!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
Sulfur, Adirael, Aurora

Wydarzenia
Walentynki
Zadania kwartalne
Obrazek -15°C | Śnieg

Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy.
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.

Czytelnia

Od dzieł historycznych i kronik, przez tomy opisujące arkana magii aż po czytanki dla maluchów i pamiętniki wielu wilków — biblioteka zawsze była skarbnicą wiedzy oraz... Miejscem schadzek spowodowanych cichą, spokojną i bezpieczną aurą.
Obowiązuje tu całkowity zakaz porywania.
Awatar użytkownika
Mizrak
Strzyga
<b>Strzyga</b>
Posty: 615
Rodzice: Elisabeth x Kaimler
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 33(13+20)
Zręczność: 7
Czujność: 37 (17+20)
Wiedza: 13
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 52
Przydomek: Gash

Czytelnia

Post autor: Mizrak »

— Wracajmy na zamek. Postanowił, podnosząc się z miejsca. Pacnął Adriela ogonem i wyszedł.

zt Adriel
Get the fuck outta my head, so long, sucker
I don't wanna see you, I hate this life
Good luck killing me 'cause I'm already
Already dead inside
Obrazek
Awatar użytkownika
Adriel
Licz
<b>Licz</b>
Posty: 311
Rodzice: Adirael & Elbae.
Płeć: Samiec
Siła: 3+10=13
Zręczność: 3+10=13
Czujność: 4+10=14
Wiedza: 40
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 17
Przydomek: Quendi

Czytelnia

Post autor: Adriel »

Ruszył za nim.

/zt.
𝓐𝓭𝓻𝓲𝓮𝓵
˗ˏˋ ♡ ˎˊ˗
ᴜᴄɪᴇᴄᴢᴋᴀ? ᴄʜᴏᴡᴀɴɪᴇ ꜱɪᴇ̨? ʙᴇᴢᴄᴇʟᴏᴡᴇ. ᴘᴏᴅᴅᴀᴄ́ ꜱɪᴇ̨, ᴍᴏ́ᴡɪꜱᴢ? ʀᴏᴢᴜᴍɪᴇᴍ.
ᴛᴀᴋᴀ ɢᴀᴅᴋᴀ ᴘᴀꜱᴜᴊᴇ ᴅᴏ ᴛᴀᴋɪᴇᴊ ꜱᴢᴜᴍᴏᴡɪɴʏ, ᴋᴛᴏ́ʀᴀ ɴɪᴇ ᴍᴏɢᴌᴀ ᴢɴɪᴇꜱ́ᴄ́ ʙʏᴄɪᴀ ᴄᴢᴌᴏᴡɪᴇᴋɪᴇᴍ.
˗ˏˋ ♡ ˎˊ˗

Obrazek
Moce UM.
ZAPACH.
Obrazek ꜱᴢʟᴀᴄʜᴇᴛɴᴏꜱ́ᴄ́ ɪ ꜱᴋʀᴏᴍɴᴏꜱ́ᴄ́.
ᴄᴢʏꜱᴛᴏꜱ́ᴄ́ ɪ ꜱᴄʜʟᴜᴅɴᴏꜱ́ᴄ́.
ʟᴜᴅᴢɪᴇ ɴᴀᴊʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ᴛᴏ ꜱᴏʙɪᴇ ᴄᴇɴɪᴀ̨.

KARTA POSTACI
⫘⫘⫘ˎˊ˗ ·˖✶ ☽ ☼ ☾ ✶˖· ˗ˏˋ⫘⫘⫘
Awatar użytkownika
Myrvain
Pustelnik
<b>Pustelnik</b>
Posty: 66
Płeć: Samiec
Siła: 25 (5 + 20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 35 (15 + 20)
Wiedza: 25
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 31
Profesje: Bajarz [1]

Czytelnia

Post autor: Myrvain »

Krokiem powolnym, jakoby z pozoru ospałym oraz niechętnym, zjawił się w bibliotece pewien stary wędrowiec. Z racji jego wieku, łapy nie współpracowały z umysłem równie oddanie i wiernie, jak wcześniej; sam umysł natomiast czasami szwankował, zwłaszcza w wymiarze pamięci, zatem potrzebował częstych przerw i równie częstego 'odświeżenia'.
Myrvain miał to do siebie, iż jakaś niewilcza moc zawsze kierowała ciałem w stronę bibliotek, czytelni oraz innych miejsc, w których składuje się księgi. Pochodził ze świata, gdzie rzeczywistość budowano słowem — jednak przemiany związane z rozwojem wilczej cywilizacji oraz zmiany mentalności sprawiły, iż tacy jak on stali się bezużyteczni.
Drzwi okazały się wyjątkowo ciężkie na jego wątłe ciało. Niemal resztę energii, która pozostała mu po wędrówce, włożył w ich uchylenie, napierając na nie całym ciałem. Gdy wreszcie odsunęły się na tyle, aby był w stanie przecisnąć swoją wychudzoną egzystencję przez powstałą właśnie szparę — zrobił to bez zastanowienie, z oddechem ciężkim i nieregularnym wpadając do wnętrza czytelni. Rozejrzał się uważnie szarymi, smutnymi oczyma po półkach, chłonąc woń starego papieru oraz kurzu całym sobą. Uwielbiał ten zapach, tak niemożliwy do podrobienia, a zarazem tak prawdziwy, aż do bólu uczepiony jego jestestwa. Słowo tworzyło świat. Słowo mogło niszczyć, krzywdzić, zabijać.
UMIEJĘTNOŚCI
Opatrunek — może wyleczyć własne rany za 20 PŻ, ale tylko poza walką, gdyż założenie opatrunków wymaga czasu.
Użyć: 2/miesiąc




EKWIPUNEK
• miód
Awatar użytkownika
Myrvain
Pustelnik
<b>Pustelnik</b>
Posty: 66
Płeć: Samiec
Siła: 25 (5 + 20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 35 (15 + 20)
Wiedza: 25
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 31
Profesje: Bajarz [1]

Czytelnia

Post autor: Myrvain »

On nie był tutaj po to, żeby krzywdzić. Zawsze wolał budować, kreować, tworzyć — to było jego powołanie, jako Strażnika. Przeszukując spojrzeniem bibliotekę znalazł księgę, której chyba dawno nikt nie czytał — grzbiet, nieco zniszczony oraz uszczerbiony, dzisiaj pokryty był tak gęstą warstwą kurzu, iż starszy wilk (jakim był Myrvain) o wzroku raczej słabym nie był w stanie rozczytać tytułu. Podszedł bliżej, kiedy tylko stare łapy odzyskały choć krztynę siły do ruchu, ostrożnie zdejmując tom. Na szczęście ulokowany był na tyle nisko, aby basior nie miał trudności po niego sięgnąć; na tyle zaś wysoko, aby umęczony kręgosłup nie musiał się schylać.
Delikatnym ruchem łapy odkurzył grzbiet, kichnął przy tym na tyle donośnie i głośno, że słowo by dał, że właśnie coś mu trzasnęło wewnątrz organizmu. Przysiadł przy jednym z biurek. "Mity Odrzucone. Tom Pierwszy". Uśmiechnął się delikatnie. Widocznie ktoś, komu historia nie pasowała pod własne wierzenia, uznał, iż należy ją po prostu "odrzucić". Zaciekawiony rozchylił pożółkłe strony,starsze chyba nawet od samego Myrvaina.
Zaczął czytać...

"Za siedmioma górami, za siedmioma dolinami i siedmioma jeziorami, dawno, dawno temu, zanim jeszcze księżyc na stałe zajął swoje miejsce na nieboskłonie, a gwiazdy nauczyły się świecić, w krainie pokrytej bezkresnymi równinami i poprzecinanej krętymi rzekami, mieszkały wilki, które władały magią żywiołów. Był tam Wilk Ognia, którego oddech rozpalał płomienie w zimnych jaskiniach. Był też Wilk Wody, potrafiący jednym ruchem ogona uspokoić wzburzone morze. Wilk Wiatru niósł pieśni gór i niósł zapachy dalekich krain, a Wilk Lasu kładł się w dolinach, by wyrastały tam lasy i kwiaty.
Najmłodszą z nich była Wilczyca Światła – jasna jak poranna zorza, jej sierść połyskiwała wszystkimi kolorami tęczy. Miała moc rozpraszania ciemności, ale nie znała jeszcze dobrze granic swojej siły. Pewnego dnia wilki pokłóciły się, który z nich jest najważniejszy. Ogień twierdził, że bez niego wszyscy zamarzną; Woda mówiła, że bez niej ziemia uschnie; Wiatr przypominał o oddechu, a Las o wszystkim, co żywi. Światło zaś, czując się najmłodsze, najmniej doświadczone i niepewne, chciało udowodnić swoją wartość. Wilczyca rozjarzyła się wtedy tak mocno, że zalała cały świat oślepiającym blaskiem. Rośliny spaliły się od jej żaru, wody wyparowały, a inne wilki osłabły i nie mogły używać swojej magii. Wtedy Światło zobaczyło, że zamiast pomóc – zniszczyło równowagę.
Zapłakała, a z jej łez powstały pierwsze gwiazdy. Poprosiła inne wilki o przebaczenie i obiecała, że już nigdy nie będzie świecić zbyt długo, ani zbyt mocno. Od tego dnia Światło pojawia się tylko wtedy, gdy noc nadchodzi – by dać nadzieję i rozproszyć ciemność, ale nigdy nie zakłóca dnia.
Tak właśnie powstały gwiazdy, by przypominać wszystkim, że każda siła jest potrzebna – ale tylko wtedy, gdy zna swoje miejsce i miarę."


Odetchnął krótko, zastanawiając się, gdzie tu miejsce na Cień, który miał okazję odwiedzić.
Nawet największy blask traci sens, jeśli nie szanuje innych – prawdziwa harmonia rodzi się ze współdziałania, nie z rywalizacji — szepnął do siebie, jakby pragnąc, by morał historii wybrzmiał na głos, jednocześnie zaś krępował się, że musi przedstawiać go tak wprost — chociaż przecież poza Myrvainem nie było tutaj nikogo, kto mógłby owy wniosek usłyszeć.
UMIEJĘTNOŚCI
Opatrunek — może wyleczyć własne rany za 20 PŻ, ale tylko poza walką, gdyż założenie opatrunków wymaga czasu.
Użyć: 2/miesiąc




EKWIPUNEK
• miód
Awatar użytkownika
Myrvain
Pustelnik
<b>Pustelnik</b>
Posty: 66
Płeć: Samiec
Siła: 25 (5 + 20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 35 (15 + 20)
Wiedza: 25
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 31
Profesje: Bajarz [1]

Czytelnia

Post autor: Myrvain »

Dzień zmierzał do końca, a po ciemku źle się czytało. Dlatego postanowił dokończyć rozdział, a księgę zabrać ze sobą. Odda, przecież i tak nikt z niej nie korzystał sądząc po ilości kurzu, która na niej zalegała.

"Raz na klika lat, gdy niebo jest zasnute czarnymi chmurami i gwiazdy nie świecą, wilki powtarzają czyn Wilczycy Światła – przyznają się do własnych błędów. Zbierają się wokół jezior lub w okolicy rzek i każdy, od najmłodszego po najstarszego, opowiada o czynie, którego się wstydzi. Potem wszyscy razem wchodzą do wody i zanurzają pyski, jakby oddawali swoje winy nurtowi.
Woda symbolicznie spłukuje ciężar win, a pośród wycia w ciszy można usłyszeć echo dawnej obietnicy Światła: że każde potknięcie można naprawić, jeśli serce pozostanie szczere."

Zamknął księgę i przewiązał ją zalegającym w kącie sznurem, przytroczył sobie do boku. Nie miał torby; czuł ciężar opowieści wraz z każym kolejnym krokiem. Musiał jednak znaleźć miejsce, gdzie mógłby się w spokoju przespać. Preferował sen na otwartej przestrzeni, toteż mozolnie i wcale niespiesznie opuścił czytelnię.

/zt.
UMIEJĘTNOŚCI
Opatrunek — może wyleczyć własne rany za 20 PŻ, ale tylko poza walką, gdyż założenie opatrunków wymaga czasu.
Użyć: 2/miesiąc




EKWIPUNEK
• miód
Awatar użytkownika
Myrvain
Pustelnik
<b>Pustelnik</b>
Posty: 66
Płeć: Samiec
Siła: 25 (5 + 20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 35 (15 + 20)
Wiedza: 25
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 31
Profesje: Bajarz [1]

Czytelnia

Post autor: Myrvain »

Powoli i ospale, jakby obawiając się ciężaru oskarżycielskiego spojrzenia ze strony drewnianych regałów, wkroczył do czytelni starzec. Już na pierwszy rzut oka widać było, iż Myrvain za sobą ma najlepsze lata życia — życia, którego prawdopodobnie nie zostało mu zbyt wiele. Niemal bez zawahania podszedł do właściwej półki, odkładając na miejsce "Mity Odrzucone. Tom Pierwszy". Przemknął spojrzeniem po równie zakurzonych grzbietach jego sąsiadek, łapą nieco odkurzając te tytuły, których nie był w stanie odczytać z racji zanieczyszczeń. Ostrożnie i delikatnie, jakby obawiając się, iż najmniejszy nawet dotyk doprowadzi do rozpadnięcia się — raczej samego wilka, niż książek.


Asra Shetani — zapraszam! Oferuję darmowe PD za posłuchanie opowieści!
UMIEJĘTNOŚCI
Opatrunek — może wyleczyć własne rany za 20 PŻ, ale tylko poza walką, gdyż założenie opatrunków wymaga czasu.
Użyć: 2/miesiąc




EKWIPUNEK
• miód
Awatar użytkownika
Asra Shetani
Samotnik
<b>Samotnik</b>
Posty: 26
Rodzice: x i x
Płeć: Samica
Siła: 10+10=20
Zręczność: 20+10=30
Czujność: 20+10=30
Wiedza: 0
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 0

Czytelnia

Post autor: Asra Shetani »

Asra Shetani — pojawiła się... Cóż... Nie znala jeszcze dobrze krainy, ale... co jej szkodziło udać się do biblioteki? przecież to tu jest ksiąg najwięcej, a i wiedza najpotężniejsza.
— Essa. — Zawołała do wilka, którego dojrzała w czytelni. — Jestem Asra, a Ty paniczu? — Zawołała do niego pół szeptem, byli w bibliotece.
CIIII...

Myrvain
Obrazek
ASRA SHETANI
﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏
  ZIELARZ, PODRÓŻNIK
﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏
STAN UMYSŁU: Doskonały.
STAN CIAŁA: Doskonały.
« ✦ —⋆——― ꒰ঌ·✦·໒꒱ ———⋆— ✦ »
PARTNER: Love is always the answer.
« ✦ —⋆——― ꒰ঌ·✦·໒꒱ ———⋆— ✦ »
KARTA POSTACI
  ᛝ EKWIPUNEK:
SKÓRZANA TORBA Z SKÓRA, A W NIEJ...
DWA BUKŁAKI Z WODĄ, DWIE BUTELKI ALKOHOLU,
PRZERÓŻNE ZIÓŁKA DO PARZENIA NA HERBATĘ.
+ TO CO JEST W KARCIE POSTACI.
ZAPACH: PRZERÓŻNE ZIOŁA.  ・・・・・
Awatar użytkownika
Myrvain
Pustelnik
<b>Pustelnik</b>
Posty: 66
Płeć: Samiec
Siła: 25 (5 + 20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 35 (15 + 20)
Wiedza: 25
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 31
Profesje: Bajarz [1]

Czytelnia

Post autor: Myrvain »

Przepraszam, nie dałem rady wcześniej.


Odłożył księgę na miejsce — to samo, z którego wcześniej ją zabrał. Nie spodziewał się, że ma towarzystwo, więc kiedy do starych uszu dotarł młodzieńczy, pełen wigoru głos, wzdrygnął się lekko z czymś na kształt przestrachu. Niespiesznie odwrócił łeb, zupełnie, jakby obawiał się, iż gwałtowniejszy ruch nabawi go poważnych kontuzji. Szare, blade oczy spoczęły na facjacie Księżycowej, a głowa poruszyła się delikatnie w dół, w ramach przywitania.
— Dzień dobry, niewiasto. Jam Myrvain z Doliny Szeptów, żaden ze mnie panicz — przywitał się dość poważnie, podchwytując jakoby jej "paniczu", skierowane ku niemu. Uniósł wreszcie pochyloną nieco głowę, przymrużył delikatnie powieki. — Essa? Och, wybacz, nie spotkałem się nigdy z podobnym określeniem — zagaił, zaintrygowany obcobrzmiącym określeniem.

Asra Shetani
UMIEJĘTNOŚCI
Opatrunek — może wyleczyć własne rany za 20 PŻ, ale tylko poza walką, gdyż założenie opatrunków wymaga czasu.
Użyć: 2/miesiąc




EKWIPUNEK
• miód
Awatar użytkownika
Asra Shetani
Samotnik
<b>Samotnik</b>
Posty: 26
Rodzice: x i x
Płeć: Samica
Siła: 10+10=20
Zręczność: 20+10=30
Czujność: 20+10=30
Wiedza: 0
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 0

Czytelnia

Post autor: Asra Shetani »

Zlustrowała jego sylwetkę z góry na dół — nieco zbyt natarczywie i bezczelnie,. ale... kto tam by się tym przejmował? na pewno nie Asra Shetani. Wilczyca uśmiechnęła się krótko pół-gębkiem, gdy brytan raz wtóry przemówił, doń.
— Miło mi cię poznać, Myrvainie... dobrze odmieniam? — Upewniła się. Wszak była jaka byłaa, ale dobrego wychowania nie można Shetani odmowić, ot co.
— Essa oznacza ''Dzień Dobry'' ''Witaj''... — Wyjaśniła po krótce, w tej lini czasowej Asra nadal jest w KK. — Dolina Szeptów, brzmi ciekawie... Opowiesz mi coś o niej? — Zagaiła znów, zaciekawiona.

/Nie szkodzi,
Myrvain
Obrazek
ASRA SHETANI
﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏
  ZIELARZ, PODRÓŻNIK
﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏
STAN UMYSŁU: Doskonały.
STAN CIAŁA: Doskonały.
« ✦ —⋆——― ꒰ঌ·✦·໒꒱ ———⋆— ✦ »
PARTNER: Love is always the answer.
« ✦ —⋆——― ꒰ঌ·✦·໒꒱ ———⋆— ✦ »
KARTA POSTACI
  ᛝ EKWIPUNEK:
SKÓRZANA TORBA Z SKÓRA, A W NIEJ...
DWA BUKŁAKI Z WODĄ, DWIE BUTELKI ALKOHOLU,
PRZERÓŻNE ZIÓŁKA DO PARZENIA NA HERBATĘ.
+ TO CO JEST W KARCIE POSTACI.
ZAPACH: PRZERÓŻNE ZIOŁA.  ・・・・・
Awatar użytkownika
Myrvain
Pustelnik
<b>Pustelnik</b>
Posty: 66
Płeć: Samiec
Siła: 25 (5 + 20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 35 (15 + 20)
Wiedza: 25
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 31
Profesje: Bajarz [1]

Czytelnia

Post autor: Myrvain »

Słysząc jej pytanie skinął potakująco głową — płytko nie z braku szacunku, lecz z powodu mało ruchliwych stawów. Starość była tym, czego niejeden młodziak się lękał. Starość była tym, co nieuniknione, o ile los pozwoli przetrwać w niezbyt przyjaznym świecie.
— Doskonale, moja droga — dodał niegłośno, jakby wiek nie wyrządził szkód tylko w zewnętrzności, lecz i wewnątrz starca.
Wysłuchał uważnie jej słów, lekko przekręciwszy w zaciekawieniu łeb. Chude, drżące od długotrwałego bezruchu łapy niemal się ugięły zdradliwie, kiedy wykonał pół kroku bliżej samicy. Tak, jakby chciał ją po prostu lepiej usłyszeć. A może po to, by nie musieć krzyczeć — a jednocześnie mieć pewność, iż samica wszystko usłyszy.
— Dolina Szeptów to świat położony wiele mil stąd... A raczej BYŁ tam położony, gdy jeszcze istniał. Słowo mialo tam wielką moc. Moc tworzenia, lecz i niszczenia. Opowieści budowały tam rzeczywistość. To nie dolina dla każdego, a już na pewno nie dla tych, którzy pragną łatwych odpowiedzi. Pozwól, proszę, że ci to wyjaśnię... Kiedyś, choć wcale nie tak dawno temu, słowo było mocą. Nie ozdobą, nie dźwiękiem rzucanym, nierzadko bez zastanowienia, na wiatr, a siłą, która czyniła rzeczywistość. Kto znał prawdziwe imię rzeki, mógł zatrzymać, przyspieszyć lub zmienić jej nurt. Kto wyszeptał imię góry — mógł uczynić ją niższą albo wyższą; mniej lub bardziej stromą. A kto odważył się nazwać życie – sprowadzał je albo odbierał. To w tej Dolinie spotkały się dwie armie istot starszych od znanych nawet mnie, staremu wędrowcowi, legend. Nie walczyły mieczami ani pazurami. Walczyły słowami. Każdy szept, każde imię, każde zaklęcie wyrywało kawałek świata i kształtowało go na nowo. Tak powstała Dolina Szeptów – miejsce, gdzie rzeczywistość została rozszarpana przez mowę i już nigdy się nie zrosła; miejsce, gdzie zapanowały zupełnie odmienne zasady. Ci, którzy dziś tam wchodzą, słyszą echa tamtej bitwy. Nie są to zwykłe wspomnienia – to resztki dawnych słów, które wciąż próbują kształtować świat. Jeden szepcze ci o miłości, drugi o śmierci, trzeci każe pamiętać rzeczy, które nigdy ci się nie wydarzyły. Wielu dawało się ponieść, odpowiadało tym głosom… i wtedy Dolina zabierała ich na zawsze, bo każde wypowiedziane tam słowo karmiło echo.
Mnie dolina zna dobrze. Zbyt dobrze. Kiedyś byłem jej strażnikiem, później więźniem, a dziś… dziś jestem tylko tym, który niesie jej szepty dalej. Opowieść, której się właśnie przysłuchujesz, nie zrodziła się się w mojej głowie. Ona przybyła z mgły wspomnień, zatracenia; mgły tego, co nieuchwytne — a ja tylko nadaję jej kształt. Jednak wiedz, moja droga Asro, iż nie wszystkich szeptów warto słuchać. Niektóre tylko czekają, aż je powtórzysz, by znów ożyć. Bo słowo – nawet martwe, nawet dawne – wciąż pamięta, że kiedyś było rzeczywistością. Świat, którego Strażnikiem byłem od wielu długich lat, przestało jednak istnieć. Podobni do mnie pilnowali tam porządku – stali na granicach Doliny i dbali, by żadne słowo nie zostało wypowiedziane lekkomyślnie, dbali o to, by kreowanie świata miało swój porządek i sens. Strażnicy Słowa mieli władzę, lecz i ciążyła na nich ogromna odpowiedzialność.
Ale świat się zmieniał. Wilk nie potrzebowały już naszych "zaklęć". Zamiast wołać deszcz — uczyly się znosić suszę. Zamiast przyzywać ogień jego imieniem — nauczyły się go krzesać z krzemienia. Słowo, które dawniej było magią, zaczęło stawać się zwyczajną mową, niczym nadzwyczajnym. Już nie tworzyły. One po prostu były.
Szepty, które kiedyś trzęsły ziemią, zamieniły się w echo dawnych dni. Strażnicy stali jeszcze przez chwilę, z podniesionymi łbami, czekając na rozkaz, który nigdy nie nadszedł. W końcu zrozumieli: nie ma już czego strzec. Magia słów wyparowała ze świata, bo nikt jej nie potrzebował. Jedni strażnicy odeszli w góry i tam zasnęli snem wiecznym. Inni wtopili się w lasy, stając się zwykłymi wilkami, zapomnianymi przez czas. A samo miejsce… przestało istnieć. Jakby nigdy nie było doliny, tylko wspomnienie o niej, zamglone i niepewne. Ja zaś udałem się w podróż, by nieść opowieść dalej. Zdarza się, że gdy ktoś opowie bajkę przy ogniu, przez ułamek chwili słychać znów cichy szept – tak, jakby Dolina chciała przypomnieć, że kiedyś naprawdę istniała... — mówił cicho, z czasem wolniej i słabiej, wszak każde kolejne słowo wysysało z niego energię — a tej przecież wcale tak wiele mu nie pozostało. Gdy skończył przysiadł w fotelu, czując, jak drżenie łap uniemożliwia mu swobodne stanie.
— A ty, Asro? Skąd pochodzisz?

_______________________________

[BAJARZ 1 POZIOM]
Opowiada innemu wilkowi lub grupie słuchaczy baśń, legendę lub inne podobne, interesujące historie w dowolnym pasującym do bajarza stylu.
Mechanika – za wysłuchanie historii uczestnik otrzymuje 1 PD. Bajarz za opowiadanie otrzymuje 1 PD.
Koszt – 20 energii
UMIEJĘTNOŚCI
Opatrunek — może wyleczyć własne rany za 20 PŻ, ale tylko poza walką, gdyż założenie opatrunków wymaga czasu.
Użyć: 2/miesiąc




EKWIPUNEK
• miód
Awatar użytkownika
Fenrárr
Lunar
<b>Lunar</b>
Posty: 193
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 40 (20 +20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 5
Wiedza: 20
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 67

Czytelnia

Post autor: Fenrárr »

Walentynki 2026 — Fenrárr & Ophelia
Różowa łuna wciąż wisiała nad niebem, a Fenrárr czuł ją jak nieprzyjemne mrowienie pod futrem. Klanowe księgi nie dały mu żadnej odpowiedzi, więc musiał szukać dalej. Wolne Tereny były może i były na swój sposób ryzykowne, ale przynajmniej oferowały coś, czego brakowało w Księżycowych Zbiorach: zapomniane tomy, których nikt od dawna nie pilnował. Biblioteka przywitała go ciszą i zapachem starego pergaminu. Fenrárr wsunął się między półki, jego łapy stąpały miękko po zakurzonym kamieniu. Przechylił głowę, przesuwając spojrzeniem po grzbietach ksiąg.
Zjawiska nieba… nie to. — mruknął, stukając pazurem w jeden z tomów, który nawet nie drgnął. — Rytuały światła… też nie. — skończył, opuszczając uszy w geście irytacji. Zatrzymał się przy ciężkiej księdze. Chwycił ją zębami za wystający fragment okładki i zsunął na podłogę. Otworzył ją, naciskając stronę łapą.
„Gdy niebo przybiera barwę miłości, a światło tańczy wśród cieni, zwiastuje to nadejście…” — przeczytał półgłosem. Urwał, bo dalszy tekst był zamazany. Zmrużył oczy, po czym parsknął przez nos, wyraźnie niezadowolony.
────────────────────────────

Fenrárr: To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze.

°⨳° °⨳° °⨳° °⨳°
Obrazek Obrazek Obrazek
WAŻNE: przy dłuższej nieobecności fabularnej, Fenrárr zaszył się w bibliotece.

zapach: starodrukowanych ksiąg, opalonej pergaminy, kadzideł i żaru

Lunarna Harmonia — Manipuluje grawitacją i zmniejsza ciężar swój i sojuszników, dzięki czemu łatwiej jest się im poruszać.
Wszystkie wilki pod wpływem czaru mają zręczność zwiększoną o 10 punktów, a ich ataki zadają o 10 PŻ obrażeń więcej.
Czas trwania: od momentu aktywacji, do momentu opuszczenia tematu. Użyć: 1/3 miesiąc
Umiejętność — Grawimancja — częściowa kontrola nad grawitacją i swoim własnym c
iężarem lub nieznaczna modyfikacja grawitacji w okolicy lunara.


I
Awatar użytkownika
Ophelia
Ifryt
<b>Ifryt</b>
Posty: 497
Rodzice: Katana x Lysander De Vill
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 45 (15+30)
Czujność: 38 (8+30)
Wiedza: 25
Życie: 91 (11.02)
Energia: 40 (11.02)
Punkty Doświadczenia: 19
Profesje: Myśliwy [3]

Czytelnia

Post autor: Ophelia »

Długo wahała się zanim zdecydowała się tu przybyć. Ostatecznie jednak zdecydowała się, bo ciekawość była silniejsza. Słyszała że tej bilblioteki nie pilnuje żaden strażnik, a między półkami liczyła że znajdzie tomy starsze niż niejedna linia krwi wilczej w tej krainie. Kiedyś chciałaby zobaczyć też uniwersytet i bibliotekę u księżycowych, ale uznała że na początek tu będzie czuła się swobodniej. Przede wszystkim chciała nauczyć się czytać lepiej. Bez jąkania nad każdym trudniejszym słowem. Gmach wyłonił się zza drzew nagle i majestatycznie. Na ciężkich, hebanowych drzwiach połyskiwał wygrawerowany napis: Czytelnia. Ophelia zatrzymała się przed nimi na moment. Uniosła łapę i delikatnie nacisnęła mosiężną klamkę. Intensywny, suchy aromat starego papieru i pergaminu owionął jej nos. Wsunęła się do środka cicho, jej puszysty ogon poruszył się ostrożnie przy samej ziemi, a łapy były ciche, niemal bezszelestne. Wnętrze było ogromne. Od podłogi aż po przeszklony sufit ciągnęły się półki wypełnione księgami. Światło, mimo że dzień był pochmurny, sączyło się z góry przez szklaną taflę, rozświetlając drobinki kurzu wirujące w powietrzu jak maleńkie gwiazdy. Poruszała się między półkami wolno, muskając grzbiety książek końcówkami pazurów. Litery na nich zlewały się czasem w plamy. Zatrzymywała się, sylabizowała w myślach, marszczyła delikatnie brwi. Dopiero cichy dźwięk zsuwanej księgi sprawił, że zastygła. Przesunęła pazurem jedną z książek i przez tak powstałą wąską szczelinę spojrzała na skupionego nad księgą wilka.
KARTA POSTACI
Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki

Obrazek
I swore my loyalty to me, myself, and I
moc rangowa
Awatar użytkownika
Fenrárr
Lunar
<b>Lunar</b>
Posty: 193
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 40 (20 +20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 5
Wiedza: 20
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 67

Czytelnia

Post autor: Fenrárr »

Ophelia poruszyła jedną z książek, a Fenrárr natychmiast uniósł łeb. Między zapachem kurzu i starego pergaminu wyczuł coś, czego nie spodziewał się w takim miejscu… delikatną nutę siarki, charakterystyczną dla klanu Ognia. Zmarszczył pysk, a jego uszy ustawiły się czujnie. Powoli oderwał spojrzenie od zamazanej strony i przeniósł je na szczelinę między księgami, gdzie dostrzegł parę oczu obserwujących go ostrożnie. Przekrzywił głowę, jakby próbował ocenić, czy ma do czynienia z zagrożeniem, czy tylko ciekawską intruzką.
Jeszcze brakuje mi tu ognistej… — mruknął, a jego ogon poruszył się lekko, bardziej z irytacji niż zaskoczenia. Po chwili dodał tonem, który brzmiał jak mieszanka kpiny i rezygnacji — Ale w sumie… znani jesteście z nadmiernej uczuciowości. Może ten stek bzdur faktycznie miałby dla was jakieś znaczenie. — dodał wskazując pazurem na księgę leżącą przed nim, tę z zamazanym fragmentem. Pazur stuknął o okładkę cicho, ale wyraźnie.
Choć jak widzisz… nawet autor miał dość własnej poezji. — przesunął łapą po zamazanej stronie, rozmazując jeszcze bardziej zaschnięty atrament. Zamilkł, nie odwracając wzroku od Ophelii.
────────────────────────────

Fenrárr: To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze.

°⨳° °⨳° °⨳° °⨳°
Obrazek Obrazek Obrazek
WAŻNE: przy dłuższej nieobecności fabularnej, Fenrárr zaszył się w bibliotece.

zapach: starodrukowanych ksiąg, opalonej pergaminy, kadzideł i żaru

Lunarna Harmonia — Manipuluje grawitacją i zmniejsza ciężar swój i sojuszników, dzięki czemu łatwiej jest się im poruszać.
Wszystkie wilki pod wpływem czaru mają zręczność zwiększoną o 10 punktów, a ich ataki zadają o 10 PŻ obrażeń więcej.
Czas trwania: od momentu aktywacji, do momentu opuszczenia tematu. Użyć: 1/3 miesiąc
Umiejętność — Grawimancja — częściowa kontrola nad grawitacją i swoim własnym c
iężarem lub nieznaczna modyfikacja grawitacji w okolicy lunara.


I
Awatar użytkownika
Ophelia
Ifryt
<b>Ifryt</b>
Posty: 497
Rodzice: Katana x Lysander De Vill
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 45 (15+30)
Czujność: 38 (8+30)
Wiedza: 25
Życie: 91 (11.02)
Energia: 40 (11.02)
Punkty Doświadczenia: 19
Profesje: Myśliwy [3]

Czytelnia

Post autor: Ophelia »

Ona sama nawet nie miała świadomości, że pacnie siarką. Jakby miała wybierać, wolałaby pachnieć popiołem albo ogniem. Kiedy jego spojrzenie odnalazło jej oczy między książkami cofnęła się gwałtownie, a książka którą rpzesunęła pazurem opadła lekko na bok. Powoli i nieśmiało wyszła zza regału. Światło z przeszklonego sufitu osiadło na jej rudym futrze ciepłą smugą, a drobinki kurzu zatańczyły wokół niej jak rozproszone iskry. Nie wyglądała jak zagrożenie.
Nie wszyscy ogniści chodzą z pochodnią w pysku — powiedziała cichutko i łagodnie — My też czasem czytamy, wiesz?
Podeszła bliżej, żeby zerknąć na wskazaną księgę. Jej ogon poruszał się nisko przy ziemi, końcówka zataczała drobne półkola. Przysiadła tak nie za blisko, ale też nie za daleko. Na tyle żeby czuła się w miare bezpeicznie, nie naruszała jego przestrzeni, ale coś widziała. Wyciagneła szyję żeby spojrzeć na stronę. Zauważyła, że rozmazał atrament jeszcze bardziej. Jej uszy drgnęły.
A co jeśli to nie autor miał dość, a ktos próbował ukryć sens słów? — wstrzymała oddech, jakby to mogło pomóc literom stać się wyraźnymi. Czytała wolno, sylabizowała w myślać. Niektóre słowa rozpoznała, przy innych musiała się namyślić. Udawała jednak, że myśli nad sensem słów.
Gdy niebo przybiera barwę miłości… — powtórzyła ciszej, jakby testowała brzmienie zdania. — …a światło tańczy wśród cieni — zmarszczyła lekko nos. Czy to była poezja? — Zwiastuje to nadejście… — zawahała się wpatrując w stronę tak, jakby chciała ją przewiercić wzrokiem na wylot
Przebudzenia? Albo złączenia? Może jakby tę kartkę wziąć pod światło to byłoby widać więcej? — uniosła łeb, a jej oczy spotkały się z jego oczami. Cofnęła się trochę speszona, że może jednak weszła w jego przestrzeń osobistą?
KARTA POSTACI
Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki

Obrazek
I swore my loyalty to me, myself, and I
moc rangowa
Awatar użytkownika
Fenrárr
Lunar
<b>Lunar</b>
Posty: 193
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 40 (20 +20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 5
Wiedza: 20
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 67

Czytelnia

Post autor: Fenrárr »

Obserwował ją w milczeniu, gdy wysunęła się zza regału. Ostrożna, miękka w ruchach, z tym ognistym zapachem, którego sama zdawała się nie być świadoma. Uniósł lekko głowę, jakby oceniał, czy warto w ogóle wdawać się w rozmowę. Nie wyglądała na zagrożenie. Raczej na… rozproszenie. Jej słowa sprawiły, że jedno z jego uszu drgnęło do tyłu. Fen prychnął krótko, jakby właśnie usłyszał coś wyjątkowo naiwnego.
To dopiero dziwne. Czytacie… mimo że większość waszych ksiąg kończy jako popiół, bo ktoś z was nie panuje nad impulsem — stwierdził, przechylając głowę z udawaną zadumą. Ton miał spokojny, ale w jego głosie brzmiała ta typowa nuta wyższości, jakby mówił o czymś oczywistym. Kiedy Ophelia podeszła bliżej, nie odsunął się, ale też nie wykonał żadnego gestu zachęty. Pozwolił jej usiąść, ale na tyle daleko, by nie naruszała jego przestrzeni i na tyle blisko, by mogła widzieć stronę. Jego spojrzenie przesunęło się po niej powoli, oceniająco, jakby zastanawiał się, czy w ogóle rozumie, na co patrzy. Jej próba odczytania tekstu przyciągnęła jego uwagę bardziej niż jej obecność. Słuchał, jak sylabizuje, jak próbuje nadać sens słowom, które i tak były niepełne. Gdy wspomniała o ukrytym znaczeniu, jego ogon poruszył się lekko, nie z zainteresowania, a z rozbawionej irytacji.
Gdyby ktoś chciał coś ukryć, spaliłby stronę, nie mazał po niej jak szczeniak po pierwszym pergaminie — skomentował chłodno — Ognistym to by się zdarzyło. U nas, jeśli coś ma zniknąć, znika tak, że nie zostaje nawet popiół. — po czym dodał z wyraźną, księżycową wyższością.
Kiedy uniosła łeb i ich spojrzenia się spotkały, Fenrárr nie odwrócił wzroku. Patrzył na nią długo, przenikliwie, z tą pewnością siebie, która potrafiła sprawić, że inni czuli się… mali. Jej drobny ruch w tył nie umknął jego uwadze. Kąciki pyska uniosły mu się minimalnie, ale nie w uśmiechu, a w czymś, co mogło być cieniem satysfakcji.
Jeśli chcesz to sprawdzać pod światło, proszę bardzo. Ale i tak nic tam nie znajdziesz. — powiedział, odsuwając łapę z księgi, ale nie księgę samą. Nachylił się lekko nad stroną, jego cień padł na pergamin.
────────────────────────────

Fenrárr: To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze.

°⨳° °⨳° °⨳° °⨳°
Obrazek Obrazek Obrazek
WAŻNE: przy dłuższej nieobecności fabularnej, Fenrárr zaszył się w bibliotece.

zapach: starodrukowanych ksiąg, opalonej pergaminy, kadzideł i żaru

Lunarna Harmonia — Manipuluje grawitacją i zmniejsza ciężar swój i sojuszników, dzięki czemu łatwiej jest się im poruszać.
Wszystkie wilki pod wpływem czaru mają zręczność zwiększoną o 10 punktów, a ich ataki zadają o 10 PŻ obrażeń więcej.
Czas trwania: od momentu aktywacji, do momentu opuszczenia tematu. Użyć: 1/3 miesiąc
Umiejętność — Grawimancja — częściowa kontrola nad grawitacją i swoim własnym c
iężarem lub nieznaczna modyfikacja grawitacji w okolicy lunara.


I
Awatar użytkownika
Ophelia
Ifryt
<b>Ifryt</b>
Posty: 497
Rodzice: Katana x Lysander De Vill
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 45 (15+30)
Czujność: 38 (8+30)
Wiedza: 25
Życie: 91 (11.02)
Energia: 40 (11.02)
Punkty Doświadczenia: 19
Profesje: Myśliwy [3]

Czytelnia

Post autor: Ophelia »

Ophelia słyszała ten jego chłodny ton, wyczuwała księżycowy dystans i to jak próbował ją ustawić niżej od siebie. Jej uszy opadły minimalnie, ale myliłby sie ten który zobaczyłby w tym uległość.
A wilkołaki nie niszczą książek? — odezwała się cicho. Nie brzmiała na urażoną i też nie próbowała być złośliwa. Była raczej ciekawa. Gdy wspomniał o znikaniu bez śladu, jej ogon przesunął się lekko po kamiennej posadzce.
— Czasem to co zostanie, jest lepszym przekazem niż to czego nie widać — dodała łagodnie. Ophelia nie miała jego ostrej, przenikliwej pewności siebie. Była dość nieśmiała, nie chciała konfliktu, a jej czerwone oczy chociaż spokojne, to gdzies tam w głebi, chowały iskrę. Kiedy jego cień padł na pergamin, przesunęła się nieco w bok, tak by światło znów dotknęło strony.
Cień nie pomaga w czytaniu — mruknęła miękko. Podniosła księgę delikatnie, ustawiając ją pod kątem do przeszklonego sufitu. Światło sączyło się przez szkło, rozlewając po pergaminie bladą poświatę. Przez chwilę naprawdę wydawało się, że coś w strukturze włókien zaczyna się rysować.


Voluptas
Nad Czytelnią, wysoko ponad przeszklonym dachem, powietrze przecięła drobna sylwetka. Córka Kupidyna, znudzona monotonią ojcowskich metod, przelatywała nad Wilczą Osadą bez konkretnego celu. Jej skrzydła błyszczały delikatnie w słońcu, a kołczan przy biodrze kołysał się w rytmie lotu. Gdy spojrzała w dół przez szklany sufit, dostrzegła ich. Lód i Ogień. Zniżyła lot i bez większych ceregieli podleciała do jednego z uchylonych okien czytelni. Otworzyła je szerzej jednym zręcznym ruchem. Dwa niemal bezgłośne świsty przecięły powietrze. Jedna strzała, cienka i złocista ozdobiona rudawym piórkiem wbiła się w bark Fenrára. Druga, delikatniejsza z drobnym czarno białym piórkem, trafiła w Ophelię. Ból nie był ostry, to było jak ciepło rozlewające się pod skórą. Voluptas zaśmiała się perliście, unosząc się wyżej.
Mam nadzieję, że jednak będziecie pisać listy — szepnęła sama do siebie — Na złość ojcu — odwróciła się w powietrzu i zniknęła zostawiając po sobie tylko lekki zapach kwiatów.
KARTA POSTACI
Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki

Obrazek
I swore my loyalty to me, myself, and I
moc rangowa
Awatar użytkownika
Fenrárr
Lunar
<b>Lunar</b>
Posty: 193
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 40 (20 +20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 5
Wiedza: 20
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 67

Czytelnia

Post autor: Fenrárr »

Coś przecięło powietrze, cicho, szybko, zbyt lekko jak na prawdziwy pocisk. Zanim zdążył drgnąć, poczuł krótkie uderzenie w bark. Nie ból. Raczej… ciepło. Zbyt miękkie, zbyt przyjemne, zbyt obce. Jego futro zjeżyło się instynktownie, a łapa odruchowo powędrowała do miejsca trafienia. Strzała tkwiła w nim jak ozdoba, absurdalnie delikatna. Złocista. Z rudawym piórkiem. Oczy basiora zwęziły się niebezpiecznie.
Co to do… — warknął, ale głos urwał mu się w pół słowa, jakby coś ścisnęło go od środka. Ciepło rozlało się po barku, potem po szyi, potem po klatce piersiowej. Nie bolało. Wręcz przeciwnie, było tak przyjemne, że aż niepokojące. Jakby ktoś wlał mu pod skórę płynny blask księżyca. Teraz strzała tkwiła w jego barku jak absurdalna ozdoba, a ciepło, które rozlewało się spod piórka, było tak obce, że aż niepokojąco znajome. Fenek wciągnął powietrze przez nos, jakby próbował wypchnąć z siebie to uczucie siłą woli. Nic z tego. Ophelia mówiła dalej, a on słyszał każde jej słowo wyraźniej, niż powinien. Zbyt wyraźnie. „A wilkołaki nie niszczą książek?” Normalnie prychnąłby, odbiłby to jednym cięciem, ale teraz… coś w nim drgnęło. Jakby jej głos odbił się echem w miejscu, które powinno być puste. Zatem samiec zmrużył oczy, próbując to z siebie strząsnąć.
Wilkołaki niszczą tylko to, co ma sens niszczyć. Reszta sama się rozpada, jeśli jest bezwartościowa. Ithil tak chciał. — odparł chłodno, jakby to była oczywistość. Starał się brzmieć jak zawsze: pewny siebie, lekko pogardliwy, nieprzejednany. Ale jego łapa, ta przy strzale, drgnęła nieznacznie, jakby chciał ją wyrwać… i jednocześnie nie. Samica tylko delikatnie przesunęła się, a jej futro rozświetliło się ciepłą smugą, a drobinki kurzu zatańczyły wokół niej jak iskry. Lunar poczuł, jak coś w nim napina się nieprzyjemnie, jakby magia próbowała zmusić go do patrzenia. I spojrzał. Za długo. Natychmiast odwrócił wzrok, jakby go oślepiło. Jej komentarz o cieniu sprawił, że jego ucho drgnęło. Nie z irytacji. Z czegoś, czego nie chciał nazwać.
Cień nie przeszkadza w czytaniu. Przeszkadza tylko tym, którzy nie wiedzą, czego szukają. — odbił, choć sam odsunął się o pół kroku, żeby światło znów padło na pergamin. To miało zabrzmieć jak przytyk. Zabrzmiało jak… coś łagodniejszego. Niechcący. Magia pulsowała w jego barku, jakby ktoś wbijał mu pod skórę ciepłe światło. Fenrárr zacisnął zęby, próbując to zignorować. Udawać, że nic się nie dzieje. Że to tylko draśnięcie. Ale kiedy spojrzał na nią kątem oka, poczuł, jak coś w nim mięknie, minimalnie, ledwie wyczuwalnie, ale jednak. Natychmiast to stłumił.
Nie podchodź za blisko. Strzała może mieć… efekty uboczne. — burknął, choć to on zrobił krok w jej stronę, nie odwrotnie. Nie powiedział jakie, bo sam nie wiedział, ale do tego by się nie przyznał.
────────────────────────────

Fenrárr: To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze.

°⨳° °⨳° °⨳° °⨳°
Obrazek Obrazek Obrazek
WAŻNE: przy dłuższej nieobecności fabularnej, Fenrárr zaszył się w bibliotece.

zapach: starodrukowanych ksiąg, opalonej pergaminy, kadzideł i żaru

Lunarna Harmonia — Manipuluje grawitacją i zmniejsza ciężar swój i sojuszników, dzięki czemu łatwiej jest się im poruszać.
Wszystkie wilki pod wpływem czaru mają zręczność zwiększoną o 10 punktów, a ich ataki zadają o 10 PŻ obrażeń więcej.
Czas trwania: od momentu aktywacji, do momentu opuszczenia tematu. Użyć: 1/3 miesiąc
Umiejętność — Grawimancja — częściowa kontrola nad grawitacją i swoim własnym c
iężarem lub nieznaczna modyfikacja grawitacji w okolicy lunara.


I
Awatar użytkownika
Ophelia
Ifryt
<b>Ifryt</b>
Posty: 497
Rodzice: Katana x Lysander De Vill
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 45 (15+30)
Czujność: 38 (8+30)
Wiedza: 25
Życie: 91 (11.02)
Energia: 40 (11.02)
Punkty Doświadczenia: 19
Profesje: Myśliwy [3]

Czytelnia

Post autor: Ophelia »

Auć — pisnęła cicho, kiedy dosięgła ją strzała. Zaskoczona upuściła księgę. Odwróciła się łapiąc pyskiem za strzałę i jedny ruchem wyciągnęła ją z ciała. Co dziwne, na jej ciele nie została żadna rana. Zdziwiła się, ale nie poświęcała temu zbyt wiele uwagi biorąc to za jakiś głupi żart. Pewnie ten księżycowy z niej zakpił. Odwróciła się ku niemu. Wtedy dostrzegła jaki jest wspaniały. Czerwone oczy nie patrzyły już tylko uważnie, było w nich coś miękkiego i niepewnego. Gapiła się na niego milcząc. Głos miał chłodny, uporządkowany, niemal wykadowy. Słowa pasowały do tonu, kategoryczne, osądzające, pewne. Był taki mądry, silny, doskonały przedstawiciel wilczego rodu. Czemu nie dostrzegła tego wcześniej? Uszy opadły lekko, a ona sama cofnęła się jakby dystans miał przywrócić porządek w głowie. Odwróciła się jakby złapała samą siebie na czyms niewłaściwym. Ogon nerwowo poruszył się po podłodze czytelni. Nawet jeśli chciała wcześniej coś odpowiedzieć, z całą swoją kulturalną uprzejmością, tak teraz miała pustkę w głowie. Czuła się onieśmielona jego idealną doskonałością. Serce trzepotało się jak uwięziony ptak. Kiedy spojrzała na niego, wydawało się, że był nieco bliżej. Chyba zrobił krok jak nie patrzyła?
Jak Ty właściwie masz na imię? — zapytała półszeptem, lekko rumieniąc sie pod futrem na policzkach. — To raczej nic niebezpeicznego, nie zostawiło nawet rany — powiedziała, jak na siebie, dość beztrosko. Przypadkiem pewnie potwierdziła tym stereotypy, że ogniści to nie rpzejmujące się niczym lekkoduchy. Ona taka nie była, ale teraz kiedy była przy Nim, nie potrafiła się martwić czymkolwiek. Liczyło się, że jest przy nim. Schyliła lekko pysk wsuwając łapą parę niesfornych kosmyków z grzywki za ucho.
KARTA POSTACI
Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki

Obrazek
I swore my loyalty to me, myself, and I
moc rangowa
Awatar użytkownika
Fenrárr
Lunar
<b>Lunar</b>
Posty: 193
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 40 (20 +20)
Zręczność: 25 (5 + 20)
Czujność: 5
Wiedza: 20
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 67

Czytelnia

Post autor: Fenrárr »

Nie rozumiał tego, bo nie bolało, nie krwawiło, a jednak czuł, jakby coś w nim przesunęło się o ułamek milimetra, jakby jakaś niewidzialna łapa dotknęła go od środka. Kiedy Ophelia odwróciła się ku niemu, jej spojrzenie było inne, zbyt miękkie, zbyt skupione, a on nie wiedział, dlaczego to zauważył. Jej pytanie o imię zawisło w powietrzu, a on odpowiedział dopiero po chwili, jakby musiał najpierw złapać równowagę.
Fenrárr — rzucił krótko, twardo, bez cienia uprzejmości.
I nie zachowuj się tak beztrosko. Coś lub ktoś nas trafiło , a ty mówisz, jakby to była zabawa. — Dalej brzmiał chłodno, rzeczowo, jak zawsze, ale jego łapa drgnęła przy miejscu trafienia, jakby chciał sprawdzić, czy strzała naprawdę zniknęła. Kiedy ona cofnęła się speszona, on zrobił pół kroku naprzód, zanim zdążył się powstrzymać, i natychmiast zatrzymał się, jakby grunt pod nim nagle stał się zbyt miękki. Jej rumieniec pod futrem, jej oczy, jej głos... wszystko to zaczynało działać na niego w sposób, którego nie potrafił nazwać, a tym bardziej zrozumieć. Odwrócił wzrok gwałtownie, jakby patrzenie na nią było błędem.
Coś jest nie tak — mruknął pod nosem, bardziej do siebie niż do niej, bo nie miał pojęcia, co właściwie czuje. Ogon poruszył mu się minimalnie, zdradzając coś, czego nie chciał pokazać, więc natychmiast go unieruchomił.
Trzymaj dystans. Nie wiem, co to było, ale nie zamierzam… reagować pochopnie — dodał ostro, jakby próbował odgrodzić się od niej słowami. A jednak, mimo chłodu i ostrości, jego spojrzenie wróciło do niej na ułamek sekundy. Za długo. Zbyt miękko. Zbyt… nie jego. Natychmiast odwrócił głowę, jakby to mogło zatrzymać to dziwne ciepło, które w nim rosło.
Coś się dzieje. I nie podoba mi się to — powiedział twardo, choć w jego głosie pobrzmiewała nuta, której sam nie rozpoznawał.
────────────────────────────

Fenrárr: To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze.

°⨳° °⨳° °⨳° °⨳°
Obrazek Obrazek Obrazek
WAŻNE: przy dłuższej nieobecności fabularnej, Fenrárr zaszył się w bibliotece.

zapach: starodrukowanych ksiąg, opalonej pergaminy, kadzideł i żaru

Lunarna Harmonia — Manipuluje grawitacją i zmniejsza ciężar swój i sojuszników, dzięki czemu łatwiej jest się im poruszać.
Wszystkie wilki pod wpływem czaru mają zręczność zwiększoną o 10 punktów, a ich ataki zadają o 10 PŻ obrażeń więcej.
Czas trwania: od momentu aktywacji, do momentu opuszczenia tematu. Użyć: 1/3 miesiąc
Umiejętność — Grawimancja — częściowa kontrola nad grawitacją i swoim własnym c
iężarem lub nieznaczna modyfikacja grawitacji w okolicy lunara.


I
Awatar użytkownika
Ophelia
Ifryt
<b>Ifryt</b>
Posty: 497
Rodzice: Katana x Lysander De Vill
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 45 (15+30)
Czujność: 38 (8+30)
Wiedza: 25
Życie: 91 (11.02)
Energia: 40 (11.02)
Punkty Doświadczenia: 19
Profesje: Myśliwy [3]

Czytelnia

Post autor: Ophelia »

Westchnęła, kiedy wypowiedział swoje imię. Było jak muzyka dla jej uszu. Pasowało idalnie, podkreślało jego twardy charakter i zdecydowanie.
Nazywam się Ophelia — przedstawiła się. Niby nie pytał, ale uznała że może chciałby wiedzieć, poza tym że ją zrugał za bycie zbyt niefrasobliwą. Uszy jak dotąd uniesiona, teraz opadły na boki.
Ja.. — zaczęła cicho — Przepraszam — powiedziała szybko, aż zbyt szybko, unikając jego wzroku. Przygryzła dolną wargę. Było jej głupio, ale nie mogła nic na to poradzić że miała ochote tańczyć, spiewać i wykrzyczeć wszystkim że jest... zakochana. Właśnie zdała sobie z tego sprawę i zmieszała się. Przesunęła ciężar ciała z łapy na łapę, po czym zupełnie bezwiednie przysuneła się odrobinę bliżej. A zaraz potem jej serduszko rozpadło się na kawałki. Przycisnęła uszy mocniej do głowy, a końcówka ogona poruszyła się jeszcze raz, zdradzając napięcie. Wzięła płytki oddech i spróbowała skupić się na czymkolwiek innym. Durne oczy ją zdradzały szkląc się nieznacznie. On jej nie chce! NIE CHCE JEJ! Zafiksowała się na tym zupełnie pomijając resztę jego wypowiedzi.
Jeśli… — zaczęła ostrożniej, już spokojniej, mimo że mysli miotały się gorączkowo w jej głowie — jeśli to magia, to może… nie powinniśmy się rozdzielać. Na wypadek gdyby zadziałała z opóźnieniem. — dla niej z jakiegos powodu brzmiało logicznie. Wystarczająco logicznie, żeby nie musiała przyznawać, że myśl o jego odejściu właśnie teraz wywołała w niej nieproporcjonalny, zupełnie nieracjonalny niepokój. Po chwili, bardzo krótko, podniosła wzrok. Nieśmiało. Jakby sprawdzając, czy On nadal tam stoi.

Fenrárr
KARTA POSTACI
Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki

Obrazek
I swore my loyalty to me, myself, and I
moc rangowa
ODPOWIEDZ

Wróć do „Biblioteka”