Wodospad
: 22 lis 2025, 21:26
No... to tego...
— Jestem z Klanu Ognia... — Yyyy... zaczął się jąkać trochę i zacinać... — O mnie? ugh... nigdy nie miałem szczęścia w miłości. Owszem, teraz kogoś mam, mam nadzieję, że zostanie ze mną na dłużej, bo dawno go nie widziałem...— Co jeszcze...? — Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci fakt, że ja samiec, jestem z innym samcem... ja lubię samce i samice. To znaczy... lubiłem, bo jak jestem zajęty to nie wypada mi już się zaglądać za ładnymi tyłkami. — Był taki grzeczny, nienerwowy.
— Lubię błyskotki, złoto w szczegółności... podobno pasuje mi pod kolor oka. — Zaśmiał się, zdmuchnął grzywkę. Pokazał Hürrem, że jedno oko ma złote, drugie niebieskie... — Złote oko mam po tacie z Klanu Księżyca, a niebieskie ze strony mamy z Klanu Ognia. Oboje zniknęli niedługo po tym jak zacząłem chodzić i mówić... myślisz, że mnie zostawili, bo coś ze mną jest nie tak? Kiedyś wyglądałem prawie jak kopia matki... Uwierzysz, że byłem fioletowy? — Takie tam cuda...
— Z alkoholu lubię piwo, a moje ulubione mięso to sarnina... owoce truskawki i arbuz, a warzywo to pomidor... Lubię ciepło, dlatego nie zmieniałem też Klanu. Poza tym wiesz... nie jestem tam kimś specjalnym, ale dobrze mi tam... Opowiedz teraz coś o sobie Ty, proszę. — Zaczął się powoli otwierać... ale Hurrem była inna, nienachalna, a to pozwoliło na chwilę Verhinowi zapomnieć, że jest tchórzliwą fają.
— Jestem z Klanu Ognia... — Yyyy... zaczął się jąkać trochę i zacinać... — O mnie? ugh... nigdy nie miałem szczęścia w miłości. Owszem, teraz kogoś mam, mam nadzieję, że zostanie ze mną na dłużej, bo dawno go nie widziałem...— Co jeszcze...? — Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci fakt, że ja samiec, jestem z innym samcem... ja lubię samce i samice. To znaczy... lubiłem, bo jak jestem zajęty to nie wypada mi już się zaglądać za ładnymi tyłkami. — Był taki grzeczny, nienerwowy.
— Lubię błyskotki, złoto w szczegółności... podobno pasuje mi pod kolor oka. — Zaśmiał się, zdmuchnął grzywkę. Pokazał Hürrem, że jedno oko ma złote, drugie niebieskie... — Złote oko mam po tacie z Klanu Księżyca, a niebieskie ze strony mamy z Klanu Ognia. Oboje zniknęli niedługo po tym jak zacząłem chodzić i mówić... myślisz, że mnie zostawili, bo coś ze mną jest nie tak? Kiedyś wyglądałem prawie jak kopia matki... Uwierzysz, że byłem fioletowy? — Takie tam cuda...
— Z alkoholu lubię piwo, a moje ulubione mięso to sarnina... owoce truskawki i arbuz, a warzywo to pomidor... Lubię ciepło, dlatego nie zmieniałem też Klanu. Poza tym wiesz... nie jestem tam kimś specjalnym, ale dobrze mi tam... Opowiedz teraz coś o sobie Ty, proszę. — Zaczął się powoli otwierać... ale Hurrem była inna, nienachalna, a to pozwoliło na chwilę Verhinowi zapomnieć, że jest tchórzliwą fają.