Strona 5 z 5
Wody Miłości
: 05 lis 2025, 13:16
autor: Kaen
Kiedy wilczyca wyrwała dwa lotki i podarowała jemu do szczenię, aż podskoczyło z radości! Nie mógł uwierzyć, że Pani Naakka dała mu taki prezent.
— Nie bolało? Będę to trzymał blisko swojego serca. — powiedział uradowany przyjmując jej dwie lotki. Taki prezent do zaskoczenie. Pozytywne. Nawet rodzicom, a co dopiero rodzeństwo nie powie o tym spotkaniu i pamiątce.
— Może to spotkanie jest nam przeznaczone. — rzucił marzycielskim tonem głosu i bez zastanowienia.
Wody Miłości
: 05 lis 2025, 22:14
autor: Naakka
Tyle mogła! nie pamiętała, czy komukolwiek sprawiła taki prezencik. Aaaleee, radość malca bardzo podniosła jej morale.
— W porządku, może trochę tak. — Zachichotała, momentalnie merdając ogonem.
— Los bywa psotliwy, jak niegdyś Zaraza. — Wyszczerzyła się w uśmiechu... — Opowiesz mi coś o sobie? co lubisz jeść, pić... czy już może masz za sobą swoje pierwsze polowanie? — Zagaiła, kontynuując temat z Kaen'em.
Wody Miłości
: 05 lis 2025, 23:14
autor: Kaen
Momentami żałował, że nie jest dorosły, a wtedy mógł zdobyć serce tej pani. W tej sytuacji mógł jedynie pomarzyć o tym. Kiedy tak zastanawiał się na temat przyszłości to anielica przemówiła.
— Jem mięsko i pije wodę. Przestałem już pić mleko matki. — powiedział spokojnie do wilczycy. Nadal ukrywał do jakiego Klanu należy.
— Jeszcze nie uczono mnie polowania. — dodał.
Naakka
Wody Miłości
: 06 lis 2025, 13:45
autor: Naakka
Skinęła mu pyskiem...
Więc aż takim małym farfoclem nie był, skoro mleko matki odstawił... — Mogę Ci przedstawić podstawy, co Ty na to? — Cóż... byli w miejscu, gdzie zwierzyny nie było dużo... ale... Takie wstępne łowy, czemu nie?
Kaen
Wody Miłości
: 06 lis 2025, 15:44
autor: Kaen
Przekręcił uroczo łebek.
— Naprawdę?! Pani będzie mnie uczyć to cudownie! — powiedziało uradowane maleństwo, które bardzo chciało nauki. Postanowił wykorzystać szczenięce lata na naukę, a nie na psoty.
— Proszę mnie uczyć! — wyraził tym samym zgodę.
Naakka
Wody Miłości
: 07 lis 2025, 21:39
autor: Naakka
Skinęła mu pyskiem, i teraz dodała szeptem... — Jak widzisz w wodzie pływają jakieś istoty, nazywają się ryby... — Zaczęła powoli.
— Trzeba powoli ostrożnie podejść, o tak. — Zbliżyła się bezszelestnie do jeziora... — Musisz wyprzedzić jej ruch i wtedy łapiesz... — Błyskawicznie wystrzewliła by złapać w kły niewielką sztukę, którą potem oczywiście zjadła.
— Poczekajmy aż napięcie opadnie. Ryby nie są za mądre, za niedługo znów jakaś tu podpłynie. Ah... można też łowić, łapać je na przynętę. Na przykład wrzucasz jakieś ziarna, one podpływają, a Ty wtedy atakujesz! — Ot, podstawy. Łowienie ryb, polowanie na nie — było łatwiejsze niż zwierzynę na lądzie. Tego Naakka być może Kaen'a też nauczy — wilczyca ta.
Wody Miłości
: 07 lis 2025, 23:08
autor: Kaen
Chciał swój urok wykorzystać w poznawaniu innych Klanowiczów poza Cienia. Nikt nie odważy się porwać, ani skrzywdzić szczenięcia, prawda? Pomijając inny zły Klan, bo pozostały nie interesuje to. Uważnie obserwował każdy najmniejszy szczegół i krok anielicy. Nie tylko jest piękna, ale majestatycznie i cudownie kroczy. Nagle zaczęła mu wyjaśniać łowienie ryb w dowolny sposób. Maluch był zaskoczony, że jedzenie też pływa w wodzie! A może też lata?
— Czy istnieje stworzenie, które lata? No pomijając wilki posiadające skrzydła. — spytał bardzo zaciekawiony i oblizał pysk
— Chce się nauczyć! — powiedział stanowczym tonem i zaczął podchodzi do brzegu.
Zbliżył się bezszelestnie do wody i zauważył ryby. Nagle maluch szybkim ruchem złapał jedną sztukę i podarował swojej pani.
Naakka
Wody Miłości
: 12 lis 2025, 14:33
autor: Naakka
— Dobrze mały, ale innym razem... Obowiązki wzywają... — Czy coś takiego.
Pożegnała malca czułym muśnięciem w główkę i oddaliła się.
/zt.
Mała wena na Naace
Wody Miłości
: 12 lis 2025, 22:31
autor: Kaen
Wyszedł.
/zt
Wody Miłości
: 14 lut 2026, 17:35
autor: Casca
Trafienie 'strzałą' kupidyna
Casca & Bursztynowy Świt
Gdzieś czaił się jegomość, chcący sprawić wilkom psikusa~ może gdzieś wysoko w drzewach, może nisko w wysokich trawach... Czyhał, czaił się z brakiem tchu niemal!
Pojawiła się.
Lubiła te klimaty... Przyszła się tu wykąpać, to też skierowała od razu brązowe łapiny — ku wodzie, by je zamoczyć, ażeby się przyzwyczaić... gdy to już nastąpiło, weszła nieco głębiej i usiadła.
Była przysłoniona przez wodę do połowy, choć czy od razu rzucała się w oczy? Nie. Trawy robiły swoje.
Wody Miłości
: 17 lut 2026, 20:50
autor: Bursztynowy Świt
Bursztynek był bardzo zdeterminowany. Chciał być silny i dzielny. Dobrze sobie radził z ogniem, a przynajmniej przeskakiwaniem nad nim. Aż na treningu wpadł do wody i... nie dość, że spanikował, to jeszcze inni musieli go ratować. A to on powinien ratować ich, jeśli mają mu postawić pomnik! Jak to jednak zrobić, kiedy zupełnie nie ma pojęcia, jak radzić sobie z wodą?
Postanowił więc takiej wody poszukać. Takiej... zimnej, bo z zimnem też musiał nauczyć się radzić, a na terenach klanu wszystko było ciepłe, nawet zimą. Podążył więc szlakiem, którym szli z mamą i tatą polować na bażanty — bo kojarzył niejasno, że gdzieś po drodze, w oddali, widział jezioro. Oczywiście nie pamiętał dokładnie, gdzie to było, samej drogi zresztą też nie, więc szybko się zgubił. Nie miał jednak świadomości tego, więc determinacja i dobry humor go nie opuszczały. Nawet, jeśli było faktycznie zimno. Wyobrażał sobie jednak, że im bardziej marznie mu nos i łapki, tym silniejszy się staje.
W końcu, po jakimś czasie, faktycznie dotarł do wody. Hura!
Podjęcie kolejnej decyzji nie zajęło mu długo — zrobił to, co zawsze robił najlepiej. A przynajmniej najchętniej. Rozpędził się i odbił się mocno tak, by przeskoczyć trawę i wylądować prosto w jeziorze.
Tylko czemu woda, w którą wpadł, ma brązowe futro?
Wody Miłości
: 18 lut 2026, 12:50
autor: Casca
A jednak! Traf chciał, że dwie dusze zbłądziły dokładnie tam, gdzie czaił się on — drobny sprawca zamieszania, mistrz różowych tragedii i sercowych wypadków losowych. Kupidyn aż zadrżał z ekscytacji, gdy zobaczył, jak jeden wilk pędzi niczym strzała… prosto na drugiego.
~ Och, idealnie, IDEALNIE… ~ Zachichotał bezgłośnie.
Napiął łuk.
Pierwsza strzała świsnęła w powietrzu niczym komar o ambicjach artystycznych i puk! — trafiła Cascę w uszko, dokładnie tam, gdzie futro było najmiększe.
Druga, niemal w tym samym ułamku sekundy, poleciała ku Bursztynkowi i również znalazła cel: pstryk! — w jego ucho, jeszcze zanim zdążył zrozumieć, że wpadł na coś bardziej puchatego niż woda.
Kupidyn aż zakrył sobie pyszczek ze wzruszenia.
Potem...
Zniknął między trawami, zostawiając po sobie tylko lekki zapach kwiatów i katastrofy emocjonalnej.
Coś ją ukłuło.
Nie było to bolesne — raczej… dziwne. Jakby komar postanowił dziabnąć lekko ją w ucho. Odruchowo drgnęła łbem, ale zanim zdążyła zrozumieć, co się stało, coś ciężkiego i ciepłego wpadło na nią z impetem.
— HN?! — Woda zachlupotała gwałtownie. Casca straciła równowagę i zanurkowała nosem pod powierzchnię, futro momentalnie nasiąkło. Łapy zaplątały się w czyjeś inne łapy..
Wynurzyła pysk, prychnęła, kaszląc i rozchlapując wodę na wszystkie strony.
— Ej! Uważaj! — Chciała warknąć… ale głos ugrzązł jej w gardle.
Bo to, co zobaczyła, kompletnie nie pasowało do gestu, który chciała wykonać — do warknięcia...
Tuż nad nią znajdował się mokry, zdyszany wilk o bursztynowym futrze i spojrzeniu pełnym paniki… i jednocześnie czegoś zupełnie nowego. Serce Casci zabiło nagle szybciej, jakby ktoś je walnął tam łapą od środka.
„Co… on jest taki… ładny?”
Myśl przyszła zupełnie bez zaproszenia.
Zorientowała się, że nadal częściowo jest pod wodą, przygnieciona jego ciężarem. Zachlupała łapami, próbując się wyprostować.
— T-to jezioro… nie było puste… — Wydusiła, czując, jak policzki zaczynają jej płonąć pod mokrym futrem. — Prawie mnie… utopiłeś… — Zamiast się zezłościć, patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, z sercem walącym jak szalone i dziwnym ciepłem rozlewającym się po klatce piersiowej.
I choć woda była lodowata, Casca miała wrażenie, że nagle zrobiło się jej… zdecydowanie za gorąco... Uhh...
Bursztynowy Świt
Wody Miłości
: 18 lut 2026, 18:45
autor: Bursztynowy Świt
W tym całym skakaniiu i wpadaniu nawet nie zwrócił uwagi na ukłucie. Zwrócił natomiast uwagę na to, że chyba na kimś wylądował — więc natychmiast się odsunął. Spojrzał i... ojej... Ona była piękniejsza od pani Opehlii! A nawet od pani Eres!
Chwilę intensywnego wgapiania zajęło mu zorientowanie się, że coś mówiła.Utopić?
— Ah! Przepraszam! — Zawołał, gdy zdał sobie sprawę, że faktycznie — wepchnął ją pod wodę. A z doświadczenia wiedział, że to bardzo ale to bardzo nieprzyjemne!
— Przepraszam przepraszam! — Powtórzył, jakby raz nie wystarczyło — nie chciałem, nie wiedziałem, że jest tu ktoś tak ładny... Jakbym wiedział to bym się najpierw przywitał! — A propos przywitania — salve! Jestem Bursztynowy Świt! A ty? — Zapytał, wyraźnie (na co wskazywał rozbryzgujący wodę ogon) zadowolony ze spotkania. Było mu trochę zimno, no może bardzo, ale to nic!
Wody Miłości
: 18 lut 2026, 19:00
autor: Casca
Casca otrząsnęła się jeszcze raz, strząsając z pyska krople wody, po czym usiadła stabilniej, żeby już żaden niespodziewany skok nie wcisnął jej z powrotem pod taflę jeziora. Ogon poruszył się spokojnie, a na jej pysku utrzymał się łagodny, ciepły uśmiech.
— Nie szkodzi, naprawdę. Woda bywa zdradliwa… — Odrzekła z lekkim rozbawieniem w głosie. — Widzę, że atakujesz ją z rozmachem, a ona broni się topieniem przypadkowych wilków. — Uniosła łapę i wskazała nią na jego futro, które było równie mokre jak jej własne.
— Wyglądasz, jakby jezioro postanowiło cię adoptować. — Roześmiała się ciepłym tonem, a potem przechyliła głowę, przyglądając mu się uważniej, a to dziwne ciepło w piersi wcale nie chciało zniknąć. Wręcz przeciwnie — rozlewało się coraz bardziej, i bardziej... nie znała tego uczucia. Nigdy dotąd go nie zaznała...
— Aaaa, miło mi cię poznać, Bursztynowy Świcie. Ja jestem Casca, naturzystka, Wilczar – Dzikość, weganka! — Oznajmiła z dumą, jakby właśnie przedstawiła trzy najważniejsze prawa wszechświata.
Parsknęła cichym śmiechem.
Zrobiła krok bliżej, już ostrożniej, żeby nie zachlapać go znowu...
— Przyszedłeś tu trenować… czy... wykąpać się? nie wiem... Jest zimno! — A ona sama jak głupia siedziała w tej zimnicy! i chichotała lekko.
Bursztynowy Świt
Wody Miłości
: 18 lut 2026, 23:25
autor: Bursztynowy Świt
Ależ ona pięknie się otrzepywała... Mógłby na nią patrzeć godzinami, gdyby nie to, że byłoby to dość nudne i wolałby porobić z nią inne rzeczy. Chociaż jakby miał wybrać zabawę z kimś a po prostu stanie i patrzenie na nią, wybrałby to drugie.
— Tak, bardzo zdradliwa! — Potwierdził z zaangażowaniem. Podobały mu się jej słowa o atakowaniu i jakby dla potwierdzenia kilka razy uderzył łapami o wodę. Okazało się zresztą, że im bardziej atakował, tym bardziej zimno przegrywało.
A potem... a potem zaczęła mówić dziwnie, jak tata, ale akurat w jej przypadku mu to nie przeszkadzało. Nie rozumiał, o co chodzi w tej adopcji przez jezioro, więc to zignorował. Gorzej, że dalej też niewiele zrozumiał! To znaczy że miło jej go poznać to tak, i że ma na imię Casca, najpiękniejsze imię na świecie. Ale dalej już było trudniej. Naturzystka... Wilczar... Dzikość... Weganka...
Wiedział już, że wilki są kimś. Tata był tatą, był Vaelcarthem, ale był też demonem. A ona była aż czteroma i co gorsza, nie kojarzył żadnego z tych słów poza "dzikość", która jednak nie pasowała do kontekstu. Zmarszczył brwi w niesamowitym wysiłku umysłowym, kiedy w myślach przypominał sobie wszystkie poznane nazwy. Płomień... Iskra... Teracośtam... Dyz..got? No może nie pamiętał wszystkiego dokładnie. Ale nie było tam nic na "W" i z "cz"! Chyba. Szkoda, bo chciał rzucić tekstem "jesteś Wilczar, a więc umiesz robić ....!" i pochwalić się tym samym swoją wiedzą, no ale zabrakło mu tej wiedzy.
W końcu się poddał, mięśnie czoła się rozluźniły a głowa przechyliła się na bok. W tym jednak momencie ona podeszła bliżej.
— Trenować! Chcę się nauczyć pływać! — Odpowiedział szybko wracając do swojej wyprostowanej i pewnej siebie pozy. — Bo ostatnio wpad...widziałem jak inni.. SŁYSZAŁEM, że był trening i kilka wilków wpadło do wody i zaczęło się topić. Więc muszę się nauczyć dobrze pływać, żeby pomagać, jak ktoś znów wpadnie! — entuzjazm entuzjazmem, ale faktycznie było zimno, nawet jeśli przy niej nie było to tak odczuwalne, zwłaszcza gdy się zbliżyła.
— To może chodźmy na brzeg. Wskakiwanie mam już opanowane, mogę zrobić sobie przerwę — stwierdził i nie czekając na potwierdzenie, szybkim krokiem opuścił jezioro. Otrzepał się jak najdokładniej umiał.
— Kiedyś będę umiał tworzyć ogień i wtedy nic już nie będzie zimne — rzucił jeszcze. Oczywiście lepiej by brzmiało "już potrafię", no ale wtedy by musiał wymyślić, czemu akurat teraz nie może jej tego pokazać.
Casca
Wody Miłości
: 19 lut 2026, 21:50
autor: Casca
Casca wyszła za nim na brzeg, pozwalając, by zimne krople jeszcze chwilę spływały po jej futrze. Otrzepała się energicznie, aż trawy wokół zafalowały, po czym usiadła wygodnie na suchszym skrawku ziemi, zawijając ogon wokół łap...
Była… zaskakująco zadowolona z jego obecności. Był taki żywy, taki prostolinijny, taki pełen iskier w oczach — zupełnie inny od wilków, które zwykle spotykała. Nieskażony troskami, bez ciężaru świata na barkach. I zdecydowanie kandydat idealny do wielkiej misji nawracania na WEGANIZM. TaQ.
Uśmiechnęła się do niego ciepło, przechylając lekko głowę.
— Aaaa, jesteś z Klanu Ognia...! — Stwierdziła z nutą dumy w głosie, jakby właśnie rozwiązała zagadkę wszechświata. — Kolor oczu masz jak żar… bursztynowy, ognisty. Bardzo pasuje. — Zauważyła, jakże spostrzegawczo...!
Jej spojrzenie na moment zmiękło jeszcze bardziej.
Wyprostowała się trochę i poruszyła ogonem, jakby odganiała resztki chłodu i innego zizmna...
— Co chciałbyś porobić? — Zapytała dźwięcznie, z prawdziwą ciekawością. — Ja mam zawsze mnóstwo pomysłów… ale dziś chętnie posłucham twojego...! — Zerknęła na jezioro, potem z powrotem na niego.
Bursztynowy Świt
Wody Miłości
: 20 lut 2026, 9:11
autor: Bursztynowy Świt
Wgapiał się w nią jak sroka w gnat. Nikt mu nigdy nie powiedział, że to nieładnie.
— Tak, jestem — potwierdził, bo choć nie wiedział do końca tak naprawdę, co to znaczy, to określenie to wiele razy przewijało się w jego życiu. Nie była też pierwszą, która w taki sposób opisywała jego oczy. Nie wiedział właściwie, czy to dobrze, ale skoro "pasuje", no to chyba tak. Chętnie by jej odpowiedział komplementem, że jej oczy też "pasują", ale tu wracamy do problemu tożsamości wilczycy.
— A kim ty jesteś? Co znaczy to...wil-czar i te inne? — Zapytał, by wyjaśnić te kwestie, zanim przejdą do fajniejszych rzeczy.
Wody Miłości
: 20 lut 2026, 20:26
autor: Casca
Casca na chwilę zamilkła, jakby porządkowała w głowie własne myśli, po czym usiadła wygodniej i owinęła łapy ogonem. Jej skrzydła poruszyły się lekko, aż w końcu ułożyła je równo na plecach, prostując pióra.
— Patrz… — Odezwała się i powoli rozciągnęła jedno skrzydło, tak aby mógł je dobrze zobaczyć. Pióra zalśniły jeszcze wilgocią od jeziora. — Mam skrzydła. Wilczar to taka ranga. Wilk, który potrafi latać i wywoływać wiatr. — Zrobiła nimi mały ruch, jakby chciała zaprezentować niewidzialny podmuch powietrza.
— To nie jest łatwe… ale daje wolność... — Dodała z dumą, choć nie potrafiła ubrać tego w mądrzejsze słowa.
Po chwili opuściła skrzydło i przechyliła głowę.
— Ścieżka dzikości — dzikość, to ścieżka bojowa. — Na końcu jej pysk spoważniał nieco bardziej.
-A weganka… to znaczy, że nie jem mięsa ani niczego od zwierząt. Bo to… zwykłe morderstwo! — Powiedziała z przekonaniem, niemal podnosząc brodę. — Nawet jeśli inni mówią, że to naturalne dla wilków. — Westchnęła cicho, po czym znów spojrzała na niego łagodniej.
Ogon wilczycy poruszył się powoli po ziemi.
— A ty? Co jest twoją ścieżką, Bursztynowy Świcie? Ogień… czy coś więcej? — Zapytała, ciekawa i jego osoby!
Bursztynowy Świt