś wilczycę o dziwnej aurze, wkurzony Cas, idący do baru, a potem bardzo dziwaczna rozmowa, której kawałki powoli składały się w całośc. Tylko dlaczego znowu ta całość była jakimś absurdem?
Poriszyła uchem gdy Kaimler skomentował wydarzenie. Była przekonana że jej ojciec ironizuje, ale jej samej chyba nie było na podobną ironię stać. Jeszcze jakiś czas temu sama płakała za matką, by później nie być w stanie zapłakać ani razu więcej. Teraz widząc tak nagły i gęsty wylew uczuć, czuła dziwną odrazę — być może nawet nie personalnie do białego, a do tego, że prawdopodobnie ona wtedy wyglądała tak samo.
Równocześnie zaczynała rozwijać się w niej świaodomość tego, jak bardzo uczucia wilków potrafią obracać się niczym w kalejdoskopie. Wcześniej czuła ich mokrą od łez radość. Teraz złość, napięcie, niepewność.
Oblizała wargę. Ilość wilków w barze była przytłaczająca, ale rozgrywający się na ten kanwie spektakl, poruszał w Celeste odczucia, o których istnieniu nie miała pojęcia.
Wampirzyca głównie tonęła w ciszy obserwując rozgrywający się na jej oczach dramat rodzinny oraz chłonąc atmosferę miejsca, wsłuchując się w urywane strzępki zdań, które dolatywały do jej uszu, a które stanowiły pojedyncze elementy mogące przydać się jej później do ułożenia całego obrazka. Więc Persefona najprawdopodobniej nie była córką żadnej z zamkowych służek, a raczej podrzutkiem? Giovanni poświęciłą krótką chwilę na zastanowienie się nad słowami Kaimlera. Czy to w świecie Potępionych oznaczało jakieś sankcje? Kim zatem była dusza z którą witała się w tak rozedrgany, pełny emocji sposób? Białolica czuła szczerą nić sympatii dla skromnej, niezbyt pewnej siebie rudowłosej z piękną różą wplecioną we włosy, którą poznała na balu. Wydawałą się jej niezwykle krucha i delikatna, a jednocześnie bardzo zdeterminowana aby przeżyć w dość niesprzyjających okolicznościach, w jakich przyszło jej dorastać. Byłaby to wielka szkoda, stracić taką ładną buźkę, gdyby ex Upiór postanowił skrócić ją o głowę z powodu mezaliansu jej rodziców. Czy byłby do tego zdolny? Zerknęła nań kątem oka, upijając kolejny łyk ze szkła.
— Całkiem przydatna. — Odparła mu, w przerwie od swoich rozmyślań prowadząc pozornie trywialną konwersację, jakby to co działo się dookoła nie robiło na niej zupełnie żadnego wrażenia. Kącik jej ust drnął na sarkastyczny komentarz wilka. Fakt, rodzinne spotkania bywały ckliwe.
Gdy Casael niespodziewanie pojawił się u ich stolika, zatrzymując przed nimi z impetem. Kilka popielatych loków podniosło się do góry pod wpływem ruchu powietrza, a potem opadło swobodnie w dół. Błękitne ślepia Giovanni pozostały jednak zupełnie nieruchome i stoicko spokojne, powoli uniosły się, wgryzając w jasnobłętkiny wzrok podrostka z nieustępliwą pewnością siebie. Przechyliła lekko kufę, czy on... rzucił jej wyzwanie? Dopiła swój alkohol, a wstając posłała tajemnicze spojrzenie Kaimowi oraz Celeste, by zaraz potem płynnym ruchem podążyć do stolika, przy którym znajdowało się rodzeństw, z Persefoną oraz Esmeraldą.
— Skoro nalegasz... — Rzuciła do białego pirata siadając na wolnym krześle, a potem błysnęła brwią przyglądając się Esme z bliska. Nie widziała podobieństwa między nią, a Persefoną. — Agito. Giovanni Taura Zhoryia. — Spojrzała na Esme wyjątkowo ciepło, posyłając jej elegancki uśmiech.
.................ʏᴏᴜ ʟᴏᴏᴋ ᴀᴛ ᴍᴇ, ʟɪᴋᴇ ɪ'ᴍ ʀᴇᴠᴇʟᴀᴛɪᴏɴ ....you wanna know, if i can bring salvation ...........ɪ ᴘᴜꜱʜ ʏᴏᴜ ᴛᴏ ᴛʜᴇ ᴅᴀʀᴋɴᴇꜱꜱ, ..................................ᴊᴜꜱᴛ ᴛᴏ ᴘᴜʟʟ ʏᴏᴜ ᴛᴏ ᴛʜᴇ ʟɪɢʜᴛ .........cause i can take away your breath, ........................ᴏʀ ʙʀɪɴɢ ʏᴏᴜ ʙᴀᴄᴋ ᴛᴏ ʟɪꜰᴇ
z rodu astarii — pierwsza tego imienia, głosicielka zguby i pani szeptów.
stan aktualny: lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. ♥ i'm the passion, fever, madness, desire, your captive soul, your holy liar ... ∞
Trudno ocenić co go tu przywiodło. Tłum wilków? Nie, ten go zwykle odstręczał. Świeży trop Księżycowej Braci mieszający się z obcymi wońmi wilków spoza klanu, który wzbudził jego ciekawość na tyle by przynajmniej zajrzeć między nadjedzone zębem czasu resztki obrośniętego mchem muru? Może. W pewnym stopniu na pewno. Zwabiła go tu jednak głównie wygrywana przez bliżej nieokreślony byt osobliwa, hipnotyzująca wręcz melodia. Co odrobinę go zdumiało — na miejscu dawnych zgliszczy stał solidny budynek, chyba jakiś kram sądząc po przetaczających się niemal non stop przez drzwi sylwetkach. To co zdumiało go jeszcze bardziej to moment, w którym dotarło do niego, że te "sylwetki" na które patrzył miały półmaterialną postać i raczej dość daleko było im do żywych. Minął kilkoro przyjemniaczków i z pewną dozą ostrożności podszedł bliżej, prewencyjnie zaglądając do środka. Przepchnięty w progu syknął ostrzegawczo, obracając pysk do boku ale sylwetka ducha która chwilę temu za nim stała rozpłynęła mu się przed nosem, chichocząc przy tym psotnie. Co do..?
Uniósł nieco piaskowy pysk i rozjerzał się kontrolnie po lokalu. Gdzieś w tłumie spostrzegł Sinistra i choć na ogół nie zwykł szukać kontaktu z kimkolwiek — podszedł bliżej niego i niepostrzeżenie dosiadł do stołu, zajmując miejsce naprzeciw. Gdzieś tam po drodze zgarnął z trzymanej przez jakiegoś ducha tacy bliżej niezidentyfikowany trunek w szklance, którą stuknął teraz w blat zwracając na siebie uwagę dowódcy.
— Nie zakładam, że będziesz znał odpowiedź na to pytanie ale... Co tu się właściwie dzieje..? — zapytał niegłośno, zerkając w kierunku, w którym patrzył Filodoks, na jakiegoś snującego się po barze, wywijającego w rytm wygrywanej melodii ducha. Wróć. Jeśli to było do melodii to chyba oboje słyszeli jednak jakąś inną. Swoją drogą... Skądś tę mordę kojarzył.
. .
..
The moon was reigning over their world,
glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until
a task or life lesson is completed, and then move on.
This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q]
We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK
• puchaty stwór z ND o imieniu Koszmar (od Quoth)
• Wieczny Wędrowiec x4
• Order Srebrnej Łapy x1
• Order Oświecenia x1
• Mikstura: Ostry cień mroku x1 (wyprodukowano przez Iskariota)
• łyżka niesmaku — cokolwiek jesz tą łyżką, będzie niesmaczne. W sam raz na party na które zaprosić nielubiane wilki [od Łapa]
• Rzemień [surowiec]
• Miód [surowiec]
• Sierść [surowiec]
• Lodowy Eliskir — po wilk zaczyna wyglądać jakby był wykonany z lodu (lśni w słońcu i może trochę prześwitywać).Poza zmianą aparycji nic się w wilku nie zmienia (tj. zostają mu głos, zapach, moce, charakterystyczne elementy wyglądu itd.). Efekt utrzymuje się do wypicia Eliksiru Odmienienia, odczarowania przez Postać Specjalną lub do nastania wiosny (tj. gdy skórka forum zmieni się na wiosenną). Eliksir można wypić tylko, gdy na forum trwa zima (ew. podczas wyprawy/eventu w jakiejś zimowej krainie, jeśli MG pozwoli). [Kalendarz adwentowy 2024]
• pierścień neutralizacji smrodu — czy znasz to uczucie po przepitej nocy w tawernie, kiedy czujesz jak śmierdzi ci z pyska przetrawionym alkoholem? Dzięki temu pierścieniowi to już przeszłość. Teraz będzie pachniało ci z pyska takimi klasykami jak "sarnie bobki", "mokry wilk" czy "przytulna piwnica". [Kalendarz adwentowy 2024]
• Lukrecjowy cukierek — jego smak dorównuje jego czerni; osobnik, który go zje w oczach innych wilków staje się przerażający, ale w jaki sposób — o tym decyduje już widzący go osobnik (może np. wydawać się tak szczupły, że przyprawia o mdłości) [Kalendarz adwentowy 2024]
• Szczęśliwe Jabłko — jabłko napełnia cię szczęściem lub, jak kto woli, pewnością siebie. Zjedz je, gdy czeka cię jakaś ciężka próba!
Jabłko pozwala dwa razy rzucić kością (na dowolny rzut, jaki będzie na wolvie) i wybrać wynik, który będzie ci bardziej odpowiadał. Uwaga! Użycie jabłka deklarujemy przed wykonaniem rzutu, a nie dopiero, gdy nam pierwszy nie wejdzie. [Kalendarz adwentowy 2024]
• pluszowa Nifret [Kalendarz adwentowy 2024]
• pluszowa Ebony [Kalendarz wcalenieadwentowy 2025]
• kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ [fabularnie jest do wypicia w dowolnej chwili w dowolnym barze w krainie]
• Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
• Marchewka™ — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
• Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
• Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
• Babeczka z czekoladą — pozwala na jedno darmowe użycie mocy profesji.
• Jemioła — para, która pocałuje się pod jemiołą, dostaje po 5 PD na głowę (działa raz dla danego wilka)
• Świeczka zapachowa "Remedium" — wytworzona z surowca klanowego Klanu Natury, roztacza zapach tego, co najbardziej kocha postać, która ją zapaliła.
• Dżem babci Hadrii — pyszny smak dżemu przygotowywanego z miłością pozwala osiągać rzeczy nieosiągalne.
W słoiku są dwie porcje dżemu, jedna porcja daje ci możliwość użycia mocy profesji z poziomu o 1 wyższego, niż masz (czyli np. uzdrowiciel poziomu 2 może użyć uzdrawiania z poziomu 3).
Jeżeli już masz profesję na 3 poziomie, możesz użyć 1 poziomu dowolnej innej profesji z tej samej grupy (czyli jeśli masz 3 poziom uzdrowiciela możesz użyć mocy innej profesji podstawowej, jeśli jesteś 3-poziomowym znachorem to możesz użyć 1 poziomu mocy tkacza lub żywiołaka)
• Pierniczek w kształcie ślimaka — wytwarza śluz spowalniający przeciwnika na tyle, że w kolejnej turze może wykonać tylko 1 akcję.
• gruby koc z motywem nocnego nieba [od Gniewomira]
• kora x1
Atmosfera gęstniała z każdą mijającą chwilą. Poczuła, jak Anatael mocniej ją ściska, widziała też piorunujące spojrzenie, jakie rzuca Persefonie. Widziała, jak Casael udaje obojętnego po nagłym przypływie uczuć i zaczyna tasować talię, niby wytrawny krupier, udając zainteresowanego wyłącznie własnymi, już nieco sfatygowanymi, kartami. Zastanawiała się, do kogo obydwoje są podobni, bowiem każdy z nich przejawiał drastycznie inne zachowanie. Casael przypominał jej ją samą — w jego wieku też charakteryzowała się podobną butą, co nasiliło się po torturach w lochach Cienistych, a u niego najpewniej po śmierci Esmeraldy. Anatael zaś był spokojniejszy, bardziej wyważony, zupełnie jak Shadyia, jej ojciec, a ich dziadek. Ciekawe, jacy teraz byli Lunael i Rhaenys?
Nadal z tyłu głowy miała fakt, iż mogą być bacznie obserwowani oraz podsłuchiwani. Chciała im opowiedzieć wszystko i miała zamiar to zrobić. Nie wiadomo, kiedy trafiłaby im się podobna okazja do rozmowy jak dziś, nie mogli jej zaprzepaścić. Kiedy kościany kelnerzyna znowu przechodził z tacką, ta znowu gwizdnęła mu szklankę, ponownie z whisky, tylko tym razem z kostkami lodu. Wlała kolejną porcję do gardła, a lód rozgryzła, jak dobre cukierki. Nie mogła przecież też zaprzepaścić okazji do kosztowania cieczy, prócz tej ze Styksu.
— Jak dobrze wiecie, Adirael kiedyś rządził Klanem Potępienia, jako pełnoprawny syn Vetralha i Prasheili. Elisabeth stała się samicą alfa później, po kadencjach kilku innych person. Jednak nie pasował taki układ, wolała sprawować władzę w pojedynkę. Obmyśliła sobie bardzo sprytną, długoterminową fakcję — uwiodła Adiraela, a jakiś czas potem, gdy najmniej się tego spodziewał, wpuściła mu jad do żył i wrzuciła do lochów, a następnie ogłosiła w ratuszu, że sam abdykował, ba, rozpuściła na jego temat wierutne pomówienia, w co uwierzyła większość poddanych, a niedowiarków w jakiś sposób przekupiła. Adiraelowi udało się wydostać z lochów po kilku długich miesiącach, a kilka tygodni po regeneracji spotkał mnie i opowiedział mi prawdziwą wersję wydarzeń. Przysięgłam mu, że dowiodę jego niewinności. Długi czas zbierałam informacje, dowody. Jakieś półtora roku później udałam się do nieodpowiedniej osoby, zresztą sami dobrze wiecie, do kogo. Sądziłam, że dowiem się czegokolwiek, zbiję obiekcje, ale okazało się, że już wtedy nasz drogi upiór był doszczętnie omotany wdziękami naszej tęczowookiej królowej i za samo zasugerowanie skaz na jej powierzchownie pięknym obliczu, pozbawił mnie życia bez mrugnięcia okiem. — po skończonej przemowie trzepnęła uchem. Przez nadmiar padliny w lokalu pojawiło się tu całkiem sporo much, które dokuczliwie zaczęły brzęczeć koło radarów i wlatywać do oczu.
Kilka minut później do stolika dołączyła wadera o przeraźliwie białym pysku i czarnym ciele. Przedstawiła się jako Giovanni Taura Zhoryia. Nie chciała, by ktokolwiek do nich teraz dołączał, ale skoro Casael sam ich zaprosił, to już raczej nie mieli wyjścia.
— Agito, Taura Esmeralda. — może i była martwa, ale mogła nadal przedstawiać się dawnym imieniem, nieprawdaż?
Siwy wpatrzony był w Phobosa z lekko przymrużonymi powiekami, jakby się zastanawiał czy tamten jest prawdziwy. To oraz fakt, że wokół grała głośna muzyka i kręciło się od chuja wilków, sprawiło, że Jalvíego dostrzegłw zasadzie dopiero gdy Ahroun usiadł na przeciwko. Skinął mu krótko mordą na powitanie.
— Chciałbym to wiedzieć. — Odparł znów powracając spojrzeniem do ducha, który teraz realizował co raz bardziej skomplikowany układ taneczny. Sinistra rzadko kiedy coś zaskakiwało, żył i podróżował na tyle długo, że zdążył całkiem nieźle obyć się ze światem i na wiele naturalnych zjawisk miał racjonalne (albo magiczne) wytłumaczenie. Teraz jednak wyglądał na cokolwiek osłupiałego, a przynajmniej skonsternowanego. Podrapał się pazurem pod brodą.
— Wygląda na to, że z jakiegoś powodu duchy urządziły sobie spęd na zgliszczach baru. Ale one... zachowują się nietypowo. — Zmarszczył się, wciąż — raczej mało kulturalnie — wbijając wzrok w Phobosa. — Normalnie nie powinny móc porozumiewać się z żyjącymi. — Zastrzygł uszami, a potem zmarszczył się jeszcze bardziej. — Co ja mówię, normalnie nie powinny móc wchodzić w fizyczną interakcję ze światem... co tu się odpierdala... — Ostatnie kilka słów rzucił w zasadzie bezgłośnie. W zasadzie, jeśli przymknąŁby oko (a najlepiej oboje) na absurdalność tej sytuacji, to były to niezłe warunki do przeprowadzenia badania. Może powinien był spróbować zaczepić któregoś z nich, żeby się przekonać czy to wszystko nie jest jakąś zbiorową halucynacją.
— Hej, ty. Słyszy mnie? — Rzucił głośniej w stronę tańczącego ducha, a potem dla pewności powtórzył to zdanie jeszcze raz, tylko w ithilyelve.
— zimnokrwisty rodu nightshade —
zmieniony przez ithila w bestię.
jest postawnym wilkiem o długiej, ciemnoszarej sierści.
ma charakterystyczne dla nightshade wydłużone uszy
i wyraziste, kryształowo-błękitne ślepia.
wyglądem bardziej przypomina cyborga, niż zwierzę.
nieuchwytny, nieustraszony, nieujarzmiony.
— eclipse of thousand stars —
Anatael otworzył pysk, a potem go zamknął. To nie tak, że nie znał tej historii. Znał ją doskonale (a przynajmniej pierwszą jej część). Znał też doskonale przestrogi ojca, by NIKOMU jej nie opowiadać i nie przyznawać się, że w ogóle o tym wszystkim wiedzą.
A teraz... a teraz jego własna matka opowiedziała ją publicznie przy towarzystwie z zamku i przy swoim własnym zabójcy, kochanku Elisabeth. Historię, za którą, jak wynikało z jej opowieści, sama została zabita. No i oczywiście, jeśli ktokolwiek do tej pory miał wątpliwości co do tożsamości Anataela i jego brata, teraz wszystko zostało wyłożone jak na tacy.
Esmeralda chyba naprawdę stęskniła się za swoimi dziećmi, bo najwyraźniej chciała, by jak najszybciej do niej dołączyły.
Anatael wypuścił głośno powietrze nie mając pojęcia, co robić. Nie wiedział, czy to, co się działo, było gorsze od ataku na Kaimlera, ale na pewno plasowało się gdzieś koło tego. Czy powinien coś powiedzieć? Uciec? Zostać? Na razie czekał, być może na wyrok.
Oczywiście, że nieprzychylne spojrzenie biało — czarnego basiora nie umknęło jej uwadze. Wręcz przeciwnie, miała wrażenie, że wypala ono dziurę w jej futrze. Jednakże starała się jak tylko mogła, by zachowywać się tak, jakby w ogóle się nim nie przejmowała. Dzisiejszej nocy znajdowała w sobie zaskakujące pokłady odwagi. Albo też po prostu okazała się dużo bardziej uparta, niż ktokolwiek ją do tej pory o to podejrzewał. Możliwe, że po trochu jedno i drugie.
Zamilkła, nie patrząc ani na niego, ani jego brata, za to wbijając spojrzenie prosto w Esmeraldę. Sama nie wiedziała, czy bardziej obawia się słów, które lada chwila miały opuścić jej pysk, czy może wręcz przeciwnie, nie może się doczekać aż je usłyszy. Czekała przecież tak długo.
I wreszcie się doczekała.
Początkowe wyjaśnienia były dość krótkie i zwięzłe. W większej części zawierały już to, co sama wiedziała, jedynie uzupełnione o informację, że chodziło o ojca jej dzieci. Tego samego, nad którego tożsamością zastanawiał się Earendil. Jednakże, nim zdążyła poczuć się nieco rozczarowana taką odpowiedzią, biały zadał kolejne krótkie, lecz rzeczowe pytanie. I wkrótce okazało się, iż było ono jedynie wstępem do dłuższej historii.
Wysłuchała jej z uwagą i wręcz zapartym tchem, nie mogąc uwierzyć, że tak naprawdę wreszcie poznaje odpowiedzi na to, co dręczyło ją miesiącami. Zresztą nie tylko, bowiem dowiedziała się właśnie więcej, niż przypuszczała. W przeciwieństwie do samców nie znała przecież Adiraela, a tym bardziej nie miała pojęcia, że niegdyś był Alfą. Ani też, iż stracił władzę w taki, a nie inny sposób. Aż trudno było uwierzyć, by Elisabeth, jaką znała na codzień była zdolna do usnucia takiej intrygi. To poniekąd było strasznie żałosne, co dostrzegała już w tej chwili. Powinna już przecież wiedzieć lepiej i zawsze zakładać, że Potępieni posiadają drugie, albo i trzecie oblicze. Jednakże po prostu do tej pory byłą królową znała od zupełnie innej strony. Jako tą, która dała szansę jej i siostrze, oraz ich nauczycielkę, cierpliwie przekazującą swoją wiedzę.
Może i sama była po prostu pionkiem w jakiejś grze, o której nie miała pojęcia.
Odruchowo położyła uszy po sobie. Wreszcie poznała prawdę, dowiedziała się, dlaczego Esmeralda zginęła, pozostawiając ją niemalże samą sobie. I sama nie wiedziała, co o tym myśleć. Jakąś część jej osoby powoli ogarniał ponury gniew. Na samą fioletowooką, za tak rażącą nieostrożność. Na tego całego Adiraela, bo przecież gdyby nie on wszystko potoczyłoby się inaczej. O dziwo chyba najmniej na samego Kaimlera — choć to nie do końca tak, że usprawiedliwiała czarnofutrego, uznając, iż po prostu wykonywał rozkazy i trzymał się zasad. Po prostu chyba tylko dlatego, że poniekąd był w tym wszystkim osobnikiem z zewnątrz, niepowiązanym bezpośrednio z ich całą niecodzienną sytuacją... Czy mogła nazwać ją rodzinną...?
Po zakończeniu opowieści zapadła głucha cisza, podczas której tym razem to ona zastapiła pustą szklankę nową, pełną i zawierającą coś mocniejszego. Choć zazwyczaj ograniczała się może do lampki wina, dziś tego potrzebowała, by zapanować nad emocjami. A było ich naprawdę sporo. Teraz przeważał żal mieszający się z ponurym, stłumionym gniewem oraz spora doza przerażenia wynikająca głównie ze świadomości, że przecież obserwująca (i zapewne podsłuchująca) trójka pewnie także tę historię właśnie usłyszała. Jednakże nie zabrakło też jakiejś dziwnej, niezdrowej satysfakcji. W końcu wreszcie sekrety wychodziły na jaw.
— To... Było bardzo nieostrożne — praktycznie szepnęła do Esme, posyłając jej smutne spojrzenie. Nie obchodziło jej, czy jej synowie zaraz naskoczą na nią za zwracanie fiołkowookiej uwagi, po prostu musiała jakoś wyrazić to, co teraz czuła. Cały ten żal, który gdzieś tam od dawna nosiła, który dziś pchał się na powierzchnię.
Poruszyła uchem, słysząc ruch, po czym odwróciła wzrok, spoglądając na podchodzącą Zhoryię. W normalnych okolicznościach pewnie ucieszyłaby się na jej widok, lecz dzisiaj nie mogła sobie na to pozwolić.
— Agito, Giovanni Taura Zhoryio — powitała ją tylko, nieznacznie się odsuwając, by zrobić jej miejsce, gdy zorientowała się, że chce ona usiąść obok.
Persefona ——◆◆◆——
——◆◆◆——
STAN ZAPACH EKWIPUNEK
● Szczupła, niemalże chuda sylwetka.
● Sierść w kolorze rdzawej rudości, miękka, lecz stosunkowo krótka na całym ciele za wyjątkiem głowy i karku, gdzie wyrastają dłuższe pasma.
● Zdrowa, pełna sił.
● Samotna, czarna róża wpięta we włosy.
● Ma na sobie czarny płaszcz ozdobiony koronką.
● Nosi niewielką, czarną torbę wyszywaną w równie czarne róże, przytroczoną do boku.
Sierść przesiąknięta zapachem starych ksiąg, papieru i atramentu.
● trochę notatek (w torbie)
● pióro i kałamarz (w torbie)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, koronkowa, z motywem czarnych róż
● 1 x Skóra
Casael pożałował, że nie wziął tego alkoholu, pomimo jego okropnego smaku.
Patrzył na mamę. Słuchał i wyłączył całkowicie myślenie. Nie oceniał, bo nie miał na razie na to w ogóle przestrzeni w głowie.
— Czy tata wiedział, do kogo idziesz i co chcesz zrobić?
Powiedział to szybciej, niż przemyślał. Chciał wiedzieć, czy ojciec oszukiwał ich cały ten czas mówiąc, że nie wie dlaczego mama została zabita. Odłożył na chwilę karty. Właściwie to ta iluzja mogłaby się już jednak skończyć. Gdzie jest Kaimler, gdy trzeba wybudzić z transu. Casael poleży sobie u Lhiady parę dni i potem będzie jak nowonarodzony. Okaże się, że to tylko jakiś popierdolony sen.
Swoją drogą niezły miał łeb do wymyślania takiego scenariusza.
♥ Wygląd ♦ Ważne ♠ Ekwipunek ♥ Moce rangi ♦ Umiejętności
Casael jest wysokim wilkiem o błękitnych ślepiach. Zwinnie porusza się na długich łapach (Dzięki rodzice!). Posiada białą sierść, nieco gęstszą na piersi — przypominająca grzywę (Dzięki dzadku Vetcie!). Nosi skórzaną torbę z różnymi przydatnymi przedmiotami. Poza tym niczym się nie wyróżnia.
Wychował się w porcie, we Wschodniej (lepszej) Dzielnicy. Wilk jest o wiele bardziej swobodny od zamkowego towarzystwa. Często się uśmiecha, dużo zartuje i równie dużo przeklina. Często przebywa w kasynie, na targu lub po prostu włóczy się po porcie szukając okazji. W porcie nadal przedstawia się jako Casander.
ukradziona ojcu talia kart,
perła [◌◌], Bursztyn x1,
talia kart z wizerunkiem Cerbera x1
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
Czoło Jalviego zmarszczyło się ponownie, kiedy Sinister potraktował go kolejną rewelacją. Znaczy żadna to rewelacja skoro zdążył już jej doświadczyć na własnej skórze w momencie gdy tylko zjawił się w progu baru ale... jakoś dopiero teraz to do niego faktycznie dotarło. Przecież będąc duchem nie powinien być w stanie naruszyć jakkolwiek jego przestrzeni, a już na pewno nie fizycznie.
— To chyba niezbyt dobrze. — ocenił po namyśle. — Ilu wrogów możemy mieć potencjalnie w zaświatach? — czy skoro duchy były w stanie ingerować w świat istot żywych — nie czyniło ich to aby z automatu dość... niebezpiecznymi przeciwnikami? Szczególnie jeśli mimo tej zdolności pozostawali martwi i jednocześnie wciąż nie dało się ich zranić. Z drugiej strony kiedy tak rozejrzał się wokół i podsłuchał części rozmów — nie wyglądało na to by któryś z nich celowo szukał zaczepki, a skoro tak... jaki przyświecał im cel? Przyglądał się chwilę rozgrywającemu się nie tak daleko dramacie z udziałem Potępieńców, przez chwilę odnosząc wrażenie, że atmosfera w tamtym towarzystwie zaczyna jakoś dziwnie... gęstnieć. Ostatecznie wrócił uwagą do Sinistra, spojrzał na dno trzymanej w łapie szklanki, a potem lekko zamieszał znajdujący się w niej trunek. Może jednak nie powinien tego pić..?
Ucho zastrzygło miarowo, a złoto oczu wilkołaka ponownie uniosło się na zaczepionego przez Filodoksa ducha. Kolejne spojrzenie zdawało się już zupełnie rozwiać jego wątpliwości.
— Vaanr... — mruknął pod nosem, przetaczając lekko jasną mordę na bok.
. .
..
The moon was reigning over their world,
glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until
a task or life lesson is completed, and then move on.
This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q]
We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK
• puchaty stwór z ND o imieniu Koszmar (od Quoth)
• Wieczny Wędrowiec x4
• Order Srebrnej Łapy x1
• Order Oświecenia x1
• Mikstura: Ostry cień mroku x1 (wyprodukowano przez Iskariota)
• łyżka niesmaku — cokolwiek jesz tą łyżką, będzie niesmaczne. W sam raz na party na które zaprosić nielubiane wilki [od Łapa]
• Rzemień [surowiec]
• Miód [surowiec]
• Sierść [surowiec]
• Lodowy Eliskir — po wilk zaczyna wyglądać jakby był wykonany z lodu (lśni w słońcu i może trochę prześwitywać).Poza zmianą aparycji nic się w wilku nie zmienia (tj. zostają mu głos, zapach, moce, charakterystyczne elementy wyglądu itd.). Efekt utrzymuje się do wypicia Eliksiru Odmienienia, odczarowania przez Postać Specjalną lub do nastania wiosny (tj. gdy skórka forum zmieni się na wiosenną). Eliksir można wypić tylko, gdy na forum trwa zima (ew. podczas wyprawy/eventu w jakiejś zimowej krainie, jeśli MG pozwoli). [Kalendarz adwentowy 2024]
• pierścień neutralizacji smrodu — czy znasz to uczucie po przepitej nocy w tawernie, kiedy czujesz jak śmierdzi ci z pyska przetrawionym alkoholem? Dzięki temu pierścieniowi to już przeszłość. Teraz będzie pachniało ci z pyska takimi klasykami jak "sarnie bobki", "mokry wilk" czy "przytulna piwnica". [Kalendarz adwentowy 2024]
• Lukrecjowy cukierek — jego smak dorównuje jego czerni; osobnik, który go zje w oczach innych wilków staje się przerażający, ale w jaki sposób — o tym decyduje już widzący go osobnik (może np. wydawać się tak szczupły, że przyprawia o mdłości) [Kalendarz adwentowy 2024]
• Szczęśliwe Jabłko — jabłko napełnia cię szczęściem lub, jak kto woli, pewnością siebie. Zjedz je, gdy czeka cię jakaś ciężka próba!
Jabłko pozwala dwa razy rzucić kością (na dowolny rzut, jaki będzie na wolvie) i wybrać wynik, który będzie ci bardziej odpowiadał. Uwaga! Użycie jabłka deklarujemy przed wykonaniem rzutu, a nie dopiero, gdy nam pierwszy nie wejdzie. [Kalendarz adwentowy 2024]
• pluszowa Nifret [Kalendarz adwentowy 2024]
• pluszowa Ebony [Kalendarz wcalenieadwentowy 2025]
• kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ [fabularnie jest do wypicia w dowolnej chwili w dowolnym barze w krainie]
• Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
• Marchewka™ — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
• Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
• Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
• Babeczka z czekoladą — pozwala na jedno darmowe użycie mocy profesji.
• Jemioła — para, która pocałuje się pod jemiołą, dostaje po 5 PD na głowę (działa raz dla danego wilka)
• Świeczka zapachowa "Remedium" — wytworzona z surowca klanowego Klanu Natury, roztacza zapach tego, co najbardziej kocha postać, która ją zapaliła.
• Dżem babci Hadrii — pyszny smak dżemu przygotowywanego z miłością pozwala osiągać rzeczy nieosiągalne.
W słoiku są dwie porcje dżemu, jedna porcja daje ci możliwość użycia mocy profesji z poziomu o 1 wyższego, niż masz (czyli np. uzdrowiciel poziomu 2 może użyć uzdrawiania z poziomu 3).
Jeżeli już masz profesję na 3 poziomie, możesz użyć 1 poziomu dowolnej innej profesji z tej samej grupy (czyli jeśli masz 3 poziom uzdrowiciela możesz użyć mocy innej profesji podstawowej, jeśli jesteś 3-poziomowym znachorem to możesz użyć 1 poziomu mocy tkacza lub żywiołaka)
• Pierniczek w kształcie ślimaka — wytwarza śluz spowalniający przeciwnika na tyle, że w kolejnej turze może wykonać tylko 1 akcję.
• gruby koc z motywem nocnego nieba [od Gniewomira]
• kora x1