!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Centrum osady
- Níule
- Lunar

- Posty: 149
- Rodzice: Yawë x Neffrea
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 43 (23+20)
- Zręczność: 32 (12+20)
- Czujność: 12
- Wiedza: 3
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 15
Centrum osady
Poszedł,
zt
zt
𝓝𝓲́𝓾𝓵𝓮
· · ─ ·✶· ─ · ·
ᴋꜱɪᴇ̨ᴢ̇ʏᴄ ᴊᴇꜱᴛ ᴡɪᴇʀɴʏᴍ ᴛᴏᴡᴀʀᴢʏꜱᴢᴇᴍ. ɴɪɢᴅʏ ɴɪᴇ ᴏᴅᴄʜᴏᴅᴢɪ.
ᴢᴀᴡꜱᴢᴇ ᴊᴇꜱᴛ, ᴏʙꜱᴇʀᴡᴜᴊᴇ, ᴊᴇꜱᴛ ɴɪᴇᴜɢɪᴇ̨ᴛʏ, ᴢɴᴀ ɴᴀꜱ ᴡ
ɴᴀꜱᴢʏᴄʜ ᴊᴀꜱɴʏᴄʜ ɪ ᴄɪᴇᴍɴʏᴄʜ ᴍᴏᴍᴇɴᴛᴀᴄʜ, ᴢᴍɪᴇɴɪᴀ ꜱɪᴇ̨ ɴᴀ
ᴢᴀᴡꜱᴢᴇ ᴛᴀᴋ ᴊᴀᴋ ᴍʏ. ᴋᴀᴢ̇ᴅᴇɢᴏ ᴅɴɪᴀ ᴊᴇꜱᴛ ɪɴɴᴀ̨
ᴡᴇʀꜱᴊᴀ̨ ꜱᴀᴍᴇɢᴏ ꜱɪᴇʙɪᴇ.
─── ・ 。゚☆: *.☽ .* :☆゚. ───
𝚁𝚘𝚍𝚣𝚒𝚌𝚎: 𝚈𝚊𝚠𝚎̈ 𝚡 𝙽𝚎𝚏𝚏𝚛𝚎𝚊
Partner: Agares
─── ・ 。゚☆: *.☽ .* :☆゚. ───
ᴍᴀ̨ᴅʀᴏꜱ́ᴄ́ ᴋꜱɪᴇ̨ᴢ̇ʏᴄᴀ ᴊᴇꜱᴛ ᴡɪᴇ̨ᴋꜱᴢᴀ ɴɪᴢ̇ ᴍᴀ̨ᴅʀᴏꜱ́ᴄ́ ᴢɪᴇᴍɪ,
ᴘᴏɴɪᴇᴡᴀᴢ̇ ᴋꜱɪᴇ̨ᴢ̇ʏᴄ ᴡɪᴅᴢɪ ᴡꜱᴢᴇᴄʜꜱ́ᴡɪᴀᴛ ʟᴇᴘɪᴇᴊ ɴɪᴢ̇
ᴡɪᴅᴢɪ ɢᴏ ᴢɪᴇᴍɪᴀ!"
⪻────𖤓────⪼
KARTA POSTACI
· · ─ ·✶· ─ · ·
ᴋꜱɪᴇ̨ᴢ̇ʏᴄ ᴊᴇꜱᴛ ᴡɪᴇʀɴʏᴍ ᴛᴏᴡᴀʀᴢʏꜱᴢᴇᴍ. ɴɪɢᴅʏ ɴɪᴇ ᴏᴅᴄʜᴏᴅᴢɪ.
ᴢᴀᴡꜱᴢᴇ ᴊᴇꜱᴛ, ᴏʙꜱᴇʀᴡᴜᴊᴇ, ᴊᴇꜱᴛ ɴɪᴇᴜɢɪᴇ̨ᴛʏ, ᴢɴᴀ ɴᴀꜱ ᴡ
ɴᴀꜱᴢʏᴄʜ ᴊᴀꜱɴʏᴄʜ ɪ ᴄɪᴇᴍɴʏᴄʜ ᴍᴏᴍᴇɴᴛᴀᴄʜ, ᴢᴍɪᴇɴɪᴀ ꜱɪᴇ̨ ɴᴀ
ᴢᴀᴡꜱᴢᴇ ᴛᴀᴋ ᴊᴀᴋ ᴍʏ. ᴋᴀᴢ̇ᴅᴇɢᴏ ᴅɴɪᴀ ᴊᴇꜱᴛ ɪɴɴᴀ̨
ᴡᴇʀꜱᴊᴀ̨ ꜱᴀᴍᴇɢᴏ ꜱɪᴇʙɪᴇ.
─── ・ 。゚☆: *.☽ .* :☆゚. ───
𝚁𝚘𝚍𝚣𝚒𝚌𝚎: 𝚈𝚊𝚠𝚎̈ 𝚡 𝙽𝚎𝚏𝚏𝚛𝚎𝚊
Partner: Agares
─── ・ 。゚☆: *.☽ .* :☆゚. ───
ᴍᴀ̨ᴅʀᴏꜱ́ᴄ́ ᴋꜱɪᴇ̨ᴢ̇ʏᴄᴀ ᴊᴇꜱᴛ ᴡɪᴇ̨ᴋꜱᴢᴀ ɴɪᴢ̇ ᴍᴀ̨ᴅʀᴏꜱ́ᴄ́ ᴢɪᴇᴍɪ,
ᴘᴏɴɪᴇᴡᴀᴢ̇ ᴋꜱɪᴇ̨ᴢ̇ʏᴄ ᴡɪᴅᴢɪ ᴡꜱᴢᴇᴄʜꜱ́ᴡɪᴀᴛ ʟᴇᴘɪᴇᴊ ɴɪᴢ̇
ᴡɪᴅᴢɪ ɢᴏ ᴢɪᴇᴍɪᴀ!"
⪻────𖤓────⪼
KARTA POSTACI
- Zuma
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 176
- Rodzice: Kezzai, Heylin
- Płeć: Samiec
- Siła: 12
- Zręczność: 4
- Czujność: 6
- Wiedza: 8
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 37
Centrum osady
Zuma siedział nieopodal zamku, kiedy różowa łuna wstąpiła na niebo. Początkowo sądził, że był to jeden z uroków zachodu słońca. Nie zgadzała mu się jedynie pora, w końcu w żadnej krainie słońce nie zachodzi w połowie dnia.. Postanowił oderwać się od swoich zajęć i pójść za tym, aż dotarł do osady.
Wszedł tu dość ostrożnie, jednak ciekawość wygrywała. Kroki stawiał pewnie, mimo, że jakaś jego część chciała jednak wracać do domu. Czuł, że to nie jest normalne. Zaraz jednak metaforycznie popukał się w łeb, w końcu który stwór z zaświatów zostawiałby za sobą magiczne łuny w różowej barwie... Istotne zagrożenie więc wykluczył. Zatrzymał się na kamiennym placu przysypanym śniegiem i rozejrzał dookoła zadzierając łeb do góry. Rozglądał się uważnie po okolicy..
— Jest tu kto? — zawołał po prostu.
Suí
Wszedł tu dość ostrożnie, jednak ciekawość wygrywała. Kroki stawiał pewnie, mimo, że jakaś jego część chciała jednak wracać do domu. Czuł, że to nie jest normalne. Zaraz jednak metaforycznie popukał się w łeb, w końcu który stwór z zaświatów zostawiałby za sobą magiczne łuny w różowej barwie... Istotne zagrożenie więc wykluczył. Zatrzymał się na kamiennym placu przysypanym śniegiem i rozejrzał dookoła zadzierając łeb do góry. Rozglądał się uważnie po okolicy..
— Jest tu kto? — zawołał po prostu.
Suí
ZUMA
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
Wygląd i zapach
Stan obecny
Stan obecny
wilczek o brązowej sierści w ciepłym odcieniu
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
do uzupełnienia
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
- Suí
- Adept
Klan Księżyca
- Posty: 114
- Rodzice: Eveline x Yvarrah
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 10
- Wiedza: 5
- Życie: 88
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 52
Centrum osady
Sui ostatnio usłyszała coś o bibliotece znajdującej się w opuszczonej osadzie gdzieś na terenach niczyich i postanowiła się po niej rozejrzeć. Choć szczerze powiedziawszy wątpiła, by jej zawartość była tak rozległa, jak zasoby wiedzy Księżycowych, postanowiła i tak to sprawdzić, na wszelki wypadek. Kto wie, może natknie się tu na coś godnego uwagi. Nie można tego od razu wykluczać.
W tym właśnie celu znalazła się w osadzie, gdzie nagle zorientowała się, że niebo nad głową przybrało naprawdę nietypowy odcień. Aż przystanęła, zadzierając głowę i przyglądając się zjawisku z nieskrywanym zaciekawieniem. Sui miała to do siebie, że często spoglądała w niebo. Choć zazwyczaj czyniła to wieczorem, gdy usiane było ono gwiazdami, nie oznaczało to jednak, iż w ciągu dnia było ono o wiele mniej warte jej uwagi. Tak jak teraz na przykład. Nie miała pojęcia, co mogło sprawić, by niespodziewanie stało się ono różowe. Słońce wciąż widniało wysoko nad horyzontem, musiała więc wykluczyć tak banalny powód, jak zwykły zachód słońca. Powoli zmarszczyła brwi w zamyśleniu.
Szkoda, że było w okolicy porządnego teleskopu, wówczas byłaby w stanie przyjrzeć się zjawisku znacznie bliżej. Odnotowała w myślach, iż przydałoby się w najbliższej przyszłości zdobyć przynajmniej najzwyczajniejszą w świecie przenośną lunetę, jednocześnie zniżając wzrok i rozglądając się dookoła. Przyszło jej do głowy, by przynajmniej wejść nieco wyżej, gdzie budynki nie zasłaniałyby widoku. Może wówczas zauważy coś więcej...?
Obrzuciła wzrokiem najbliższą okolicę, obejmując nim poszczególne zrujnowane budowle. Większość z nich sprawiała wrażenie, jakby miała za chwilę się zawalić, postanowiła się więc nie zbliżać. Wreszcie dostrzegła coś, co wyglądało na częściowo fragment częściowo zburzonego muru, przy którym piętrzył się stos kamieni. Ostrożnie więc wspięła się po tych ostatnich, by ostatecznie przycupnąć na górze. Tam znów zadarła łeb, starając się dostrzec coś więcej, co pomogłoby jej rozwiązać zagadkę dziwnie różowego nieba. Jednakże, ku jej rozczarowaniu, bez większych rezultatów.
Westchnęła. Po czym nastawiła uszu, słysząc dobiegające z nie tak daleka wołanie. Rozejrzała się, ostatecznie znajdując spojrzeniem brązową sylwetkę, stojącą pośrodku placu.
— Tutaj! — odkrzyknęła niewiele myśląc i pomachała do nieznajomego łapą. Po czym ostrożnie zeszła tą samą drogą, uważając by nie poślizgnąć się na żadnym z kamieni. Odetchnęła, znalazłszy się na stałym lądzie. Podeszła do nieznajomego.
— Niesamowite, prawda? — rzuciła, wskazując gestem na różowe niebo.
W tym właśnie celu znalazła się w osadzie, gdzie nagle zorientowała się, że niebo nad głową przybrało naprawdę nietypowy odcień. Aż przystanęła, zadzierając głowę i przyglądając się zjawisku z nieskrywanym zaciekawieniem. Sui miała to do siebie, że często spoglądała w niebo. Choć zazwyczaj czyniła to wieczorem, gdy usiane było ono gwiazdami, nie oznaczało to jednak, iż w ciągu dnia było ono o wiele mniej warte jej uwagi. Tak jak teraz na przykład. Nie miała pojęcia, co mogło sprawić, by niespodziewanie stało się ono różowe. Słońce wciąż widniało wysoko nad horyzontem, musiała więc wykluczyć tak banalny powód, jak zwykły zachód słońca. Powoli zmarszczyła brwi w zamyśleniu.
Szkoda, że było w okolicy porządnego teleskopu, wówczas byłaby w stanie przyjrzeć się zjawisku znacznie bliżej. Odnotowała w myślach, iż przydałoby się w najbliższej przyszłości zdobyć przynajmniej najzwyczajniejszą w świecie przenośną lunetę, jednocześnie zniżając wzrok i rozglądając się dookoła. Przyszło jej do głowy, by przynajmniej wejść nieco wyżej, gdzie budynki nie zasłaniałyby widoku. Może wówczas zauważy coś więcej...?
Obrzuciła wzrokiem najbliższą okolicę, obejmując nim poszczególne zrujnowane budowle. Większość z nich sprawiała wrażenie, jakby miała za chwilę się zawalić, postanowiła się więc nie zbliżać. Wreszcie dostrzegła coś, co wyglądało na częściowo fragment częściowo zburzonego muru, przy którym piętrzył się stos kamieni. Ostrożnie więc wspięła się po tych ostatnich, by ostatecznie przycupnąć na górze. Tam znów zadarła łeb, starając się dostrzec coś więcej, co pomogłoby jej rozwiązać zagadkę dziwnie różowego nieba. Jednakże, ku jej rozczarowaniu, bez większych rezultatów.
Westchnęła. Po czym nastawiła uszu, słysząc dobiegające z nie tak daleka wołanie. Rozejrzała się, ostatecznie znajdując spojrzeniem brązową sylwetkę, stojącą pośrodku placu.
— Tutaj! — odkrzyknęła niewiele myśląc i pomachała do nieznajomego łapą. Po czym ostrożnie zeszła tą samą drogą, uważając by nie poślizgnąć się na żadnym z kamieni. Odetchnęła, znalazłszy się na stałym lądzie. Podeszła do nieznajomego.
— Niesamowite, prawda? — rzuciła, wskazując gestem na różowe niebo.
Suí
★ ☆ ✮ ✯

˗ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ˗
★ ☆ ✮ ✯ Karta postaci ★ ☆ ✮ ✯
★ ☆ ✮ ✯

˗ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ˗
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
•☆────✧ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ✧─────☆•ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupła sylwetka o proporcjach typowego podrostka.
● Puszysta, gęsta sierść o ciemnogranatowej barwie i zdrowym połysku. Gęściejsza, niż na wiosnę.
● Pysk pokłuty przez igły.
● Nieduża, skórzana sakiewka przytroczona do boku.
● Puszysta, gęsta sierść o ciemnogranatowej barwie i zdrowym połysku. Gęściejsza, niż na wiosnę.
● Pysk pokłuty przez igły.
● Nieduża, skórzana sakiewka przytroczona do boku.
Zmieszane wonie rodziców i rodzeństwa, woń ziemi, lekko ziołowa nutka.
●łuski pancernika x2
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — srebrzysta i połyskliwa
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — srebrzysta i połyskliwa
★ ☆ ✮ ✯ Karta postaci ★ ☆ ✮ ✯
- Zuma
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 176
- Rodzice: Kezzai, Heylin
- Płeć: Samiec
- Siła: 12
- Zręczność: 4
- Czujność: 6
- Wiedza: 8
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 37
Centrum osady
Postawił uszy i obrócił łeb w stronę wołania. Ujrzał tam obcą wilczycę, ale nie wiedział jeszcze czy stanowiła zagrożenie. Nie była za wielka, więc albo miała niedobory, albo zwyczajnie była dość młoda. Uszy poruszyły się, tym razem swobodnie. Wilk stanowczo się rozluźnił, ale nie tak calkiem — na wszelki wypadek.
— Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Ty też nie? — zapytał po prostu, bo nie sądził, by ktoś, kto już doświadczył takiego widoku zachwycałby się nim drugi raz tak samo. Zuma mało jeszcze wiedział o zachwytach, więc i przypuszczał, że takie chwile są dane w życiu jednorazowo.
Na niebie oprócz łuny pojawiła się również sylwetka, która przemknęła jak jakiś wilczar lub co gorsza upiór.
— Widziałaś go? Czy mi się przywidziało? — zapytał, obracając się za wilczym kupidynem, który już polował na kolejnych szczęśliwców.
Suí
— Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Ty też nie? — zapytał po prostu, bo nie sądził, by ktoś, kto już doświadczył takiego widoku zachwycałby się nim drugi raz tak samo. Zuma mało jeszcze wiedział o zachwytach, więc i przypuszczał, że takie chwile są dane w życiu jednorazowo.
Na niebie oprócz łuny pojawiła się również sylwetka, która przemknęła jak jakiś wilczar lub co gorsza upiór.
— Widziałaś go? Czy mi się przywidziało? — zapytał, obracając się za wilczym kupidynem, który już polował na kolejnych szczęśliwców.
Suí
ZUMA
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
Wygląd i zapach
Stan obecny
Stan obecny
wilczek o brązowej sierści w ciepłym odcieniu
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
do uzupełnienia
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
- Suí
- Adept
Klan Księżyca
- Posty: 114
- Rodzice: Eveline x Yvarrah
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 10
- Wiedza: 5
- Życie: 88
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 52
Centrum osady
Ledwo obrzuciła wzrokiem brązowego, a już go od niego odwróciła, by ponownie skierować spojrzenie ku niebu. Najwyraźniej sama nie uznała go za szczególnie niebezpiecznego, przynajmniej na tyle, żeby zmuszona była obserwować każdy jego ruch. Zresztą, różowe niebo było w jej mniemaniu zjawiskiem o wiele bardziej fascynującym niż przedstawiciel jej własnego gatunku.
Powoli pokręciła głową.
— Nigdy — przyznała. — A zwłaszcza nie o tej porze dnia. Chociaż nawet podczas zachodu słońca nigdy nie widziałam, żeby niebo przybierało aż tak intensywnie różowy kolor. Ciekawe, jaka jest tego przyczyna — zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad tym. Nie była jednak w stanie wymyśleć żadnej, która w jakikolwiek sposób miałaby sens, więc ostatecznie z niechęcią się poddała, obiecując tylko sobie, że po powrocie będzie musiała poświęcić chwilę na szukanie odpowiedzi. Podejrzewała, iż musiała się ona kryć w którejś z niezliczonych ksiąg, które jej klan miał w swoim posiadaniu.
W chwilę później samiec najwyraźniej coś zauważył. Powoli zmarszczyła brwi jeszcze bardziej i powiodła za jego spojrzeniem, w końcu dostrzegając latającą po niebie, skrzydlatą sylwetkę.
— Widzę — odpowiedziała, śledząc latającego wilka, który... Chyba nagle zmienił kierunek. — Zauważył nas? — spytała, zniżając głos, choć tak naprawdę pewnie nie robiło to żadnej różnicy. Nagle poczuła się o wiele mniej pewnie.
Powoli pokręciła głową.
— Nigdy — przyznała. — A zwłaszcza nie o tej porze dnia. Chociaż nawet podczas zachodu słońca nigdy nie widziałam, żeby niebo przybierało aż tak intensywnie różowy kolor. Ciekawe, jaka jest tego przyczyna — zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad tym. Nie była jednak w stanie wymyśleć żadnej, która w jakikolwiek sposób miałaby sens, więc ostatecznie z niechęcią się poddała, obiecując tylko sobie, że po powrocie będzie musiała poświęcić chwilę na szukanie odpowiedzi. Podejrzewała, iż musiała się ona kryć w którejś z niezliczonych ksiąg, które jej klan miał w swoim posiadaniu.
W chwilę później samiec najwyraźniej coś zauważył. Powoli zmarszczyła brwi jeszcze bardziej i powiodła za jego spojrzeniem, w końcu dostrzegając latającą po niebie, skrzydlatą sylwetkę.
— Widzę — odpowiedziała, śledząc latającego wilka, który... Chyba nagle zmienił kierunek. — Zauważył nas? — spytała, zniżając głos, choć tak naprawdę pewnie nie robiło to żadnej różnicy. Nagle poczuła się o wiele mniej pewnie.
Suí
★ ☆ ✮ ✯

˗ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ˗
★ ☆ ✮ ✯ Karta postaci ★ ☆ ✮ ✯
★ ☆ ✮ ✯

˗ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ˗
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
•☆────✧ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ✧─────☆•ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupła sylwetka o proporcjach typowego podrostka.
● Puszysta, gęsta sierść o ciemnogranatowej barwie i zdrowym połysku. Gęściejsza, niż na wiosnę.
● Pysk pokłuty przez igły.
● Nieduża, skórzana sakiewka przytroczona do boku.
● Puszysta, gęsta sierść o ciemnogranatowej barwie i zdrowym połysku. Gęściejsza, niż na wiosnę.
● Pysk pokłuty przez igły.
● Nieduża, skórzana sakiewka przytroczona do boku.
Zmieszane wonie rodziców i rodzeństwa, woń ziemi, lekko ziołowa nutka.
●łuski pancernika x2
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — srebrzysta i połyskliwa
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — srebrzysta i połyskliwa
★ ☆ ✮ ✯ Karta postaci ★ ☆ ✮ ✯
- Zuma
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 176
- Rodzice: Kezzai, Heylin
- Płeć: Samiec
- Siła: 12
- Zręczność: 4
- Czujność: 6
- Wiedza: 8
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 37
Centrum osady
— Chyba nie.. — powiedział, obserwując skrzydlatego wilka dalej. Sam był ciekawy gdzie on zamierza dolecieć i czy aby nie ma złych zamiarów. Zuma zmarszczył brwi, gdy w oddali Kupidyn wyczarował w łapie strzałę z grotem w kształcie serca, a później wystrzelił ją w kierunku ziemi. Nie odzywał się dalej i obserwował.
Biały skrzydlaty wilk za to zaczął znów fruwać po niebie i jakąś odległość dalej ustrzelił znowu dwójkę kolejnych nieszczęśników. Ale w końcu obrócił się i podfrunął bliżej w stronę osady, rozglądając się jednocześnie w dół. Zuma wciąż miał nadzieję, że po prostu polował na jakieś niewielkie zwierzęta.
— Chyba jednak nas widzi.. — powiedział ciszej, obracając ucho do Suí i odruchowo cofnął się krok, stawiając łapy bardzo powoli i ostrożnie. Nie wiedział co się stanie, jeśli ten wariat jednak zdecyduje się strzelić w niego lub nowopoznaną mu wilczycę. Kupidyn uśmiechnął się do siebie i niewiele dłużej się zastanawiając wyczarował w łapach kolejne strzały i siup. Siup. Najpierw jedna trafiła w Zumę, a po chwili druga utkwiła w Sui. Obie sprawiły, że dookoła nich pojawił się różowy dymek, który razem ze strzałami rozpłynął się w powietrzu, ale pozostawił za sobą słodkawy, owocowy zapach.
— Hej! Odejdź! — Zuma zdążył jeszcze powiedzieć, ale ruszyć już nie, bo dosięgnęła go strzała wilka. Zamknął mocno powieki, jakby spodziewał się, że zginie. Ale wcale nie bolało. Otworzył najpierw jedno oko, potem drugie.
— Ja żyję. — stwierdził zdziwiony, widząc, że znajduje się wciąż w tym samym miejscu. Potem podniósł oczy na Sui, zastanawiając się czy i ona nadal jest prawdziwa.
I była tam. Piękna, czarowna niczym iskierka nadziei. Sierść błyszczała jej w zimowych promieniach słońca, a płatki śniegu połyskiwały w nich jak kryształy.
— Ty.. jesteś.. najpiękniejszym stworzeniem jakie widziałem w życiu. — wyznał jej na głos.
Biały skrzydlaty wilk za to zaczął znów fruwać po niebie i jakąś odległość dalej ustrzelił znowu dwójkę kolejnych nieszczęśników. Ale w końcu obrócił się i podfrunął bliżej w stronę osady, rozglądając się jednocześnie w dół. Zuma wciąż miał nadzieję, że po prostu polował na jakieś niewielkie zwierzęta.
— Chyba jednak nas widzi.. — powiedział ciszej, obracając ucho do Suí i odruchowo cofnął się krok, stawiając łapy bardzo powoli i ostrożnie. Nie wiedział co się stanie, jeśli ten wariat jednak zdecyduje się strzelić w niego lub nowopoznaną mu wilczycę. Kupidyn uśmiechnął się do siebie i niewiele dłużej się zastanawiając wyczarował w łapach kolejne strzały i siup. Siup. Najpierw jedna trafiła w Zumę, a po chwili druga utkwiła w Sui. Obie sprawiły, że dookoła nich pojawił się różowy dymek, który razem ze strzałami rozpłynął się w powietrzu, ale pozostawił za sobą słodkawy, owocowy zapach.
— Hej! Odejdź! — Zuma zdążył jeszcze powiedzieć, ale ruszyć już nie, bo dosięgnęła go strzała wilka. Zamknął mocno powieki, jakby spodziewał się, że zginie. Ale wcale nie bolało. Otworzył najpierw jedno oko, potem drugie.
— Ja żyję. — stwierdził zdziwiony, widząc, że znajduje się wciąż w tym samym miejscu. Potem podniósł oczy na Sui, zastanawiając się czy i ona nadal jest prawdziwa.
I była tam. Piękna, czarowna niczym iskierka nadziei. Sierść błyszczała jej w zimowych promieniach słońca, a płatki śniegu połyskiwały w nich jak kryształy.
— Ty.. jesteś.. najpiękniejszym stworzeniem jakie widziałem w życiu. — wyznał jej na głos.
ZUMA
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
Wygląd i zapach
Stan obecny
Stan obecny
wilczek o brązowej sierści w ciepłym odcieniu
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
do uzupełnienia
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
- Suí
- Adept
Klan Księżyca
- Posty: 114
- Rodzice: Eveline x Yvarrah
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 10
- Wiedza: 5
- Życie: 88
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 52
Centrum osady
Nie spuszczała wzroku z latającego wilka, obserwując go z lekkim zaciekawieniem, zmieszanym z odrobiną niepokoju. W końcu nie wiedziała, co to za jeden i czego chce. A jak się wkrótce okazało, był w dodatku uzbrojony. Zmarszczyła brwi, gdy dostrzegła trzymany przez niego łuk, z którego zaraz wystrzelił kolejne strzały. Z tej odległości nie była w stanie zauważyć, co było jego celem. Sama Sui również miała nadzieję, iż po prostu na coś polował, choć miała nieodparte wrażenie, że coś jest nie tak. Co chwilę zmieniał kierunek, wypatrując czegoś na ziemi, wydawał się obierać za cel kolejne znajdujące się od siebie w dość znacznej odległości obiekty. Za to ani razu nie zniżył lotu.
Mimowolnie skuliła uszy, kiedy skrzydlaty osobnik nagle skierował się w ich stronę i zaczął się zbliżać. Podobnie, jak brązowy, cofnęła się o krok, na moment odwracając wzrok od intruza, by rozejrzeć się dookoła i znaleźć potencjalną kryjówkę. Był to błąd, o czym przekonała się chwilę później, gdy do jej uszu dobiegł świst. Na moment serce w niej zamarło, gdy zdała sobie sprawę z tego, co się stało.
O dziwo jednak wcale nie odczuła bólu. Powoli odwróciła głowę, przebiegając wzrokiem po swoim ciele. Może nie trafił? No nie do końca. Przez moment wydawało jej się, że widzi sterczącą z granatowego futra strzałę... A sekundę później ta rozpłynęła się w chmurze różowego, słodko pachnącego dymu, który wywołał u niej napad kaszlu.
Gdy odzyskała już oddech, rozejrzała się dookoła, jednocześnie macając się po miejscu, gdzie wcześniej znajdowała się strzała. Nie wyczuła pod palcami niczego, nawet najdrobniejszej ranki. Dziwne. Przypomniała sobie o obecności samca i szybko odszukała go wzrokiem, nieco zaniepokojona. Czy z nim też wszystko w porządku...?
Zamarła na moment, wpatrując się w niego z taką miną, jakby właśnie widziała go po raz pierwszy. Miała wrażenie, że właśnie tak było. Nagle zaczęła bowiem dostrzegać szczegóły, na które wcześniej nie zwróciła uwagi. Miał naprawdę ładny, ciepły odcień futra. W rozczochranych kosmykach i klapniętych uszach było coś niesamowicie uroczego. Największe wrażenie zrobiły na niej jednak jego oczy, połyskujące niczym zielonkawe kryształy.
W chwilę później się odezwał, a Sui nagle poczuła, jak po ciele rozlewa się przyjemne ciepło. Które skumulowało się ostatecznie na policzkach, które pewnie po raz pierwszy w jej życiu zarumieniły się pod futrem.
— Naprawdę tak sądzisz? — spytała miękko, spoglądając na niego. — Nigdy wcześniej nikt mnie tak nie nazwał. Dziękuję — dodała, wpatrzona w samca jak w obrazek. Wcale zresztą nie kłamała, do tej pory nie słyszała jeszcze takich słów pod swoim adresem, a zwłaszcza nie wypowiedzianych w taki sposób. Na jej pysku powoli pojawił się uśmiech. — Swoją drogą, nazywam się Sui. A ty? — spytała.
Mimowolnie skuliła uszy, kiedy skrzydlaty osobnik nagle skierował się w ich stronę i zaczął się zbliżać. Podobnie, jak brązowy, cofnęła się o krok, na moment odwracając wzrok od intruza, by rozejrzeć się dookoła i znaleźć potencjalną kryjówkę. Był to błąd, o czym przekonała się chwilę później, gdy do jej uszu dobiegł świst. Na moment serce w niej zamarło, gdy zdała sobie sprawę z tego, co się stało.
O dziwo jednak wcale nie odczuła bólu. Powoli odwróciła głowę, przebiegając wzrokiem po swoim ciele. Może nie trafił? No nie do końca. Przez moment wydawało jej się, że widzi sterczącą z granatowego futra strzałę... A sekundę później ta rozpłynęła się w chmurze różowego, słodko pachnącego dymu, który wywołał u niej napad kaszlu.
Gdy odzyskała już oddech, rozejrzała się dookoła, jednocześnie macając się po miejscu, gdzie wcześniej znajdowała się strzała. Nie wyczuła pod palcami niczego, nawet najdrobniejszej ranki. Dziwne. Przypomniała sobie o obecności samca i szybko odszukała go wzrokiem, nieco zaniepokojona. Czy z nim też wszystko w porządku...?
Zamarła na moment, wpatrując się w niego z taką miną, jakby właśnie widziała go po raz pierwszy. Miała wrażenie, że właśnie tak było. Nagle zaczęła bowiem dostrzegać szczegóły, na które wcześniej nie zwróciła uwagi. Miał naprawdę ładny, ciepły odcień futra. W rozczochranych kosmykach i klapniętych uszach było coś niesamowicie uroczego. Największe wrażenie zrobiły na niej jednak jego oczy, połyskujące niczym zielonkawe kryształy.
W chwilę później się odezwał, a Sui nagle poczuła, jak po ciele rozlewa się przyjemne ciepło. Które skumulowało się ostatecznie na policzkach, które pewnie po raz pierwszy w jej życiu zarumieniły się pod futrem.
— Naprawdę tak sądzisz? — spytała miękko, spoglądając na niego. — Nigdy wcześniej nikt mnie tak nie nazwał. Dziękuję — dodała, wpatrzona w samca jak w obrazek. Wcale zresztą nie kłamała, do tej pory nie słyszała jeszcze takich słów pod swoim adresem, a zwłaszcza nie wypowiedzianych w taki sposób. Na jej pysku powoli pojawił się uśmiech. — Swoją drogą, nazywam się Sui. A ty? — spytała.
Suí
★ ☆ ✮ ✯

˗ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ˗
★ ☆ ✮ ✯ Karta postaci ★ ☆ ✮ ✯
★ ☆ ✮ ✯

˗ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ˗
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
•☆────✧ ·˖✶ ☽ ✦ ☾ ✶˖· ✧─────☆•ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupła sylwetka o proporcjach typowego podrostka.
● Puszysta, gęsta sierść o ciemnogranatowej barwie i zdrowym połysku. Gęściejsza, niż na wiosnę.
● Pysk pokłuty przez igły.
● Nieduża, skórzana sakiewka przytroczona do boku.
● Puszysta, gęsta sierść o ciemnogranatowej barwie i zdrowym połysku. Gęściejsza, niż na wiosnę.
● Pysk pokłuty przez igły.
● Nieduża, skórzana sakiewka przytroczona do boku.
Zmieszane wonie rodziców i rodzeństwa, woń ziemi, lekko ziołowa nutka.
●łuski pancernika x2
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — srebrzysta i połyskliwa
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — srebrzysta i połyskliwa
★ ☆ ✮ ✯ Karta postaci ★ ☆ ✮ ✯
- Zuma
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 176
- Rodzice: Kezzai, Heylin
- Płeć: Samiec
- Siła: 12
- Zręczność: 4
- Czujność: 6
- Wiedza: 8
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 37
Centrum osady
— Oczywiście głuptasie! — opowiedział jej niemalże natychmiast i przeszedł dziarsko kilka kroków, zbliżając się do niej. — Spotykałaś więc na swojej drodze samych ślepców, którzy nie byli w stanie docenić Twojego wdzięku. — pokręcił pyskiem na boki, stanowczo nie rozumiejąc jakim innym cudem jeszcze nikt nie pochwalił jej w ten sposób. Przyglądał jej się wciąż, bo przecież obecnie wkoło była najciekawszym elementem. I ba! nawet gdyby były inne ciekawe, wciąż wygrywała by pierwsze miejsce na podium. Nawet to dziwne niebo nie mogło się równać z widokiem wilczycy.
— Sui... — powtórzył jej imię, by zapamiętać to brzmienie. — Nie masz za co dziękować. Jestem Zuma. — przedstawił się jej dość elokwentnie, bez swojego upartego tonu. Głos brzmiał nader miękko jak na rezolutnego i butnego w obyciu (a przynajmniej w toku myślenia) samca.
— Wiesz.. Nigdy wcześniej tak się nie czułem.. — wyznał jej. — To coś dziwnego.. Miłego.. Niespodziewanego.. Mam wrażenie, że nie chciałbym opuścić Cię teraz ani na krok.. — mówił dalej, prawie jednym tchem, ale jakby brakowało mu oddechu. W swoim krótkim życiu doświadczył już różnych atrakcji, ale z reguły przypominały rollercoaster, a teraz było mu błogo, ciepło i czuł się spokojny.
Suí
— Sui... — powtórzył jej imię, by zapamiętać to brzmienie. — Nie masz za co dziękować. Jestem Zuma. — przedstawił się jej dość elokwentnie, bez swojego upartego tonu. Głos brzmiał nader miękko jak na rezolutnego i butnego w obyciu (a przynajmniej w toku myślenia) samca.
— Wiesz.. Nigdy wcześniej tak się nie czułem.. — wyznał jej. — To coś dziwnego.. Miłego.. Niespodziewanego.. Mam wrażenie, że nie chciałbym opuścić Cię teraz ani na krok.. — mówił dalej, prawie jednym tchem, ale jakby brakowało mu oddechu. W swoim krótkim życiu doświadczył już różnych atrakcji, ale z reguły przypominały rollercoaster, a teraz było mu błogo, ciepło i czuł się spokojny.
Suí
ZUMA
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
Wygląd i zapach
Stan obecny
Stan obecny
wilczek o brązowej sierści w ciepłym odcieniu
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
do uzupełnienia
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm




